Łatwiej o kredyt z państwową dopłatą

W okresie kryzysu, gdy coraz więcej banków przestaje udzielać tanich kredytów we frankach szwajcarskich, hitem mogą się stać kredyty złotowe, w których spłacie pomaga państwo
Zobacz Poradnik Kredytobiorcy

Budżet dopłaca mniej więcej połowę odsetek przez osiem lat spłaty kredytu. Można więc zyskać nawet kilkadziesiąt tysięcy złotych! Sęk w tym, że nie każdy i nie w każdym przypadku może dostać taką dopłatę. Ograniczenia ma wkrótce złagodzić uchwalona w piątek przez Sejm niemal jednomyślnie nowelizacja ustawy o finansowym wsparciu rodzin w nabywaniu własnego mieszkania. W głosowaniu przepadła propozycja lewicy, by z dopłaty skorzystały też osoby samotne. W dalszym ciągu będą nań mogły liczyć osoby wychowujące dzieci oraz małżeństwa. Jest więc szansa, że przynajmniej części z nich kryzys nie pokrzyżuje planów mieszkaniowych.

Na przykład ci, którzy wskutek wzrostu oprocentowania kredytów mają za niską zdolność kredytową, poprawią ją sobie, korzystając ze wsparcia choćby rodziców. Do tej pory ustawa na to nie pozwalała.

Posłowie złagodzili też tzw. kryterium kosztowe. Aby skorzystać z budżetowej dopłaty, cena lub koszt budowy domu bądź mieszkania nie może przekroczyć o więcej niż 30 proc. podanych przez GUS średnich kosztów budowy w województwie lub mieście wojewódzkim. W Warszawie cena mieszkania może dziś sięgać najwyżej 6,6 tys. zł za m kw. Nowela podniesie ten wskaźnik o 40 proc. A wtedy w stolicy objęte dopłatą będą mieszkania w cenie do 7,1 tys. zł za m kw. Z kolei w Krakowie górny pułap cen wzrośnie z ok. 4,6 tys. do prawie 5 tys. zł za m kw., a we Wrocławiu - z blisko 5,3 tys. do ok. 5,7 tys. zł za m kw.

Ale czy za taką kwotę można kupić w tych miastach jakieś lokum? Z danych serwisu nieruchomościowego Szybko.pl wynika, że na rynku wtórnym odsetek tak tanich mieszkań, a do tego o powierzchni nieprzekraczającej 70 m kw., jest tam bardzo mały - sięga niespełna jednego procentu! Czy podniesienie wskaźnika kosztowego coś zmieni? Marta Kosińska z Szybko.pl zwraca uwagę, że jej serwis podaje ceny ofertowe, a te są średnio nawet o 10 proc. wyższe od transakcyjnych. - Poza tym w najbliższych miesiącach możemy spodziewać się dalszych spadków cen mieszkań, a więc takich, które spełniają wymogi dla kredytów z dopłatą, będzie przybywać - uważa Kosińska.

Już teraz bez problemu można kupić mieszkanie na kredyt z dopłatą w Poznaniu, Łodzi i Katowicach. Zaś Bogdan Zdunek, wicedyrektor departamentu funduszy mieszkaniowych w Banku Gospodarstwa Krajowego (BGK), który zarządza rządowym programem, zapewnia, że podobnie będzie i w innych dużych miastach.

W BGK dowiedzieliśmy się, że najwięcej kredytów z dopłatą udzielają PKO BP i Pekao SA. Zdunek zapewnia, że ustawa nie zabrania bankom udzielania kredytów na 100 proc. wartości mieszkania. Co na to banki? Maciej Kazimierski z biura prasowego PKO BP poinformował nas, że wymagany przez bank wkład własny to 10 proc. wartości mieszkania, ale może być niższy, jeśli klient zapłaci składkę ubezpieczeniową za trzy lata z góry (2,9 proc. od kwoty brakującego wkładu).