Inwestycja w dziurę w ziemi. Zyski co pół roku

Obligacje mieszkaniowe - to nazwa produktu inwestycyjnego, który pojawił się na deweloperskim rynku. Ma on być alternatywą dla inwestowania w gotowe mieszkania na rynku wtórnym i gwarancją, że mieszkanie w budowie też może na siebie zarabiać.
To miks: z jednej inwestowania w obligacje, z drugiej w mieszkanie. - Obligacje mieszkaniowe przeznaczone są dla osób, które chciałyby zainwestować gotówkę w jeden z lokali na powstającym osiedlu w warszawskim Ursusie. Wpłacona gotówka przez dwa i pół roku, czyli aż do czasu oddania inwestycji do użytku, będzie zarabiać na obligacjach. W tym czasie właściciel mieszkania co pół roku będzie otrzymywał odsetki z zysków - opisuje mechanizm Adam Duszyński ze spółki Opulentia S.A., która wprowadziła nowość na rynek.

Inwestycja Rubin Apartments powstanie w ciągu 2,5 roku przy ul. Tomcia Palucha. Łącznie w budynku znajdzie się 111 mieszkań, a 15 z nich przeznaczonych jest pod inwestycje w obligacje. Najmniejsze mieszkanie ma 32 m kw. i znajduje się na I piętrze. - To dwa pokoje, aneks i łazienka. Cena za metr wynosi 6,2 tys. zł - mówi Adam Duszyński. Największe ma 72 m kw. a jego cena to 6,7 tys. zł za metr. - Mieszkanie wychodzi na trzy strony świata, ma trzy pokoje, oddzielną kuchnię, łazienkę i wc oraz dwa tarasy - mówi Duszyński. W sumie mieszkania pod inwestycje można kupić za cenę od 200 tys. zł do 485 tys. zł

Inwestor, który zdecyduje się na najmniejsze mieszkanie wydając około 200 tys. zł może liczyć na 11 tys. z odsetek co pół roku. W skali 2,5 roku jest to więc blisko 55 tys. zysku. Oprocentowaniu tych obligacji wyniesie 10,9-12,9 proc. w skali roku- Inwestowanie w obligacje kończy się w momencie oddania budynku do użytku. Wówczas podpisujemy umowę sprzedaży, oczywiście za kwotę ustaloną w umowie przedwstępnej. Wypłacimy też ostatnie odsetki z obligacji - mówi Duszyński. Na koniec transakcji klient bierze mieszkanie, a deweloper pieniądze. W drugim scenariuszu inwestor może wycofać się z umowy i zrezygnować z ostatecznego zakupu mieszkania, a w zamian liczyć na zwrot środków.

Obligacje mieszkaniowe są pilotażowym programem inwestycyjnym, ale spółka nie wyklucza, że go powtórzy. - Jeśli będzie zainteresowanie, być może zwiększymy pulę mieszkań w programie - dodaje. Rozpoczęcie budowy planowane jest na przełom III i IV kwartału 2012 r., natomiast zakończenie do końca 2014r. 

Jak oceniają ten pomysł analitycy rynku? - Zdecydowanie na plus, zwłaszcza za wysokie odsetki i możliwość rezygnacji z transakcji. Na takiej transakcji nie można być stratnym, bo zakup mieszkania wychodzi taniej niż tradycyjnie - komentuje Włodzimierz Wielogórski z Metrohouse.

Z kolei Bartosz Turek z Home Broker dodaje: Każde nowe rozwiązanie na rynku nieruchomości kierowane jest do pewnej grupy nabywców - w tym wypadku dość wąskiej. Propozycja spółki Opulentia Real Estate zakłada bowiem zakup obligacji o wartości od 200 tys. złotych wzwyż. Co należy podkreślić zakupu tego nie można sfinansować kredytem hipotecznym, a więc trzeba dysponować gotówką. To już mocno ogranicza grono osób, które z tego rozwiązania mogą skorzystać. Zyski możliwe do uzyskania są jednak wysokie (10,9-12,9 proc. w skali roku), co przy lokatach długoterminowych z oprocentowaniem na poziomie maksymalnie 6-7 proc. jest ciekawym rozwiązaniem. Jak zawsze jednak tam gdzie pojawiają się wysokie potencjalne zyski, tam jest też ryzyko - mówi.

Jakie? - Inwestorzy, którzy kupią obligacje wezmą na siebie ryzyko projektu deweloperskiego - mieszkanie będące zabezpieczeniem obligacji teoretycznie może nie powstać. Ryzyko jest jednak typowym elementem inwestycji w obligacje korporacyjne. Osoby zainteresowane taką inwestycją powinny jednak sprawdzić, czy cena oferowanych mieszkań, jest faktycznie ceną rynkową w danej lokalizacji - dodaje Marcin Żak, prawnik Home Broker.



Zobacz oferty sprzedaży lokali na rynku pierwotnym na Domiporta.pl

Więcej o: