Szukamy mieszkania do wynajęcia: ja i mój pies

Jedni chcą widną kuchnię, inni mieszkanie bez przechodniego pokoju. I tak określają kryteria wyboru mieszkania. Ale są tacy, którym lista zawęża się jeszcze bardziej i znalezienie wymarzonego lokum to nie lada wyzwanie. Bo mają psa, uczulenie właściwie na wszystko, lęk wysokości albo po prostu lubią palić w mieszkaniu.
- Było ciężko, ale się udało - mówi z ulgą Agnieszka z Warszawy, szczęśliwa właścicielka kota. - Zazwyczaj w mieszkaniach studenckich każdy boi się o zniszczenia i utratę kaucji, a poza tym przy kocie każdy boi się też sierści. Ale spotkałam się z kilkoma osobami, które były skłonne wynająć mi i kotu mieszkanie. Dwa razy trafiłam na studentki weterynarii albo na osobę, która miała psa i kot jej nie przeszkadzał. W końcu wynajęłam mieszkanie od rodziny. I tu pojawił się kolejny problem, bo chciałam znaleźć współlokatorów, a kot nie był atrakcyjnym towarzystwem - dodaje Agnieszka. Paweł, 29-latek kilkakrotnie już podpisywał umowę, ale w ostatniej chwili właściciel się rozmyślał. Dlatego zdecydował się na nietypowe ogłoszenie pod tytułem: Miły chłopak i uroczy kot szukają pokoju. "Razem z moim kotem Frankiem szukamy fajnego miejsca, by osiąść na dłużej. Najchętniej w centrum lub tuż przy centrum, pokój przynajmniej średni (tzn. min. 14m2), umeblowany tj. łóżko, biurko, regały, szafa itp., Cena ze wszystkimi opłatami poniżej 1000 zł. I jeszcze życzenia kota: mieszkanie na parterze z fajnym, bezpiecznym i zacisznym podwórkiem, po którym można hasać, w mieszkaniu dużo zakamarków, wygodnych kanap, foteli, poduszek. I się opłacało. W ciągu kilku godzin telefon zadzwonił kilkakrotnie.

Cztery łapy na gapę?

Lepiej jednak nie. Nie ma problemu jeśli najemca ma rybki, chomika czy świnkę morską. Problemy pojawiają się przy kotach czy psach i dotyczą zwłaszcza mieszkań nowych, o podwyższonym standardzie. - Najmniej przychylnym okiem właściciele mieszkań na wynajem patrzą na duże rasy psów i szczeniaki. Pierwsze stanowią potencjalnie większe zagrożenie dla mienia, a drugie mogą być jeszcze nienauczone czystości - mówi Marcin Sulkowski z agencji Home Broker. Poszukiwanie mieszkania z psem na smyczy czy kotem w koszyku jest trudne, ale nie niemożliwe. Ukrywanie faktu posiadania czworonoga się nie opłaca, bo można się narazić na wypowiedzenie umowy. Prędzej czy później właściciel się o tym dowie - na przykład za sprawą życzliwych sąsiadów. - Dlatego o tym, że mamy zwierzę najlepiej poinformować przy pierwszej rozmowie telefonicznej. Wtedy od razu możemy stwierdzić, czy jest szansa na wprowadzenie się z własnym pupilem. Nie ma sensu marnować czasu na oglądanie mieszkania, skoro przy pierwszej rozmowie pada kategoryczna odmowa właściciela. W kontakcie z agencjami nieruchomości jest nieco łatwiej, bo właściciele w rozmowie z agentami zastrzegają informacje o możliwościach wynajmu dla osób ze zwierzętami. Wtedy mamy o wiele krótszą listę mieszkań do odwiedzenia - mówi Marcin Jańczuk z agencji Metrohouse&Partnerzy. A co jeśli mieszkanie bardzo nam się spodobało, a właściciel na pupila nie patrzy przychylnym okiem i nasze argumenty o tym, że to dobry i wychowany pies go nie przekonują? - Możemy zaproponować wyższą, na przykład dwukrotną kaucję, która pokryje ewentualne zniszczenia. Albo zadeklarować, że po naszej wyprowadzce odmalujemy mieszkanie - radzi Marcin Jańczuk.

