Lista powodów, dla których klienci psioczą na ustawę deweloperską

Ustawa deweloperska weszła w życie po to, aby chronić interesy osób kupujących mieszkanie. Jednak w trzy miesiące po wejściu w życie nie milkną narzekania. Na co się skarżą klienci i deweloperzy?
Od 29 kwietnia trwa dyskusja na temat skutków wprowadzenia ustawy deweloperskiej. Klienci narzekają na zbyt długo trwające formalności, przymusowe opłaty notarialne, plik dokumentów do czytania. Deweloperzy na koszty, które musieli ponieść przygotowując się wprowadzenia przepisów ustawy.

Z jednego dnia formalności zrobił się miesiąc

Polacy nie przepadają za zmianami i papierologią. A kiedy jedno łączy się z drugim, wzrasta niezadowolenie. Zgodnie z nowymi przepisami klient otrzymuje prospekt informacyjny (ma nawet kilkadziesiąt stron). - Z jednej strony wiem, że muszę ten prospekt przeczytać, ale z drugiej odpadam już po trzech stronach. To nie jest zbyt przyjemna lektura, przesycona szczegółami budowlanymi, na których się nie znam - mówi 25-letnia Katarzyna, która czyta dokumenty dotyczące inwestycji na Woli przy wsparciu rodziców.

Wydłuża się też czas podpisania umowy. - Pojawia się problem związany z umówieniem terminu spotkania dla wszystkich stron, czyli klienta, notariusza oraz pracownika biura sprzedaży. Do tej pory drobne kwestie proceduralne można było załatwić bezpośrednio w biurze sprzedaży, zazwyczaj w ciągu jednego dnia - dodaje Marta Ulbrych, pełnomocnik zarządu Neocity Polska. Pierwsze umowy na nowych zasadach udało się sfinalizować dopiero około 20 maja, czyli prawie miesiąc po wejściu w życie. - Utrudnieniem dla klientów jest fakt, że wszelkie, nawet najmniejsze zmiany w umowie, należy wprowadzać u notariusza - tłumaczy Marta Ulbrych.

Trudniej się wycofać, nawet gdy bank nie da kredytu

Osoby kupujące mieszkanie, po podpisaniu umowy mają obowiązek wpisu do księgi wieczystej. - W przypadku, gdy klient nie dostanie kredytu na mieszkanie, konieczne będzie rozpoczęcie procedury, która pozwoli na skuteczne rozwiązanie umowy oraz wykreślenie roszczeń z księgi wieczystej. Taki proces może potrwać nawet kilka miesięcy, co uniemożliwi deweloperowi sprzedaż mieszkania następnej osobie, a tym samym sprawi, że na rynku pojawią się lokale zablokowane dla nowych, potencjalnych nabywców - tłumaczy pełnomocnik zarządu z Neocity.

Największy minus za opłaty

Lista nowości jest długa. Kupujący mieszkania nie mogą już podpisać umów rezerwacyjnych, ale idą prosto do notariusza. Za taką wizytę muszą słono zapłacić. - Klienci boją się tych dodatkowych kosztów- mówi Anna Sitnik zastępca dyrektora działu sprzedaży w firmie Dolcan. Deweloperzy nie ukrywają też, że część opłat m.in. za przygotowanie prospektów informacyjnych przerzucają na klientów. - Nowe wymagania tworzą koszty związane m.in. ze stałym monitorowaniem sąsiedztwa inwestycji, opłatami notarialnymi za umowy oraz opłatami za obsługę prawną. W efekcie klient musi współdzielić te opłaty z deweloperem - przyznaje Marta Ulbrych z Neocity.

Zmiany niezbyt cieszą, ale ich brak budzi podejrzenia. Rachunki powiernicze, choć są w ustawie, zaczną obowiązywać dopiero za kilka miesięcy dla nowych inwestycji, które dopiero wejdą do sprzedaży. - I to budzi wiele zapytań i wątpliwości klientów. Nieustannie wyjaśniamy, że inwestycji będących już w budowie i sprzedaży, nie obowiązują rachunki powiernicze - mówi Anna Sitnik.

Pomęczmy się, bo warto

Pośród ogólnego narzekania, zdarzają się pozytywne opinie. - Na dłuższą metę wprowadzone zapisy ustawy zachęcą nabywców do inwestowania oszczędności w nieruchomości. Znacząco wzrośnie bowiem bezpieczeństwo tych transakcji - uważa Zbigniew Juroszek, prezes ATAL. Nowe zapisy są istotne zwłaszcza na tle ostatnich statystyk. Zgodnie z informacjami zebranymi przez Home Broker, w ostatnich 6 miesiącach aż 63 proc. inwestycji deweloperskich zostało oddanych z opóźnieniem trwającym od 1 do 3 miesięcy. Przeciętne opóźnienie wyniosło z kolei 65 dni.

Zobacz oferty domów z rynku wtórnego na Domiporta.pl

Więcej o: