Jak spłacać kredyt, kiedy stracimy pracę

Pracodawca obniżył Ci pensję? Albo jeszcze gorzej, zwolnił? Wynagrodzenia nie ma, a wydatki nie chcą spadać. Co zrobić, gdy kredytowa pętla uwiera coraz bardziej? Radzi Comperia.pl.
Banki zarabiają na kredytach. Twoja rata plus tysiące rat innych kredytobiorców składają się na comiesięczny przychód kredytodawcy. Nie licz na to, że jeżeli zabraknie w nim Twojego udziału, bank nie zwróci na to uwagi. System nadzoru regularności spłat ma charakter automatyczny. Już dzień spóźnienia w płatności spowoduje, że dostaniesz sms-a z krótkim, acz dobitnym przypomnieniem. Jeżeli szybko nie zareagujesz, bank wykona następne kroki. Po pierwsze stosowna notka trafi do Biura Informacji Kredytowej. Na twoim kredytowym CV pojawi się wzmianka o opóźnieniach. Następnie oczekuj na listowną korespondencję z wezwaniem do zapłaty wygenerowanym przez firmę windykacyjną. Robi się mniej przyjemnie. Jeżeli zaległości będą się utrzymywać, bank na podstawie podpisanego przez Ciebie tytułu egzekucyjnego uruchomi komornika. Ten już bezpośrednio sięgnie do Twojej kieszeni. Aż bank zostanie spłacony.

Lepiej zapobiegać niż leczyć

Kłopoty finansowe się zdarzają. Czasem po prostu nie da się ich uniknąć. Można się jednak do nich przygotować, co zmniejsza skalę problemu. Jak to zrobić? Zasada numer jeden - oszczędzaj! W atmosferze hurraoptymizmu mijających lat rzadko kto przypuszczał, że tak nagle nadejdą czasy cięć, zwolnień, oszczędności. A takie nastały. W efekcie wiele osób popadło w problemy finansowe. Znajdą się jednak tacy, którzy pamiętali o oszczędzaniu. Odłożyli na boku kwotę odpowiadającej minimum rocznym kosztom utrzymania. To suma wystarczająca na znalezienie nowego miejsca pracy, przestrojenia budżetu na bardziej oszczędnościowy, przyzwyczajenia się do skromniejszego stylu życia. Przezorny ubezpieczony. Ci bardziej rozrzutni nie muszą jednak od razu ogłaszać bankructwa.

Do banku z podniesioną głową

Bankowi wcale nie zależy na windykowaniu niesolidnych kredytobiorców. Przeważa raczej wola ugodowego załatwienia sprawy. Dlatego jeżeli wiesz, że nie zapłacisz raty i dodatkowo nie spodziewasz się, aby Twoja sytuacja miała ulec poprawie w najbliższym czasie, powiedz o tym w banku. Rozmowa z konsultantem może przynieść rozwiązanie Twojego problemu. Uciekanie od niego do ślepa uliczka.

Zamień drogie kredyty na tańsze

Nazbierało się drogich kredytów? Zamień na tańsze. Problem jednak w tym, że operacja będzie korzystna jedynie w sytuacji, kiedy nowy konsolidacyjny kredyt zostanie zabezpieczony czymś trwałym, a więc nieruchomością. To warunek konieczny, aby po pierwsze uzyskać wystarczająco dużo pieniędzy na pokrycie wszelkich zobowiązań i po drugie, aby były relatywnie tanie. Co ważne, nieruchomość nie musi być Twoją własnością. Właściciel musi się tylko zgodzić na jej obciążenie. Kiedy przestaniesz spłacać kredyt, bank będzie miał prawo sięgnąć po hipoteczne zabezpieczenie.

Jeżeli pobierane obecnie niższe wynagrodzenie, bądź jego brak nie pozwala na otrzymanie nowego kredytu, zwróć się do rodziny, przyjaciół o przystąpienie do niego. Bank weźmie pod uwagę zdolność kredytową wszystkich dłużników, co pozwoli na uzyskanie kredytu hipotecznego. Docelowo, kiedy znajdziesz pracę i odzyskasz formalnie zdolność, poprosisz bank o wyłączenie współdłużników z umowy.

Hipoteka niemożliwa? Wydłuż spłatę

Kolejny sposób na obniżkę miesięcznych kosztów obsługi zadłużenia to wydłużenie okresu spłaty. Negocjuj z bankiem zmianę harmonogramu na nowy, maksymalnie długi. Raty mogą spaść często o kilkadziesiąt procent. Wprawdzie w ostatecznym rozrachunku całkowity koszt odsetek okaże się wyższy, jednak w Twoim przypadku nie to jest najważniejsze. Priorytet ma utrzymanie bieżącej zdolności do obsługiwania zobowiązań.

Mimo wszystko pod kreską

Jeżeli powyższe działania nie przyniosły spodziewanych efektów, nie rezygnuj z negocjacji z bankiem. Zawsze można sięgnąć po rozwiązania niestandardowe. Bank mógłby choćby zgodzić się na czasowe zawieszenie spłat. Dzięki kredytowym wakacjom dostaniesz szanse znalezienia nowej pracy. Wtedy wrócisz do regularnej obsługi zadłużenia. Najgorszym scenariuszem byłoby pozostawienie spraw samym sobą. Wtedy do drzwi zapuka komornik.