"Mieszkanie dla młodych" w Sejmie. Skorzystają również kupujący używane mieszkania

Z dopłaty do kredytu w ramach programu "Mieszkanie dla młodych" będą mogli skorzystać nie tylko kupujący nowe mieszkania, lecz także te używane oraz budujący domy jednorodzinne. I prawdopodobnie nie będzie zlikwidowany program zakładający zwrot części VAT za materiały budowlane
Takie wnioski wypływają ze środowej debaty w Sejmie, która poświęcona była rządowemu projektowi ustawy "o pomocy państwa w nabyciu pierwszego mieszkania przez ludzi młodych".

Posłowie byli wyjątkowo zgodni, że ta ustawa jest potrzebna. Skierowali więc jej projekt do dalszej obróbki w komisjach finansów publicznych oraz infrastruktury. Stamtąd wyjdzie najpewniej znacznie różniący się od przedłożenia rządowego.

"Mieszkanie dla młodych" filarem polityki prorodzinnej

Minister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Sławomir Nowak podkreślał, że program "Mieszkanie dla młodych" jest jednym z pięciu filarów rządowej polityki prorodzinnej. Dopłata do mieszkania ma skłonić młode rodziny do powiększania rodziny. Zgodnie z projektem rodzina bezdzietna i singiel mają dostać od państwa 10 proc. ceny mieszkania. Ale jeśli rodzina lub osoba samotna mają potomstwo, dopłata wyniesie 15 proc. To nie wszystko. Dodatkowe 5 proc. dostanie rodzina, w której w ciągu pięciu lat od zakupu mieszkania za kredyt urodzi się trzecie bądź kolejne dziecko.

Zachwalając projekt, min. Nowak zwrócił uwagę, że budżet da pieniądze na starcie, więc zaciągany kredyt byłby mniejszy, a kupujący miałby dzięki takiej dopłacie wkład własny lub przynajmniej jego część. To ważne, bo Komisja Nadzoru Finansowego właśnie zaleciła bankom, aby te od przyszłego roku wymagały od kredytobiorców posiadania co najmniej 5-proc. wkładu własnego. W kolejnych latach banki mają podnosić poprzeczkę, by standardem był co najmniej 20-proc. udział kredytobiorcy w cenie zakupu mieszkania (gdyby miał on połowę wymaganej kwoty, na resztę mógłby wykupić specjalną polisę).

Jedynie Antoni Klepacz z Ruchu Palikota zwrócił uwagę, że tak skonstruowane dopłaty mogą być groźne dla banków, a w efekcie dla całej gospodarki. Dlaczego? Bo po taki kredyt będą sięgały osoby, które normalnie nie powinny go dostać.

Jednak najwięcej zastrzeżeń wzbudziła propozycja rządu, by program obejmował wyłącznie zakup nowych mieszkań. Min. Nowak wyjaśniał, że w ten sposób rząd chce pobudzić rynek budowlany. Posłów to nie przekonało. Poseł Grzegorz Tobiszowski z PIS zauważył złośliwie, że rząd chce pomóc deweloperom sprzedać pustostany.

Trzy czwarte kraju poza programem?

Posłowie jak jeden mąż podkreślali, że w większości powiatów deweloperzy nie rozpoczęli w minionym roku budowy żadnego mieszkania. - Z programu byłoby wyeliminowane trzy czwarte powierzchni kraju - grzmiał Andrzej Adamczyk z PiS.

Min. Nowak zastrzegł, że przecież w takich powiatach może się skrzyknąć 15 osób i założyć spółdzielnię, która wybuduje blok. Z dopłaty mogliby także skorzystać nabywcy mieszkań w... domach jednorodzinnych. Zgodnie z prawem budowlanym mogą w nich być dwa odrębne lokale. Mimo to wszystkie kluby poselskie, z wyjątkiem PO, zapowiedziały, że zgłoszą poprawki, dzięki którym program objąłby także budowę domów jednorodzinnych, a nawet zakup mieszkań na rynku wtórnym. Zbigniew Babulski z PiS przekonywał, że wielu sprzedających używane mieszkania kupuje potem nowe.

Dodajmy, że aby dostać rządowe dofinansowanie, powierzchnia mieszkania nie mogłaby przekraczać 75 m kw. Przy czym dopłata obejmowałaby maksymalnie 50 m kw.

- Dla rodzin z trójką dzieci takie mieszkanie nie jest specjalnie wygodnym rozwiązaniem. O wiele lepszym mógłby być dom jednorodzinny - komentuje Michał Traut z Conse Doradcy Finansowi.

Z wypowiedzi przedstawicieli klubów poselskich wynika, że rząd nie znajdzie w Sejmie większości, która poprze likwidację programu zakładającego zwrot części VAT za materiały użyte do budowy bądź remontu domu lub mieszkania. Przeciwko tej propozycji jest nawet PSL. Dodajmy, że od 2006 r. z tej możliwości skorzystało ok. 3,5 mln Polaków. Tylko w 2012 r. fiskus wypłacił 474 tys. osób łącznie ponad 1 mld zł. Tomasz Górski z Solidarnej Polski uważa, że byłby to gwóźdź do trumny dla wielu producentów materiałów. Zaś poseł Adamczyk zarzucił rządowi, że "wpycha budownictwo w obszar szarej gospodarki".

Wiceminister transportu, budownictwa i gospodarki morskiej Piotr Styczeń zapewniał, że dla budujących domy jednorodzinne ten rodzaj preferencji podatkowej nie ma w praktyce większego znaczenia. A świadczy o tym przeciętna wysokość zwrotu VAT, która w ubiegłym roku wyniosła niespełna 2,2 tys. zł.

Lepiej zlecić remont niż robić go samemu

Ponadto min. Styczeń zwrócił uwagę, że jest też i inny, bardziej cywilizowany sposób zaoszczędzenia na VAT - zlecenie budowy lub remontu firmie będącej płatnikiem tego podatku. Może ona wystawić jedną fakturę z 8-proc. stawką, która obejmie zarówno usługę, jak i materiały.

Z przebiegu dyskusji wynikało, że do posłów opozycji takie argumenty kompletnie nie trafiały. Projekt ustawy nazwali propagandowym. Tomasz Kamiński z SLD stwierdził nawet, że rząd chce zabrać budownictwu prawie pół miliarda złotych. Chodzi o to, że likwidacja zwrotu części VAT za materiały budowlane przyniosłaby ponad miliard złotych oszczędności. Tymczasem na program "Mieszkanie dla młodych" rząd zamierza przeznaczać ok. 600 mln zł rocznie. - I gdzie jest te 500 mln zł? - pytał poseł Kamiński.

Min. Styczeń wyjaśnił, że jeszcze do 2021 r. budżet państwa będzie obciążony dopłatami do kredytów mieszkaniowych udzielanych do końca ubiegłego roku w ramach programu "Rodzina na swoim". W tegorocznym budżecie jest zarezerwowane na ten cel 900 mln zł. Styczeń zapewniał również, że w przyszłości rząd zamierza zwiększyć wydatki na budownictwo czynszowe. Resort pracuje obecnie nad korzystną dla gmin modyfikacją programu, który zakłada dofinansowanie budownictwa czynszowego.



Więcej o: