Więcej umów na wyłączność

Wygląda na to, że sprzedający mieszkania za pośrednictwem agencji zaczynają doceniać umowy na wyłączność. Mając zagwarantowaną prowizję, pośrednicy bardziej przykładają się do pracy.
W portalu Fagora.pl, którego właścicielem jest Polska Federacja Rynku Nieruchomości, są tylko oferty od pośredników mających wyłączność na sprzedaż lub wynajem nieruchomości. Rzeczniczka Federacji Olimpia Bronowicka informuje, że od kilku miesięcy takich ofert przybywa w tempie lawinowym. Np. w trzecim kwartale ubiegłego roku pośrednicy zgłosili ich raptem... siedem. W drugim kwartale tego roku nieruchomości "na wyłączność" trafiło do portalu przeszło 1,7 tys. Dodajmy, że wciąż jest to kropla w morzu ofert sprzedawanych lub wynajmowanych w tzw. formule otwartej (ta sama oferta jest pokazywana przez kilkanaście czy nawet kilkadziesiąt biur pośrednictwa).

Bronowicka przyznaje, że obecnie bardzo trudno jest znaleźć chętnego na dom lub mieszkanie. Wielu właścicieli najwyraźniej jest tą sytuacją zmęczonych. To dlatego są skłonni powierzyć sprzedaż tylko jednemu pośrednikowi. Mając umowę na wyłączność, jest on bardziej zmotywowany do pracy, m.in. promuje daną nieruchomość, pokazuje ją jak największej liczbie klientów, eksponuje jej pozytywne cechy.

- Jeżeli klient przynosi swoją ofertę do kilku agencji, to ją jedynie zgłasza do ewentualnego przedstawienia potencjalnym klientom. Ale nie może liczyć na to, że jednocześnie kilku pośredników będzie prezentowało ją klientom, woziło ich na okazania itp., ponieważ żaden z tych pośredników nie ma gwarancji, że prowizja od sprzedaży wpłynie właśnie do niego, więc nie ryzykuje ponoszenia kosztów na wypromowanie nieruchomości - mówi Olimpia Bronowicka. - W prasie często zniechęca się klientów do zawierania umów na wyłączność, sugerując im, że wtedy pośrednik nic nie musi robić, bo i tak ma zagwarantowaną prowizje. Nic bardziej błędnego. Pośrednik jeżeli wie, że dostanie prowizje na pewno - stara się nieruchomość sprzedać jak najszybciej. Jeżeli nabywca zgłosi się bezpośrednio do niego, ma wówczas prowizję dla siebie, ale jeżeli klienta przyprowadzi mu inny pośrednik - to się z nim podzieli prowizją, wychodząc z założenia, że lepiej wziąć połowę prowizji, niż czekać na klienta, który akurat trafi do jego agencji - tłumaczy rzeczniczka Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości. I dodaje, że jeśli pośrednik znajdzie nieruchomość dla kupującego, to też zarobi, bo podzieli się z nim pośrednik reprezentujący sprzedającego.- Bez względu więc na to, czy trafia do agencji klient zbywający nieruchomość, czy zainteresowany jej kupnem - pośrednik ma taką samą silną motywacje, aby klienta sprawnie i skutecznie obsłużyć - podsumowuje Bronowicka.

W Federacji zwracają uwagę, że umowy na wyłączność funkcjonują w Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. Tam jednocześnie niemal wszyscy pośrednicy zgłaszają oferty do systemu MLS, czyli w każdej agencji klient ma dostęp do prawie wszystkich ofert z danego terenu. Przypomnijmy, że - według agencji Metrohouse & Partnerzy - w tym roku średni czas sprzedaży mieszkania na rynku wtórnym w Warszawie wydłużył się z 99 do 130 dni.

Sprawdź oferty sprzedaży domów na Domiporta.pl

Więcej o: