Radek Majdan w swoim nowym mieszkaniu

Zanim kupił mieszkanie na warszawskim Ursynowie obejrzał wiele stołecznych inwestycji w kilku dzielnicach. Wybrał ciche osiedle z dogodnym dojazdem do pracy. Jak mu się teraz mieszka?
Wywiad z Radosławem Majdanem

Redakcja: - Klika miesięcy temu głośno było o zakupie nowego mieszkania w jednej z warszawskich inwestycji. Minęło już trochę czasu, jak Ci się mieszka?

Radosław Majdan: Dziękuję, jestem bardzo zadowolony, szczególnie z aranżacji wnętrza, któremu wspólnie z projektantem poświęciliśmy sporo czasu. Nie spodziewam się kolejnych przeprowadzek w najbliższych latach, więc zależało mi na tym, aby mieszkanie było dokładnie takie jak sobie wyobrażałem. I jest nie tylko nowoczesne, ale także ciepłe i wygodne. Postawiłem na przestrzeń, której w moim domu jest dużo. Zdążyłem już przetestować taras, jako przyjemne miejsce na śniadanie, szczególnie w miłym towarzystwie. Podczas wizyt znajomych sprawdza się też duża kuchnia, tradycyjnie to najpopularniejsze miejsce spotkań. Zależy mi na tym, aby goście czuli się w moim domu komfortowo i myślę, że tak właśnie jest. Cieszy mnie też standard i prywatna atmosfera osiedla. Po kilku latach mieszkania w ścisłym centrum Warszawy chciałem przeprowadzić się w bardziej kameralne, spokojne miejsce, ale jednocześnie dobrze skomunikowane z centrum. I Aleja Ludwinowska spełnia te kryteria, więc cieszę się z zakupu.

- Wybrałeś lokal z oferty dewelopera, który sponsoruje klub piłkarski Polonia Warszawa. To chyba nie przypadek

Dość długo szukałem odpowiednie go dla siebie lokum, co jest trudne przy tak napiętym planie dnia jak mój. Najważniejsza miała być przestrzeń. Brałem pod uwagę kilka lokalizacji. Między innymi Śródmieście i Wilanów. Jednak zawsze coś mi nie odpowiadało. Dlatego postanowiłem zwrócić się o pomoc do zaprzyjaźnionego dewelopera. Tym bardziej, że koledzy z zespołu też już mieszkają w jednej z tych inwestycji. Wybór mieszkania, obok oczywiście wyboru kobiety (śmiech), jest jednym z najważniejszych i najtrudniejszych w życiu. Dlatego wsparłem się o rekomendacje osób, którym ufam.

- Zostałeś nawet ambasadorem marki dewelopera. Swoim nazwiskiem sygnujesz mieszkania tej firmy.

Tak, to prawda. Działania marketingowe są często wspierane przez tak zwanych celebrities, ale nie spodziewałem się, że mogłem tak wyraźnie wpłynąć na wyniki sprzedaży. Cieszę się, że moja popularność przekłada się na sukces tego dewelopera. W końcu jego właściciel jest głównym sponsorem klubu piłkarskiego, w którym od dłuższego czasu pracuję i któremu kibicuję.

- Oprócz zakupu mieszkania pojawiły się też plotki o pokoju dla dziecka w Twoim mieszkaniu. Jakaś nowa miłość w Twoim życiu?

(śmiech). Miłość na pewno się pojawi, w końcu mamy lato. A poważniej - nowe mieszkanie rzeczywiście jest wystarczająco duże, żeby pomieścić kilka osób więcej niż jednego piłkarza. Czas pokaże, co da się z tym zrobić.