Mieszkania mogą być tańsze. Bezczynność rządu drogo nas kosztuje

Koszty budowy mieszkań znacznie by spadły, gdyby inwestorzy mogli je budować na terenach objętych planami zagospodarowania przestrzennego. Problem w tym, że jest ich niewiele, a rząd nie robi nic, aby to zmienić - alarmuje Polska Konfederacja Pracodawców Prywatnych ?Lewiatan?.
- Tempo prowadzenia prac nad projektem ustawy o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym jest skandalicznie wolne - mówił na wtorkowej konferencji Lewiatana prezes Związku Pracodawców - Producentów Materiałów dla Budownictwa Ryszard Kowalski. - Trwa to już dwa lata - przypomniał.



Podobnie uważają architekci i urbaniści oraz deweloperzy. Ostrzegają, że przestrzeń ulega ciągłej dewastacji, a inwestycje są obciążone nadmiernym ryzykiem wynikającym m.in. z nieprzewidywalności tego, co można zbudować.

Wiceprezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich Marek Poddany ocenia, że koszty pośrednie, które wynikają z bardzo długiego czasu przygotowania inwestycji, mogą podwyższyć koszt budowy m kw. mieszkania nawet o kilkaset złotych. Poza tym, gdyby były plany, wzrosłaby podaż gruntów. To zaś spowodowałoby spadek ich cen.

- Wzrosłaby też konkurencja między deweloperami, a w konsekwencji spadłyby ich marże - dodał Kowalski.

Przewodniczący Głównej Komisji Urbanistyczno-Architektonicznej Adam Kowalewski postuluje zniesienie decyzji o warunkach zabudowy. Są one wydawane inwestorom, gdy nie ma planu zagospodarowania przestrzennego, który mówi, co i gdzie wolno budować. Chodzi o to, by pozwolenia na budowę można było wydawać wyłącznie na jego podstawie.

Wielu gminom ten pomysł może się jednak nie spodobać, gdyż uchwalenie planu wiąże się z koniecznością sfinansowania budowy infrastruktury komunikacyjnej i społecznej (przedszkoli czy szkół).

Gdyby choć mieszkańcy nowo powstałych osiedli płacili podatek dochodowy. Niestety, często rozliczają się oni z fiskusem w innym mieście (w miejscu zameldowania). - Coraz częściej spotykamy się z niechęcią samorządowców do lokowania inwestycji mieszkaniowej na ich terenie. Dla gmin oznacza to bowiem zwiększone wydatki - mówił Poddany. - Trzeba tak zmienić przepisy, by podatek dochodowy zostawał w miejscu zamieszkania.

Kowalewski przypomniał, że gminy mogą zarabiać na rencie planistycznej, gdy wskutek uchwalenia planu zagospodarowania wzrośnie wartość gruntu. Sęk w tym, że właściciel odprowadza ją dopiero w momencie sprzedaży działki.

- Wyjściem może być podatek od nieruchomości, którego wysokość zależy od jej wartości - mówił Ryszard Kowalski. - Jeśli wzrośnie ona wskutek uchwalenia planu, gmina natychmiast na tym skorzysta.

Zastrzega jednak, że przynajmniej przez 15 lat ów tzw. podatek katastralny powinien obejmować same grunty.

Przeczytaj komentarz na blogu Marka Wielgi