Rodzina na swoim: jak wyjść na swoje

Prawdopodobnie za niespełna dwa miesiące o wiele trudniej będzie uzyskać budżetową dopłatę do kredytu na mieszkanie. Ale czy warto spieszyć się z jego zakupem? Dobrze się zastanów, zanim podejmiesz decyzję.
Zaczęło się odliczanie dni do niekorzystnej dla kredytobiorców modyfikacji programu "Rodzina na swoim", w ramach którego państwo dopłaca mniej więcej połowę odsetek przez osiem lat spłaty kredytu mieszkaniowego. Zgodnie z uchwaloną już przez Sejm ustawą, z budżetowej dopłaty do kredytu mieszkaniowego będą mogły skorzystać nie tylko rodziny, ale i osoby samotne, czyli single. Sęk w tym, że znalezienie odpowiednio taniego mieszkania może być trudne, bo radykalnie obniżony zostanie pułap cen, którego nie wolno przekroczyć, jeśli się chce dostać rządowe dofinansowanie. Dopuszczalna cena metra kwadratowego nowych mieszkań i domów nie będzie mogła przekroczyć średnich kosztów budowy dla danego województwa lub miasta wojewódzkiego. Z kolei dla rynku wtórnego ten koszt ma być pomnożony przez współczynnik 0,8. Dodajmy, że obecnie średni koszt budowy powiększany jest o 40 proc., stąd np. w Warszawie dopuszczalna cena metra kwadratowego wynosi aż 9816,1 zł. Po zmianie przepisów górny pułap dla nowych mieszkań i domów spadnie do 7011,5 zł, a dla mieszkań i domów kupowanych na rynku wtórnym - do 5609,2 zł za metr.

Firma brokerska Home Broker szacuje, że w Warszawie warunek cenowy i powierzchniowy dla rodzin (mieszkanie nie może mieć więcej niż 75 m kw.) spełnia obecnie aż 81 proc. mieszkań na rynku pierwotnym i ok. 73 proc. na rynku wtórnym. Po zmianie przepisów będzie ich już tylko odpowiednio 16 proc. i... 0 proc. W praktyce mogą zdarzyć się co najwyżej pojedyncze oferty.

Uwaga! Firma Home Broker przeanalizowała mieszkania znajdujące się w jej ofercie. Na rynku ofert jest jednak znacznie więcej. Po drugie, ceny transakcyjne są zwykle nieco mniejsze. Ponadto poszczególne miasta i województwa bardzo się różnią pod względem dostępności mieszkań objętych dopłatą. Według Home Brokera w niektórych miastach, np. w Szczecinie, Krakowie, Poznaniu czy Wrocławiu, znalezienie mieszkania spełniającego kryteria programu (ceny i powierzchni) przez pewien czas może graniczyć z cudem.

Czytaj również: Rodzina i singiel na swoim

W najlepszej sytuacji pozostaną mieszkańcy Bydgoszczy i Torunia, gdzie wciąż ponad połowa mieszkań łapałaby się na budżetowe wsparcie.

Dodajmy, że w ustawie są nie tylko limity cenowe, ale i powierzchniowe. Dla rodzin i osób samotnie wychowujących dzieci taki limit wynosi 75 m kw. dla mieszkania i 140 m kw. dla domu, przy czym dopłata do odsetek obejmuje odpowiednio 50 i 70 m kw. Nadwyżkę w metrażu trzeba sfinansować samemu, płacąc pełne odsetki.

Z kolei single za kredyt z dopłatą będą mogły kupić wyłącznie mieszkanie, zaś norma metrażowa ma wynosić 50 m kw., a dopłata obejmie maksymalnie 30 m. Nowością, która dotyczy zarówno rodzin jak i singli, jest kryterium wiekowe - nieukończony 35. rok życia.

Ile można stracić? Załóżmy, że chcemy kupić w Warszawie mieszkanie o powierzchni 50 m kw. po 9,8 tys. zł za metr. Analitycy Home Broker policzyli, że gdybyśmy wzięli na ten cel zwykły komercyjny 30-letni kredyt w rodzimej walucie, to miesięczna rata sięgałaby 2,9 tys. zł. Jeśli zaś byłby to kredyt, w którego spłacie pomaga państwo w ramach programu "Rodzina na swoim", to przez pierwsze osiem lat rata wynosiłaby 1,6 tys. zł. - Oznacza to, że przez cały okres otrzymywania wsparcia kredytobiorcy zaoszczędziliby ponad 110 tys. zł - podsumowuje Bartosz Turek z Home Broker.

