Wysyp afer na polskich drogach

Andrzej Kublik
30.08.2010 09:47
A A A
Drogowców zżerają korupcja, przekręty i złodziejstwo - zaczęły nas przekonywać policje, jawna i tajna. Na cud zakrawa, że mając do czynienia z takim bagnem, rząd w ogóle buduje jakieś drogi.
Lawina ruszyła pół roku temu. Pod koniec kwietnia ABW zatrzymała b. wicedyrektora katowickiego oddziału rządowej Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad i trzech menedżerów spółki, której ów b. dyrektor miał dawać zlecenia w zamian za łapówki. "Proceder trwał przez kilka lat" - podkreśliła Agencja.

Nie minęły dwa miesiące, gdy pod zarzutem korupcji i zmowy przetargowej ABW zatrzymała siedmiu pracowników firm budujących drogi i niesprecyzowanego oddziału GDDKiA. W sierpniu Agencja zatrzymała dyrektora katowickiego oddziału drogowej dyrekcji podejrzanego o to, że od kilku lat dawał pewnej firmie zlecenia za łapówki. A w zeszłym tygodniu pod zarzutem ustawiania przetargów ABW zatrzymała sześciu kolejnych drogowców. "Śledztwo trwa" - podkreśla Agencja.

Gruszek w popiele nie zasypiają inne służby. Pod koniec sierpnia - jak podała "Gazeta" - policjanci z CBŚ zatrzymali osiem osób oskarżonych o to, że kradli kruszywo do utwardzania autostrady A1 na Śląsku i zastępowali je ziemią z pokopalnianych hałd - być może skażoną.

W tym tygodniu "Dziennik Gazeta Prawna" napisał, że katowicka policja prowadzi śledztwo, czy do budowy węzła autostrad w Sośnicy koło Gliwic nie użyto szkodliwych odpadów z elektrowni.

Co jednak będzie z tymi drogami? Śledztwo w sprawie Sośnicy będzie się ciągnąć, bo policjanci chcą przesłuchać nawet tysiąc świadków i potrzebują ekspertyz, czy nie trzeba rozebrać węzła. Pod koniec sierpnia GDDKiA zapowiadała, że ekspertyza ws. A1 będzie za kilka dni. Minął miesiąc i wciąż nie wiemy, czy nie trzeba będzie tej autostrady budować od nowa. A dostaliśmy na nią setki milionów złotych z Unii Europejskiej.

Afery w budownictwie zdarzają się na całym świecie. Ale to, co ostatnio się dzieje w polskim drogownictwie, wygląda na epidemię. Może to naturalne, bo od kilku lat na drogi wydajemy ponad 10 mld zł rocznie. A tyle pieniędzy kusi do złego.

Obawiam się jednak - skoro już wiadomo, że nie powstanie większość dróg zaplanowanych na Euro 2012 - by rząd nie potraktował afer wśród drogowców jako alibi dla siebie.

Skomentuj:
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX

NAJCZĘŚCIEJ CZYTANE