Co się robi w parkach?

W zależności od epoki parki zakładane były w rozmaitych celach. Dzisiaj są miejscem odpoczynku, uprawiania sportu i projekcji filmowych. Oczywiście - zgodnie z regulaminem.
W samym tylko roku 2007 w nowojorskim Central Parku kręcono sceny do ponad dwudziestu filmów. Top Hat z 1935 roku, znacznie nowsze Kiedy Harry poznał Sally czy Kevin sam w Nowym Jorku to kolejne przykłady filmów, w których Central Park bardzo się liczy. Jest też oczywiście musical Hair , w którym wielki park w samym środku wielkiego miasta odgrywa niezwykle ważną rolę. W londyńskich Parkach Królewskich w ciągu roku odbywa się ponad pół tysiąca dni zdjęciowych. Ostatnio można był je oglądać w filmie Jak zostać królem. O co chodzi z tymi parkami?

Pierwsza odpowiedź jest prosta: mieszkańcy miast lubią parki. Nie tylko ci nowojorscy (czy raczej, w przypadku branży filmowej - kalifornijscy), ale też ci polscy. A przynajmniej takie są ich deklaracje. Z badań prowadzonych przez firmę redNet consluting wynika bowiem, że jednym z najważniejszych czynników wpływających na ocenę lokalizacji inwestycji są bliskość terenów zielonych i atrakcyjny widok z okien. Z kolei dla klientów Home Brokera pytanie o położone w pobliżu nieruchomości parki i zieleńce znajduje się na drugim miejscu, zaraz po dostępności komunikacyjnej.

Regulamin - co wolno w parku: poruszanie się na terenie Parku dozwolone jest wyłącznie po alejkach parkowych

Co to oznacza w praktyce? Że jeśli uda się kupującym znaleźć mieszkanie blisko parku, chętnie się tam wybierają. Z ankiety przeprowadzonej przez zarządcę śląskiego Wojewódzkiego Parku Kultury i Wypoczynku kilka lat temu wynika, że miejsce to jest niezwykle chętnie odwiedzane przez mieszkańców okolicznych osiedli.

Ponad 43 proc. ankietowanych twierdzi bowiem, że w lecie odwiedza park kilka razy w tygodniu. Kolejnych 21 proc., że bywa tam przynajmniej jeden raz w ciągu tygodnia. Ponieważ miasta dookoła tego jednego z największych parków miejskich w Europie zamieszkane są przez około milion ludzi, odwiedzających jest cała masa. W szczytowym momencie historii śląskiego WPKiW, w latach sześćdziesiątych i siedemdziesiątych, w ciągu jednego weekendu park odwiedzało 150 tys. osób. Dziś tylko wesołe miasteczko i ogród zoologiczny znajdujące się w granicach parku notują rocznie ponad pół miliona gości. W przeciwieństwie do głównego parku, za wstęp do nich trzeba płacić.

Z kolei warszawskie Łazienki Królewskie wybrane zostały najszczęśliwszym miejscem w stolicy w roku 2010. Na trzecim miejscu znalazły się Pola Mokotowskie, a na czwartym - Park Skaryszewski.

Na terenie Parku zabrania się: () wchodzenia na trawniki, () jazdy rowerem, na wrotkach, łyżworolkach i deskorolkach, () przebywania podczas burz i silnych wiatrów,

Jak duża może być frekwencja w parkach miejskich świadczą przykłady zza Atlantyku. Słynny nowojorski Central Park każdego roku odwiedza 25 mln osób. Ogromny Fairmount Park w Filadelfii przyciąga ponad 10 mln osób rocznie. Jeszcze lepsze wyniki notują londyńskie parki królewskie, które rocznie odwiedza ponad 37 mln osób.

Z czego wynika tak duża popularność parków? Przede wszystkim - z ich charakteru, który sprawia, że w środku wielkich metropolii znaleźć można spokój, zieleń i przyjemną ciszę. Takie zresztą cele przyświecały dziewiętnastowiecznym planistom, którzy postulowali budowę i otwarcie zamkniętych do tej pory parków na zwykłych ludzi. Jedną z przyczyn wzrostu popularności takich poglądów, głoszonych min. przez Johna Claudiusa Loudona były narastające problemy z higieną.

