Cohousing w Polsce

Bogusław Nowak
13.06.2011 14:52
A A A
Zamiast kupować mieszkanie w bloku, można wspólnie zbudować blok. Felieton o tym, jak wygląda polski cohousing.
Idea jest prosta. Grupa ludzi kupuje wspólnie działkę teren i wspólnie zleca na niej budowę takiego budynku, aby każdy miał swoje mieszkanie. W krajach unijnych cohousing gromadzi inwestorów, którzy stawiają osiedla domków jednorodzinnych. Budują kondominia (wydzielone osiedla) tworząc wspólnoty lokatorskie.

Cohousing, jako zjawisko, narodził się w Europie Zachodniej w czasach komun i miał podłoże ruchu społecznego. Członkowie komun chcieli zamieszkać razem, a zwalczając wszelkie formalno-prawne nakazy jakie (nie tylko w dziedzinie budownictwa ) tworzyło "państwo urzędnicze", nieformalnie zajmowali opustoszałe zabudowania, obiekty przemysłowe, "niczyje" tereny, które adaptowali do celów mieszkalnych . Następnie widowiskowymi formami protestu domagali się od władz zalegalizowania całego przedsięwzięcia. Z biegiem czasu, cohousing się "ucywilizował" i dziś awansował do jednej z najatrakcyjniejszych form tańszego niż deweloperskie sposobu zdobycia własnego locum. Formalnie zaistniał w Danii pod koniec lat 60-tych i rozprzestrzenił w krajach skandynawskich, Holandii, Niemczech i Wielkiej Brytanii. Największe sukcesy odnosi w USA. Teoretycy i praktycy idei wspólnego budowania mają tam swoją stronę w sieci, wydają czasopisma, krążki, linkują się do podobnych stowarzyszeń na całym świecie.

Cohousing jest atrakcyjniejszą formą wspólnego budowania, gdyż w odróżnieniu od powszechnie znanych 1) Wspólnot mieszkaniowych, 2) Spółdzielni mieszkaniowych, nie stosuje żadnej administracji. W ramach idei - większość prac wykonywanych ma być we własnym zakresie. Jednak w praktyce, "cohousing po polsku" - uwzględniając naszą "narodową specyfikę" - już uległ mutacji.

Jak cohousing wpasował się w Polskie przepisy ?

Nie ma żadnych przeszkód formalnych, aby kilka osób kupiło działkę na współwłasność w określonych przez nich udziałach. Jeżeli na tej działce postawiony zostanie budynek, będzie on współwłasnością właścicieli działki. Jednak będzie to własność niepodzielna, tzn. żadnemu ze współwłaścicieli nie będzie przysługiwać wyłączne prawo do jakiejś części nieruchomości, np. mieszkania czy domu. Każdy będzie miał prawo do całości nieruchomości, a wszystkie decyzje związane z jej obsługą muszą być podejmowane wspólnie, począwszy od zgody na zameldowanie, a skończywszy na określeniu sposobu korzystania z poszczególnych pomieszczeń.

Polscy zwolennicy cohousingu potrzebują tej idei, aby ominąć problemy związane z tworzeniem i spełnieniem wymogów prawnych, jakie towarzyszą formom: wspólnota czy spółdzielnia. Na etapie budowlanym rozwiązują problemy natury prawnej zazwyczaj następująco:

Cohousing-owe osiedle domków jednorodzinnych :

Przed kupnem - członkowie wspólnoty - dokonują podziału działki pod poszczególne domy tak, aby każdy z inwestorów "sam" nabył tę część terenu, na którym będzie stał jego dom. Natomiasy działka, na której ma powstać droga dojazdowa czy parking pozostaje nadal współwłasnością.

Cohousing-owy blok

Formalnie nic nie stoi na przeszkodzie, aby w kilka osób kupić działkę, opracować projekt budowlany i wybudować mały blok mieszkalny. Po zakończeniu budowy, cohousing- owy polski inwestor chcąc zostać właścicielem swojego mieszkania - musi uzyskać zaświadczenie o samodzielności lokalu, czyli - w tym przypadku - dokonać umownego zniesienia współwłasności. Uczestnicy przedsięwzięcia dokonują zatem stosownego aktu notarialnego. Inny, często praktykowany sposób to wniesienie sprawy do sądu. Ponieważ w piśmie procesowym członkowie wspólnoty zgodnie proponują podział, sprawa, de facto staje się administracyjną.

Podsumowując

Załóżmy, że średnia cena metra kwadratowego mieszkania nowo wybudowanego przez dewelopera mieszkania, w stanie do indywidualnego wykończenia, wynosi 6 000 PLN. W tej cenie kryje się jego zyska - średnio - jak podają analitycy tego rynku - wynosi on ok. 2000 PLN. Z finansowego punktu widzenia, cohousing po polsku jest rozpaczliwą próbą młodych (zazwyczaj) ludzi, na tańsze zdobycie własnego locum. Ten fakt plus bariery prawne (urzędnicze) jakie na drodze do budowy mini bloku generują nasze realia dla wspólnot czy spółdzielni, stwarza dla cohousingu wymarzone pole rozwoju.

Wzorcowa "cohousingowa polska komuna" składa się z młodego architekta, który ma okazję zaprojektowania budynku dla kolegów, początkującego prawnika, który zajmuje się najważniejszymi zagadnieniami, świeżo upieczonego inżyniera, który biega po placu budowy i dowolnych innych osób, z których najcenniejsi są posiadacze dojść do tych instytucji, w których można "przyspieszyć".

To odróżnia polskie "budowlane komuny" od komun w innych krajach Europy, gdzie grupa całkowitych amatorów organizuje się, zaciągają kredyt (a banki mają opcje cohousingowe) , zamawiają firmy wykonawcze (które się reklamują tanimi usługami, bo zakładającymi udział w prostych pracach budowlanych przyszłych właścicieli) . Z reguły w budowanym bloku, europejscy "komunardzi" przewidują mieszkania na sprzedaż lub wynajem, co zwraca koszty kredytów i najważniejsze - chwalą się w sieci swoimi pomysłami - rozwiązaniami architektonicznymi wzbudzając podziw i szacunek dla swojej operatywności, kreatywności (chodzi zazwyczaj o atrakcyjną bryłę budynku lub oryginalnie zorganizowane otoczenie obiektu, realizowane wspólnotowo - jak zobaczycie w sieci -najczęściej pod okiem kamer.

Jaki jest polski cohousing?

Generalnie - Tajny!

Na forach dyskusyjnych komunardzi wymieniają doświadczenia używając zakamuflowanych określeń np. innapolska. Wortale tematyczne kryją się pod nazwami "zamieszkaj na swoim" itd.

Najwyższa pora publicznie zapytać: Dlaczego?

Czytaj również:

Kupujemy działkę pod budowę - poradnik

Mieszkania: Im mniejsze, tym droższe?

Komentarze (1)
Zaloguj się
  • atyp3

    Oceniono 1 raz 1

    Pewnie dlatego, żeby w pewnym momencie nie wpadły skiny i nie podpaliły całego osiedla.

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX