Bolko Loft w Bytomiu

Kiedyś była to stara lampiarnia. Dziś jest prawie 200-metrowym domem. Urządzony tak, żeby był funkcjonalny, ale nie zatracił swojego charakteru. Taki jest Bolko Loft w Bytomiu. Jeden z pierwszy loftów w Polsce.
Jego modernizacja zakończyła się w 2003 roku. Budynek nominowany był do nagrody Miesa van der rohe 2004 i zdobył I miejsce w Leonardo Competition. Stoi w typowo śląskim otoczeniu. - To samo centrum dawnego szybu Bolko. Z okna widzę odległe szyby, garaże, kopiec Powstańców Śląskich, mieszkania i bloki, ale moimi bezpośrednimi sąsiadami są pracujący górnicy. Z okna łazienki widać najbliższy szyb Bolko - opowiada Przemo Łukasik, projektant i właściciel tego miejsca.

Budynek stoi na wysokości 8,5 metra, czyli mniej więcej trzeciego piętra. Wspiera go osiem żelbetowych bali. Wdrapać się do niego trzeba po prawie 40 stopniach schodów. Dookoła loftów jest balkon, z którego można patrzeć na cztery strony świata. - Najpierw miało być to po prostu ograniczenie kosztów przy wykończeniach, żeby nie stawiać rusztowania. Później te belki stały się po prostu balkonem - wyjaśnia genezę Przemo.



Otwarta przestrzeń

Cały dom ma prawie 200 m. kw. powierzchni. Ściany mają 3 metry wysokości. Po wejściu do domu znajdujemy się w przedsionku (10 m. kw.) Krok dalej i jawi nam się 100-metrowa otwarta przestrzeń - kuchnia, jadalnia, a za lekkim przepierzeniem szklanym strefa dzienna. Wszystkie pomieszczenia, które były w starej lampiarni pozostały. Za drzwiami ponumerowanymi od 1 do 4 znajdują się cztery zamknięte pomieszczenia - łazienka, zaplecze kuchenne i dwie sypialnie synów. Oddzielnym miejsce w lofcie jest studio dla rodziców - częściowo otwarte. Oprócz sypialni (16 m. kw.) znajduje się tu także garderoba, druga łazienka i miejsce do pracy. Łazienka i garderoba to pomieszczenia dodane, których wcześniej nie było.



Znaki czasu wewnątrz

Remontowi przyświecał jeden zasadniczy cel - zostawić wszystko to, co się da, nie pozbywać się śladów historii. - Chcieliśmy obcować z tym, czym kiedyś był ten obiekt. Zostawiliśmy betonowe stropy, metalowe konstrukcje. Posadzki są wykonane w technologii przemysłowej z betonu zacieranego, w sypialniach jest parkiet przemysłowy, ściany z cegły, wszystkie instalacje są widoczne - wylicza właściciel. Wnętrza zdobią lampy, które normalnie można spotkać w garażach domów. Drzwi wykonane z płyty pilśniowej MDF nie mają klamek - są przesuwane. W łazienkach nie ma kafelek. Ściany zostały jedynie zagruntowane, a na podłodze jest wylewna posadzka z żywicy epoksydowej. W kuchni znajdują się stalowe meble. To właśnie tu jest serce domu - wyspa, przy której nie tylko lubią siedzieć domownicy, ale także wszyscy goście.

Dom kontrastów - tak mówi o nim właściciel. Bo oprócz mebli z wyższej półki, znanych architektów są także zupełnie pospolite - wanna, która stoi w łazience podobno była najtańsza w supermarkecie, a przemysłowe oświetlenie można znaleźć w każdej hurtowni. Takie lampy wiszą między innymi nad stołem w jadalni, który ma prawie 4 metry długości.


Bolko loft - dom z kopalni przez gazeta_katowice