Za młodzi na kredyt?

Czy warto wiązać się (z) kredytem już w młodym wieku? Jakie plany i obawy towarzyszą dwudziestokilkulatkom decydującym się na tak poważne, długoterminowe zobowiązanie?
Największą grupą kredytobiorców wiążących się z bankiem na następne kilkadziesiąt lat życia są ludzie powyżej trzydziestki. Wśród ich młodszych znajomych, kończących studia i zaczynających się usamodzielniać, kredyt nie jest już tak oczywistym wyborem. Część entuzjastycznie decyduje się na długoletnią hipotekę, jednak spora grupa odrzuca taką możliwość, nie chcąc zadłużać się na długie lata. Większość młodych, pracujących ludzi przedłuża moment rozstania się z domem rodzinnym lub studenckim mieszkaniem z prozaicznej przyczyny- z braku funduszy i zdolności kredytowej.

Załóżmy, że 26-letni Janek zarabia średnią pensję krajową - według danych GUS-u jest to 3.686 zł. Przy obecnej rosnącej inflacji, spadku zatrudnienia i niepewnej sytuacji na rynku pracy pensja Janka za rok będzie warta dużo mniej, wzrosną jego bieżące wydatki, a rata płaconego przez niego kredytu będzie waloryzowana, ale niestety w górę. Poza tym Janek, o czym banki udzielające kredytów doskonale wiedzą, jest na początku swojej ścieżki zawodowej i być może podejmie jeszcze wiele decyzji całkowicie zmieniających bieg jego kariery (i wypłacalności).

Zamiast obrączek

Jak mawia popularne ostatnio powiedzenie - kredyt mieszkaniowy wiąże ludzi bardziej niż przysięga małżeńska. Kamila i Maciej niedawno zdecydowali się na zakup wspólnego mieszkania. Od początku ich decyzji towarzyszyły obawy, czy podołają dużemu zobowiązaniu w sytuacji, gdy tylko jedno z nich ma pracę na etacie, a drugie jest freelancerem. Dochodził tu również czynnik emocjonalny - wiele wyrzeczeń oraz poważne, długoterminowe zobowiązanie będą też próbą dla ich związku.

Po roku życia z hipoteką oboje stwierdzają, że na razie nie żałują swojej decyzji - traktują ją jako cenę za swoją niezależność, a także jako inwestycję w przyszłość. Jest to jednak cena wysoka - cięciom uległy wydatki na ubrania, rozrywkę, czy nawet na jedzenie. Kupno mieszkania pociągnęło też za sobą liczne nieuniknione, acz nieplanowane wydatki, takie jak te związane z niekończącymi się remontami i uzupełnianiem braków w umeblowaniu.

Wolimy wolność

"Kredyt jest jak więzienie. Jesteś więźniem swoich pięknych ścian w modne kafelki i własnej decyzji na całe dalsze życie" - odpowiada 29-letnia Krystyna, pracująca w firmie deweloperskiej, na pytanie, dlaczego z mężem i dzieckiem wolą dalej wynajmować mieszkanie niż kupić sobie własne. Na przykładzie znajomych widzą, że hipoteka zmienia życie - że brakuje pieniędzy, czasu dla siebie i bliskich, że pojawia się ciągły stres i frustracja spowodowana problemami zawodowymi.

Krystyna wskazuje też kolejną zaletę nie wiązania się kredytem, jaką dla niej jest możliwość zmiany miejsca zamieszkania w zasadzie w dowolnym momencie, a co za tym idzie - życiowa i zawodowa mobilność. A dzięki temu, że wynajem mieszkania kosztuje ich jednak mniej niż rata kredytu, mają oszczędności, które mogą z zyskiem inwestować.

Inwestycja na przyszłość

Nie wszyscy mają jednak takie obawy przed kredytem, czego przykładem jest Ania. Ma 28 lat i pracuje w korporacji. Choć od dwóch lat mieszka z narzeczonym, dwa kredyty hipoteczne spłaca sama. W zasadzie to spłaca już tylko jeden z nich, gdyż pierwsze mieszkanie kupiła na samym początku studiów, tuż przed największą falą wzrostu cen nieruchomości. Teraz sama wynajmuje je studentom, a za zarobione w ten sposób pieniądze spłaca kolejne mieszkanie. Zdaniem Ani, pieniądze wydawane na wynajem w Warszawie, gdzie mieszka (stawki rzędu 600-900 zł za pokój, ok. 1.800 zł za kawalerkę), to pieniądze bezpowrotnie stracone. Można je zamiast tego od początku studiów inwestować we własną nieruchomość, która potem będzie na nas zarabiać.

Powyższe przypadki, jak i liczne inne historie znajomych przypominają i uczulają, że nie można bagatelizować decyzji, jaką jest podpisanie umowy kredytowej. Jak widać na przedstawionych przykładach, kredyt nie zawsze daje młodym ludziom niezależność i z pewnością nie jest do niej jedyną drogą. Jeżeli jednak wzięcie kredytu mieszkaniowego jest decyzją przemyślaną, może osobom przed trzydziestką ułatwić życiowy start.

Kredyty hipoteczne w 20 bankach - porównaj i wybierz najtańszy

Spradź ceny mieszkań na rynku wtórnym na Domiporta.pl

Spradź ceny mieszkań na rynku pierwotnym na Domiporta.pl

Więcej o:
Komentarze (13)
Za młodzi na kredyt?
Zaloguj się
  • Gość: Kroko

    Oceniono 35 razy 27

    Ania jeden kredyt hipoteczny już spłaciła, gdyż wzięła go, gdy mieszkania były tanie, na samym początku studiów?