Przyspieszają śluby, aby dostać dopłatę

Według tego analityka zapowiedź zmian w programie spowodowała, że młodzi ludzie przyspieszają ślub, aby skorzystać z dopłaty. Teraz biorą cywilny, a kościelny w późniejszym terminie. Problem w tym, że - według informacji zebranych przez analityków Home Broker - np. w Warszawie na termin ślubu cywilnego trzeba czekać przeszło trzy miesiące. W urzędzie na Woli najbliższy termin to 10 września. W popularnym Pałacu Ślubów na Starym Mieście oczekiwanie wydłuża się o dwa tygodnie. Osobom, którym zależy na czasie, Bartosz Turek radzi wzięcie ślubu cywilnego poza granicami administracyjnymi największych miast.

- W ostatnim czasie spotkałem się z przypadkiem pary, która zaaranżowała ślub cywilny w zaledwie 4 dni - potwierdza Sławomir Kussowski, doradca Home Broker z Gdańska.

Michał Wojdyr, doradca Home Broker z Krakowa, szacuje, że około 30 proc. młodych ludzi rozważa przyspieszenie ślubu, ale ostatecznie dochodzi do tego znacznie rzadziej. - W całym gronie osób korzystających z programu ci, którzy przyspieszyli ślub, stanowią maksymalnie 10 proc. kredytobiorców - ocenia Piotr Bykowski, doradca Home Broker z Katowic.

Najczęściej są jednak osoby, które już podjęły decyzję o wspólnym życiu. - Takie pary traktują akt ślubu jako jeden z dokumentów niezbędnych do uruchomienia procedury kredytowej - tłumaczy Tomasz Kutyłowski, doradca Home Broker z Warszawy. - Aby zaoszczędzić czas, nowożeńcy podejmują decyzję o niezmienianiu nazwisk, aby uniknąć czasochłonnej procedury wymiany dowodów osobistych - dodaje.

Pośpiech złym doradcą

Ale czy warto aż tak bardzo spieszyć się z zakupem mieszkania? W każdym przypadku rachunek potencjalnych zysków i strat może być inny. Przede wszystkim zależy od tego, w jakim mieście miałoby być kupione mieszkanie - w prężnie rozwijającej się aglomeracji czy w miasteczku z wysokim wskaźnikiem bezrobocia.

Istnieje duże prawdopodobieństwo, że jeśli po kredyt pójdzie do banków mniej osób, to sprzedający spuszczą z tonu. W największych aglomeracjach ten proces na rynku wtórnym może jednak przebiegać stosunkowo wolno. Szybciej zareagują deweloperzy. Najprawdopodobniej część z nich dostosuje swoją ofertę do nowych limitów cen. Na naszą prośbę analitycy z Home Broker zrobili symulację, jaki procent mieszkań znajdujących się w ofercie tej firmy łapałby się na budżetową dopłatę po zmianie przepisów, gdyby sprzedający obniżyli ceny o 10 proc. Okazuje się, że poprawa dostępności mieszkań objętych dopłatą nie jest duża (patrz tabelki). Najbardziej zauważalna jest w Katowicach i Łodzi. Jaki z tego wniosek? Jeśli koniecznie musisz kupić mieszkanie w tym roku, powinieneś się pospieszyć, by nie przeszło ci koło nosa kilkadziesiąt tysięcy złotych dopłaty od państwa.

Są jednak tacy, którzy wieszczą radykalny spadek cen mieszkań, bo na rynku jest ich o wiele za dużo w stosunku do realnego popytu. Jeśli uważasz, że taki scenariusz jest prawdopodobny, masz jeszcze półtora roku do namysłu. Likwidacja programu "Rodzina na swoim" ma bowiem nastąpić w 2013 r. Gdyby się okazało, że się przeliczyłeś (ceny spadły mniej niż się spodziewałeś), to wówczas konieczność zaciągnięcia odpowiednio mniejszego kredytu przynajmniej częściowo zrekompensuje ci utratę budżetowej dopłaty, która - przypomnijmy - potrwa przecież tylko osiem lat.

Ile mieszkań* za kredyt z dopłatą (w proc.)

Powiększ tabelkę



Powiększ tabelkę

Czytaj również:

Kolejny zwrot akcji w Rodzinie na Swoim?

Finał Rodziny na Swoim?

Czy wiesz jak wyglądają najpiękniejsze LOFTY? >>
Kliknij, by obejrzeć galerię