Na terenie Parku zabrania się uprawiania sportu, poza indywidualnym bieganiem

Później podejście do parków miejskich ewoluowało. W pierwszej połowie dwudziestego wieku z idei tej wykiełkowała kolejna, w myśl której parki miejskie wyposażano w place zabaw, budynki użyteczności publicznej, a nawet baseny. Tego rodzaju podejście, popularne w Stanach Zjednoczonych miało jeszcze jeden, dodatkowy cel - amerykanizację przybywających do kraju imigrantów. W latach sześćdziesiątych ubiegłego wieku zaczęto zastępować wielkie, miejskie parki mniejszymi jednostkami, zwanymi parkami kieszonkowymi (pocket parks). Tego rodzaju miejsca tworzono na pustych, niezabudowanych działkach i wyposażano w zabawki dla dzieci ustawione wśród zieleni.

Kolejne zmiany w zasadach tworzenia parków to lata osiemdziesiąte i dziewięćdziesiąte. Najpierw wkracza postmodernizm, który próbuje przerobić parki na nowoczesne, reprezentacyjne, ale odhumanizowane przestrzenie, a później ekologia, za sprawą której park ma być symbolem zrównoważonego rozwoju. Na parki przerabiane są tereny dawnych kopalni (np. parki Nordstern w Gelsenkirchen i Duisburg-Nord w Duisburgu), koszary wojskowe (park Łaby w Magdeburgu i park Bornstedter Feld w Poczdamie), a nawet dawne stocznie (park Mudchute w londyńskim Docklandzie). Wszystko w zgodzie z zasadami zrównoważonego rozwoju.

Indywidualne bieganie może być uprawiane: 1) od poniedziałku do piątku - w godzinach otwarcia parku, 2) w soboty i w niedziele - do godziny 10:00.

W początkach obecnego stulecia za parki i zieleńce wzięli się partyzanci. Tacy, którzy zakładają je na cudzym terenie, bez zgody właściciela i ze składników wątpliwego pochodzenia. To guerilla gardening. Ogrodnicy-partyzanci wykorzystują w swojej pracy wszystko, co pozwala im realizować artystyczną wizję. Od kwiatów, aż po stare buty. Efektem są mini-parki na rogach ulic, rondach i w zaniedbanych dzielnicach. Jak określa swoją działalność lider ruchu, Richard Raynolds, chodzi o uprawianie czyjejś ziemi bez pozwolenia tej osoby. Kierując się tymi zasadami, w ciągu czterech lat stworzył 28 ogrodów tylko w Londynie.

We wszystkich polskich miastach parki zajmują powierzchnię prawie 17,2 tys. ha. Najwięcej jest ich - powierzchniowo - w miastach aglomeracji górnośląskiej, w Warszawie, Wrocławiu i Łodzi.

Nie ogólna powierzchnia parków decyduje jednak o tym, które miasto jest najbardziej "zielone", a jej przeliczenie na tysiąc mieszkańców. W tej kategorii prawdziwym czempionem jest centralna część kojarzonego głównie z przemysłem Górnego Śląska. Okręg katowicki, w skład którego wchodzą Katowice, Chorzów, Siemianowice i Świętochłowice to ponad 1,8 ha parku na tysiąc mieszkańców. W przypadku Lublina i Wrocławia wskaźnik ten wynosi odpowiednio 1,5 ha i 1 ha. Kiepsko pod tym względem wygląda Warszawa, gdzie parków jest 0,5 ha na tysiąc osób i Trójmiasto, gdzie jest ich zaledwie 0,35 ha. Uznawany za "zielony" Białystok może poszczycić się "uparkowieniem" na poziomie 0,3 ha na tysiąc osób.

Czytaj również:

Znów chcemy mieszkać w kamienicach

W moim mieszkaniu "grasuje" zwierz - jak zmieniamy mieszkania dla naszych czworonogów?