    Czy autor artykułu ma czytelników za durniów? W 2003r. rozdawano kredyty hipoteczne studentom? Nawet w okresie boomu tego nie robiono!

    A na mit o drogo kupionych nieruchomościach, które same się spłacają albo jeszcze na nas zarabiają, już nikt się nie nabiera.

    Pieniądze płacone bankom i deweloperom są bezpowrotnie stracone!

  • elektronik_99

    Oceniono 24 razy 20

    Kredytobiorca to współczesny "pańszczyźniany", więc bardzo dobrze że młodzi ludzie ostrożnie podchodzą do zadłużania się na kilkadziesiąt lat.

  • sselrats

    Oceniono 19 razy 11

    Lepiej odkladac prez 40 lat i kupic sobie mieszkanie za gotowke. Na emeryture bedzie jak znalazl, dla dwojga starszych ludzi, ktorzy przezyli ten czas wolni i szczesliwi.

  • Gość: kawa

    Oceniono 4 razy 4

    ja mam na 15 lat ale zamierzam splacic za 4 lata max. Nie przezylabym dluzej nerwowo!

  • asyndrome

    Oceniono 6 razy 4

    bierz kredyt! kupuj rzeczy na które cię nie stać

  • allerune

    Oceniono 2 razy 2

    Denerwuje mnie ta kultura kredytów. Młodzi Polacy zachowują się jak lemingi bezmyślnie robiąc to co sugerują im wszyscy wokół (nakręcani przez banki i developerów). "Nie kupisz mieszkania, przegrasz życie!"

    Młodzi Australijczycy, Nowozelandczycy, trochę rzadziej mieszańcy UK, USA i Kanady, ale też Niemcy, i mieszkańcy krajów skandynawskich do 30stki podróżują, bawią się i mieszkają w domach ze znajomymi. Zdobywają życiowe doświadczenie, zwiedzają świat i żyją na luzie. W końcu część z nich postanawia osiąść na stałe i wtedy myślą o tym czy pakować się w kredyty (choć nie zawsze).

    Polacy jeśli już jadą, to pracują za marne grosze, zastanawiają się jak wydębić jakiś zasiłek, jak najszybciej rozmnażają się i wiodą raczej nieciekawe żywoty. Osoby, które pozostały w kraju, którym się "udało", obkredytowani nawet nie myślą o tym aby przestać pracować na jakiś czas, zrobić sobie przerwę. W wieku 30 lat zamiast zakładać rodzinę... częściej pojawiają się pierwsze rozwody...

  • Gość: sd

    Oceniono 6 razy 2

    cyrograf z bankiem na dziesięciolecia na mieszkanie co nie jest twoje do ostatniej raty jest tylko dla młodych głupich pokoleń co chcą wszystko i już , na zachodzie jak nie masz kasy to najpierw odkłądasz i jak masz większa część możesz się zadłużyc , w polsce najpierw nagonka na cyrografy a później płacz , jak to miało być inaczejj a tu ani pieniędzy ani towaru !!!!
    ja ajk policzyłem il ma oddac banokwi powiedziałem że mieszkanie kupię jak bęe miał 100% i tym sposobem to bank daje mi odsetki a nie ja bankowi !!!

  • Gość: TOm

    0

    "a rata płaconego przez niego kredytu będzie waloryzowana, ale niestety w górę",
    ze co przepraszam?

  • Gość: StukuPuku

    0

    "26-letni Janek zarabia średnią pensję krajową - według danych GUS-u jest to 3.686 zł."; "pierwsze mieszkanie kupiła na samym początku studiów, tuż przed największą falą wzrostu cen nieruchomości." - Najważniejsze zdania z artykułu, pokazujące jaka cudowna "zieloną wyspą" jest Polska.
    A tak na poważnie to artykułów o kredytach hipotecznych, spadku cen nieruchomości, promocjach deweloperów, zmiany zastrzeżeń przez KNF itp. są artykułami sponsorowanymi mającymi na celu ogłupić tych, którzy wahają się podjąć decyzje o kupnie mieszkania na kredyt. Teraz jest walka żeby zdążyć przed nowym rokiem i totalnym załamaniem rynku nieruchomości. Prawda jest taka, że odsetek kredytów niespłacanych będzie się w przyszłym roku zdecydowanie powiększał ze względu na nadchodzące spowolnienie gospodarcze. Deweloperzy należą też do tej grupy, gdyż wiele osiedli budowanych było na kredyt. Jak widać teraz po wszystkich promocjach na lokaty i inne formy oszczędzania banki potrzebują naszych pieniędzy na zabezpieczenie przyszłorocznych dziur spowodowanych problemami ze spłata rat przez kredytobiorców i upadkiem mniejszych/średnich deweloperów. Pewnie nasze kochane państwo dofinansuje z naszych podatków deweloperów i banki no bo przecież to teraz najważniejsze dziedziny naszej gospodarki. Co z tego, że na naukę wydajemy 0.4%pkb trzeba będzie ze 2% pkb przeznaczyć na ważniejsze, wyższe cele takie jak: religia, budowlanka, banki i deweloperzy. Jestem tylko ciekawy kiedy to wszystko pier....nie jak w Hiszpanii i Irlandii.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX