Miejska spółka chce im odebrać rodzinną ziemię

Rodzina Derdów walczy o odzyskanie odziedziczonej w spadku działki w Warszawie. Miejska spółka, która przejęła tereny, z premedytacją im to utrudnia. Bydgoszczanie zawiadamiają prokuraturę i NIK
Sporna działka znajduje się przy ul. Bitwy Warszawskiej 11, na warszawskich Szczęśliwicach. To popularne osiedle w zachodniej części dzielnicy Ochota, gdzie obecnie buduje się wiele eksluzywnych apartamentowców.

Na 2200 m kw. należących do bydgoszczan obecnie mieści się parking i dwa budynki Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego. Większy z nich to hala, na której spółka zarabia, wynajmując pomieszczenia innym firmom.

Bydgoszczanie od lat bezskutecznie próbują odzyskać ten teren. W ostatnich tygodniach, aby wreszcie zakończyć batalię, zdecydowali się oddać miastu 800 m kw. gruntu pod halą MPT. Zażądali jednak zwrotu terenu, na którym stoi drugi, mniejszy budynek.

Po tej decyzji cała rodzina spadkobierców w ubiegłym tygodniu miała stawić się w Warszawie. Chcieli być na miejscu, bo ich grunt miał badać wynajęty przez miasto rzeczoznawca. Ekspert miał m.in. sprawdzić, czy budynek można bezpiecznie podzielić na dwa odrębne (tylko częściowo zajmuje ziemię Derdów, a częściowo sąsiadującą z nią działkę, należącą do MPT).

Ostatecznie do oględzin jednak nie doszło. - Cała rodzina wzięła urlopy, aby przyjechać do stolicy. Jednak spółka storpedowała badanie - żali się bydgoszczanka Hanna Derda-Nowacka.

Rzeczoznawca Krzysztof Paduch potwierdza: - Chciałem tylko przejrzeć dokumentację budynku, ale MPT odmówiło. Musiałem napisać podanie o zgodę na wydanie dokumentów. Wygląda na to, że spółka chce opóźnić całą sprawę - dodaje. - Przygotowywałem opinie nawet dla policji, w budynkach szczególnie chronionych, ale tam nigdy takich problemów nie było - dziwi się.

MPT nie widzi jednak problemu. Prezes firmy Elżbieta Wiśniewska poprosiła "Gazetę" o pytania mailem: "MPT udostępni ekspertowi posiadane dokumenty w zakresie objętym umową" - odpowiedziała.

Pierwszy raz napisaliśmy o problemach rodziny Derdów w październiku ub. roku, gdy bydgoszczanie pikietowali w stolicy. Z transparentami "Dość bezprawia" blokowali wjazd na teren MPT. O działkę walczą w imieniu Zofii Berent-Derdy, która otrzymała ją w spadku. To emerytowana dentystka i kuzynka młodopolskiego pisarza Wacława Berenta. Ziemia należała do jej dziadka, który stracił wszystkie grunty na mocy dekretu Bieruta w 1945 r. Bydgoszczanom zależy na odzyskaniu praw tylko do jednego z nich.

Derdowie wygrali już z warszawskim ratuszem wszystkie sprawy. Ponad rok temu rację przyznał im również Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu. Za opieszałość w wydaniu działki przyznał rodzinie odszkodowanie (12 tys. euro). Władze miasta wówczas zapewniły, że teren szybko wróci do spadkobierców. Na obietnicach się skończyło.

Andrzej Jakubiak, wiceprezydent Warszawy uspokaja: - Słyszałem o tych problemach. Interweniowałem już w MPT. Jestem przekonany, że powoli przełamiemy wszystkie kłopoty - mówi.

Rodzina jednak nie daje wiary tym zapewnieniom. Uważa, że MPT z premedytacją blokuje oddanie działki. - Jesteśmy wodzeni za nos - mówi Derda-Nowacka. - Przecież MPT to miejska spółka. Wystarczyłoby jedno polecenie prezydenta, a działkę otrzymalibyśmy natychmiast. Władze Warszawy od lat bawią się z nami w kotka i myszkę. To jest kpina z prawa. Nie mamy wyjścia. Będziemy składać kolejne pozwy do Trybunału w Strasburgu.

Derdowie o sprawie zawiadomią też prokuraturę i Najwyższą Izbę Kontroli. - Wielokrotnie ostrzegaliśmy, że jeśli nie będzie się nas traktować poważnie i nie zakończy sprawy zgodnie z prawem, stracimy cierpliwość i nie pojedziemy kolejny raz pikietować do Warszawy, ale zawiadomimy o nieprawidłowościach odpowiednie organy. Właśnie przyszedł na to czas - mówi Derda-Nowacka.