Mieszkania dostępniejsze, ale trudniej o kredyt

Bankowcy sygnalizują pogorszenie się sytuacji na rynku kredytów hipotecznych. Na pocieszenie przyznają, że choć bardzo powoli, ale poprawia się dostępność mieszkań. Jest ona jednak wciąż o wiele słabsza niż przed boomem kredytowym.
Na brązowy ocenili klimat hipoteczny w naszym kraju eksperci Fundacji na rzecz Kredytu Hipotecznego. Tym samym otrąbili koniec ożywienia na tym rynku, które zaobserwowali w końcówce ubiegłego roku. Wówczas klimat - według nich - był srebrny.

Wyjaśnijmy, że fundacja już od blisko pięciu lat prowadzi badania na temat dostępności kredytu hipotecznego. Klimat hipoteczny jest mierzony w sześciostopniowej skali: czarny, miedziany, brązowy, srebrny, złoty i platynowy. Najgorszą ocenę - kolor miedziany - miał rynek kredytów hipotecznych w trzecim kwartale 2009 r. Później klimat hipoteczny był brązowy (z krótką przerwą w czwartym kwartale 2010 r.). Agnieszka Nierodka z Fundacji na rzecz Kredytu Hipotecznego twierdzi, że zainteresowanie kredytami mieszkaniowymi jest podobne jak ubiegłym roku. - W najbliższym czasie można jednak oczekiwać, że kierunek rozwoju rynku wyznaczać będzie nie tyle zapotrzebowanie klientów na kredyt, ile raczej realna dla nich dostępność - komentuje ta ekonomistka.

Fundacja zwraca uwagę w swoim raporcie na dalszy spadek cen mieszkań w siedmiu największych miastach. Na przykład w pierwszym kwartale 2011 r. "średnia ofertowa cena mieszkania" w siedmiu największych miastach wyniosła 6658 zł za m kw. (trzy miesiące wcześniej - 6736 zł za m kw.).

Według fundacji przy wykorzystaniu kredytu hipotecznego kredytobiorca mógł kupić ponad 52 m kw. mieszkania. - Nie jest to nadal wynik oszałamiający, ale warto podkreślić, że stale poprawia się on od 2008 r. - komentuje Agnieszka Nierodka.

Dodajmy, że najwyższy wskaźnik kredytowej dostępności mieszkania odnotowano w 2005 r. Wówczas przeciętny kredyt wystarczał na zakup ponad 60 m kw. mieszkania (do wyliczenia tego typu wskaźnika uśredniono przeciętne ceny nowych i używanych mieszkań z siedmiu największych miast).

W tym roku poprawił się także wskaźnik dostępności mieszkań, osiągając poziom 0,53 m kw. Oznacza to, że przeciętny klient w dużym mieście mógł kupić za średnie miesięczne wynagrodzenie (pomniejszone o minimum socjalne) ok. pół metra kwadratowego mieszkania. - Jest to wynik wciąż bardzo słaby, ale także i jego wartość konsekwentnie poprawia się od kilku kwartałów - mówi Agnieszka Nierodka.