Polskie rodziny dotknięte ubóstwem energetycznym

Nawet 1,5 mln rodzin może być w Polsce zagrożonych ubóstwem energetycznym. W całej Europie liczba osób, których dochody nie są wystarczające do zapewnienia dostatecznego ogrzewania, może sięgnąć nawet 125 mln.
Polakom grozi ubóstwo energetyczne. Tak źle jak w Wielkiej Brytanii jeszcze u nas nie jest, ale wiele wskazuje, że problem może się pojawić. Tego zdania jest Agnieszka Głośniewska z biura prezesa Urzędu Regulacji Energetyki. Według szacunków urzędu być może nawet 1,5 miliona gospodarstw domowych znajduje się w grupie zagrożonej. Co więcej, każda kolejna podwyżka cen energii sprawia, że liczba ta rośnie.

Miliony zagrożone, nie tylko najbiedniejsi

Czym jest ubóstwo energetyczne? To sytuacja, kiedy gospodarstwo domowe zmuszone jest wydać 10 proc. swoich dochodów na opłacenie rachunków za energię na ogrzanie domu. Ile takich rodzin jest w Polsce?

- Wzrost cen energii o 10% daje liczbę 1 mln gospodarstw ubogich społecznie, zaś podwyżka o 30% - 1,6 mln. takich gospodarstw - czytamy w opracowaniu przygotowanym w URE. Z badań prowadzonych przez Instytut Pracy i Spraw Socjalnych wynika, że już w 2006 roku około 800 tys. rodzin zagrożonych było ubóstwem energetycznym. Od tego czasu ceny energii rosły po około 5 proc. rocznie.

Dziś utrzymanie mieszkania - w relacji do dochodów - jest w Polsce niemal najdroższe spośród krajów Unii Europejskiej. Przeciętna rodzina przeznacza na to aż 16 proc. budżetu. Najwięcej - na ogrzewanie i energię. Z danych przedstawianych przez Marcina Piotrowskiego z Konfederacji Budownictwa i Nieruchomości jest to nawet 70 proc. wszystkich kosztów.

Statystycznie przeciętna polska rodzina wydaje tylko na ogrzewanie i prąd tyle, ile Finowie, Hiszpanie czy Włosi na utrzymanie całego domu lub mieszkania.

Może być jeszcze gorzej. Jak twierdzi Marcin Piotrowski rosnące z roku na rok ceny energii mogą przyczynić się do pogłębienia tego zjawiska. Dlaczego? Bo młode rodziny zadłużają się na potęgę. - Przeciętny okres spłaty kredytu hipotecznego w Polsce to około 30-35 lat - mówi Piotrowski - Średnia jego wartość mieści się między 200 a 250 tys. zł. Przy średnim wieku kredytobiorcy w przedziale 30-35 lat i przeciętnym wieku przejścia na emeryturę wynoszącym 57 lat dla mężczyzn i 58 lat dla kobiet oznacza to, że wielu ludzi będzie spłacać swoje zobowiązania także na emeryturze - wylicza Piotrowski. Dziś średnia emerytura wynosi około 1,6 tys. zł. Jeśli nic się nie zmieni, to przy opisanych wyżej obciążeniach i wzroście cen energii o 5 proc. rocznie może okazać się, że dzisiejsi trzydziestolatkowie nie będą mieli z czego opłacić rachunków za energię.

Wielka Brytania - przypadek kliniczny

Taki scenariusz realizuje się już dziś w Wielkiej Brytanii. - Rok do roku od 20 do 30 tys. Brytyjczyków umiera z powodu zimna i niedogrzania mieszkań - alarmuje George Monbiot publicysta brytyjskiego dziennika The Guardian i autor licznych bestsellerów. Gospodarstw domowych, które można uznać za wykluczone energetycznie jest w Wielkiej Brytanii około 4,5 mln, z czego 1,72 mln należy do emerytów. Liczba zagrożonych gospodarstw rośnie nieprzerwanie od lat. Przyczyna? Według rządowego departamentu energii i zmian klimatycznych (DECC) wszystko przez rosnące ceny energii - głównie prądu i gazu. W latach 2004-2008 koszty ogrzewania wzrosły na Wyspie o 80 proc.