Palący problem

Niby takie powszechne i oczywiste, a jednak palacze także muszą zrobić dokładny przegląd ofert najmu. Ogłoszeń z klauzulą "wynajmę niepalącym" jest równie dużo, jak tych o braku zwierząt. Bardzo często nawet idą one w parze. Nawet jeśli właściciel nie podkreślił tego w ogłoszeniu, kwestia palenia przez najmującego wyjdzie na pewno przy spotkaniu. - Jest to częste pytanie właścicieli mieszkań. Z reguły jednak wystarczy ustalenie, że nawet jeżeli najemcy palą, nie będą tego robić w mieszkaniu. Zdarza się też wymóg wniesienia wyższej kaucji - mówi Marcin Sulkowski. Często zapis o zakazie palenia w mieszkaniu zostaje zawarty w umowie. Zdemaskowanie palącego lokatora nie jest trudne, ale mimo to wielu z nich decyduje się na łamanie ustaleń. Bo jeśli nie w mieszkaniu, to na balkonie, co nie podoba się sąsiadom. A co jeśli balkonu nie ma? - To problem robi się jeszcze większy. Sama nie palę, ale moi znajomi tak. Mieszkam na czwartym piętrze, bez windy, nie mam balkonu. Otwarcie okna niewiele zmienia, więc przyjaciele-palacze muszą sobie w trakcie imprezy robić wycieczki na dwór. Ale w końcu bieganie po schodach nikomu jeszcze nie zaszkodziło - mówi Judyta, studentka, mieszkanka warszawskiego Żoliborza.

Alergik ma nosa

I najczęściej wyczuwa zagrożenie zaraz po wejściu do mieszkania. I dopiero wtedy przyznaje się do swoich problemów. Agenci nieruchomości zgodnie potwierdzają, że większość ich klientów-alergików zapomina powiedzieć o tym wcześniej, zanim rozpoczną się poszukiwania mieszkania. - Agent wiedząc o przypadłościach zdrowotnych klienta, mógłby opracować ofertę, która wykluczałaby mieszkania, które mogą narazić go na natężenie objawów choroby - mówi Marcin Jańczuk. A alergicy mają swoje indywidualne, czasem bardzo wyśrubowane wymagania, co do lokalizacji i standardu mieszkania. - Zazwyczaj są oni skłonni zapłacić trochę wyższy czynsz, ale w zamian oczekują lepszych warunków - zadbanego, czystego mieszkania w nowym budownictwie, ze sprawnie działającym systemem wentylacji. Często klienci pytają, czy w danym lokalu wcześniej mieszkał kot lub pies - wymienia Krzysztof Nowak z firmy Emmerson. Szczególnie sierść kota jest dla alergików dużą przeszkodą. Nie tylko dlatego, że to jeden z najgorszych i najczęstszych alergenów, ale także dlatego, że może znajdować się w ścianach nawet po latach. Czasem, żeby pozbyć się "śladów" takiego lokatora trzeba przeprowadzić gruntowny remont. Może być to także kolejny powód, dla którego właściciele niechętnie wynajmują mieszkania miłośnikom kotów.