Podobne problemy mają inne kraje Unii Europejskiej. We Francji gospodarstw domowych zagrożonych ubóstwem energetycznym może być nawet 5 mln, a w całej Europie od 50 do 125 mln ludzi.

Jakie są przyczyny wykluczenia energetycznego? Z analiz prowadzonych w Wielkiej Brytanii wynika, że największymi problemami są rosnące ceny energii, niska efektywność energetyczna budynków i dochody niewystarczające na pokrycie niezbędnych wydatków. Jak w soczewce skupiają się tu problemy społeczne, z jakimi borykają się europejskie kraje.

Biedni skazani na miłosierdzie gminy

Wbrew zapowiedziom, liberalizacja rynku energii nie przynosi pozytywnych rezultatów. Według brytyjskiego odpowiednika naszego URE - Ofgem - najbiedniejsi nie są w stanie być aktywnymi uczestnikami rynku energii, a w rezultacie czerpać korzyści z konkurencji. Według George'a Monbiot'a problemy z ubóstwem energetycznym nasiliły się w Wielkiej Brytanii po kolejnej fali deregulacji i prywatyzacji sektora energetycznego. - Kiedy w 2002 roku Ofgem uwolnił ceny, firmy energetyczne natychmiast zwiększyły swoje marże: nawet dziesięciokrotnie w jednym z przypadków - opisuje Monbiot. Gdy ceny energii na światowych rynkach poszły w górę, przedsiębiorstwa energetyczne podniosły ceny, żeby utrzymać dotychczasowy poziom zysków. Kiedy spadły, nikt nie myślał o ponownej zmianie taryf.

O ile w Wielkiej Brytanii od lat prowadzone są badania i analizy tego zjawiska, w Polsce nie ma nawet ustalonej jednoznacznej definicji ubóstwa energetycznego. Wsparcie dla rodzin zagrożonych także nie jest systemowo uregulowane. W praktyce zależy od dobrej woli przedsiębiorstw dostarczających energię oraz sprawności i możliwości finansowych miejscowych ośrodków opieki społecznej.

W Polsce bez większych zmian

Według Agnieszki Głośniewskiej z Urzędu Regulacji Energetyki w dzisiejszym stanie prawnym URE nie może wspierać gospodarstw domowych narażonych na ubóstwo energetyczne. - Z naszej inicjatywy rozpoczęte zostały prace nad ustawą zapewniającą wsparcie tzw. wrażliwym odbiorcom prądu - podkreśla jednak Głośniewska. Projekt przygotowany w ministerstwie gospodarki jesienią przyjął rząd. Tyle, że nie jest to do końca to, o co chodziło URE.

W założeniach rozwiązanie proponowane przez ministerstwo gospodarki ma stanowić wsparcie dla około 630 tys. najbiedniejszych rodzin, których nie stać na opłacenie rachunków. Tyle, że pomoc dotyczyć będzie jedynie opłat za energię elektryczną i udzielana będzie za pośrednictwem sprzedawców prądu, a nie wyspecjalizowanych instytucji pomocy społecznej. Ministerialni eksperci szacują, że wydatki budżetowe na pomoc dla najbiedniejszych odbiorców i rekompensaty dla przedsiębiorstw energetycznych wyniosą około 160 mln zł rocznie.

Samo URE prowadzi akcję edukacyjną, która ma uświadomić wagę problemu i pokazać najbiedniejszym odbiorcom energii, że mogą wykorzystać mechanizmy rynkowe do obniżenia swoich rachunków za prąd.

Czy grozi nam ubóstwo energetyczne? Na pewno nie każdemu. Jeśli jednak problem zostanie zlekceważony, zapłacą za jego rozwiązanie wszyscy.