Alergicy uczuleni na pyłki traw i drzew powinni unikać okolic parków, lasów i łąk. Centrum miast też nie jest miejscem najlepszym ze względu na smog, spaliny i inne zanieczyszczenia powietrza. Niewskazane są także stare kamienice, ponieważ jest w nich wilgoć, co sprzyja rozwojowi grzybów, roztoczy i pleśni. Przekonała się o tym alergiczka z Krakowa. - Mieszkam w kamienicy, niby zadbana, ale mieszkanie było zawilgotniałe, więc musiałam, odwrotnie niż robią to ludzie zazwyczaj, zaopatrzyć się nie w nawilżacz, a osuszacz powietrza. I teraz jest znacznie lepiej - opowiada Dorota. Alergicy powinni uważać także na to, co jest na ścianach mieszkania. Boazeria czy tapeta, bo jest to doskonałe środowisko dla rozwoju pleśni i miejsce osiadania kurzu. A to spory problem dla uczulonych. - Mieliśmy klientów alergików, którzy informowali, że wszelkie dywany i narzuty, zasłony muszą być usunięte, właśnie ze względu na to, że są źródłem kurzu - dodaje Marcin Sulkowski. Kryteriów jest sporo, więc jak sprawdzić, czy dokonaliśmy dobrego wyboru? - Najlepiej odwiedzić mieszkanie o różnych porach dnia, nieco dłużej tam pozostać, na przykład wypić kawę z właścicielem i samemu ocenić samopoczucie. Szczególnie latem w okresie pylenia łatwo jest sprawdzić, czy lokalizacja jest odpowiednia dla alergika - radzi Marcin Jańczuk.

Parter - z wyboru czy z przymusu?

Mieszkania na pierwszej kondygnacji są tańsze od innych, nierzadko mają też niższy czynsz. I to jest najczęstszym powodem, dla którego najemcy, a nawet kupujący decydują się na tę lokalizację. Nikt w agencjach nieruchomości o lęku wysokości nie słyszał. Po prostu klienci mówią, że nie mogą sobie pozwolić na mieszkanie gdzieś wyżej. Dopiero na forach internetowych, przy dyskusjach o plusach i minusach parteru prawda wychodzi na jaw. - Ja nie mogłabym mieszkać wyżej, bo mam lęk wysokości, ale jeżeli ktoś nie ma z tym problemu, to jest bosko, bo są niezłe widoki.. .jesteś bliżej nieba - pisze z uśmiechem na jednym z forum użytkowniczka Jaszmurka. Do lęku wysokości przyznała się także Gosia, która za duży plus mieszkania na parterze uważa możliwość podglądania, co na podwórku robią dzieci. Monika z jednej strony zazdrości koleżance widoków z siódmego piętra, ale wie, że okien w jej mieszkaniu nigdy by nie umyła. Zdania o tym, czy mieszkanie na parterze ma więcej plusów czy minusów są podzielone. - Atuty mieszkania na parterze mogą wymieniać osoby starsze lub mające małe dzieci i wózki, ja w chwili obecnej nie widzę żadnych. Wychodząc z domu zawsze trzeba pamiętać o zamknięciu okien, ludzie przechodzący chodnikiem mogą zaglądać do mieszkania i wszystko słychać, kiedy ktoś wchodzi do kamienicy - wymienia Magda, studentka z Poznania. Inni dorzucają jeszcze to, że ktoś cały czas chodzi im nad głową, trzeba założyć kraty dla bezpieczeństwa w oknach i koniecznie grube zasłony albo żaluzje. Do tego hałas z chodnika, jeśli blok stoi bezpośrednio przy ulicy. Rzeczywiście dobre strony mieszkania na parterze widzą rodziny z dziećmi. Bo nie trzeba wnosić wózka czy ciężkich toreb z zakupami. I ci klienci często wybierają takie mieszkania świadomie. Analitycy rynku mówią o wzroście zainteresowania mieszkaniami na parterze. - W zeszłorocznych transakcjach zauważyliśmy zwiększający się odsetek sprzedaży mieszkań na tej kondygnacji. Mieszkanie na partnerze nie jest złe - szczególnie na nowych osiedlach, gdzie teren jest ogrodzony i monitorowany. Parter daje możliwość zagospodarowania ogródka, który często deweloperzy oferują w pakiecie. To idealne rozwiązanie dla rodzin z dziećmi, osób starszych, osób niepełnosprawnych - mówi ekspert Metrohouse&Partnerzy.