Zima sparaliżowała budownictwo. Firmy nie realizują zleceń terminowo

Aż siedem na dziesięć firm budowlanych sygnalizuje opóźnienia w realizacji kontraktów. Czy grożą im gigantyczne kary z tego tytułu?
- Takie kary mogą sięgać 0,3-0,5 proc. wartości kontraktu za każdy dzień zwłoki - przyznaje wiceprezes Polskiego Związku Pracodawców Budownictwa Janusz Zaleski. Jak duże jest więc ryzyko, że inwestorzy zaczną je egzekwować? Zdaniem Zaleskiego niewielkie. - Firmy sprężą się, aby nadrobić zaległości - zapewnia.

W podobnym duchu wypowiada się prezes Korporacji Przedsiębiorców Budowlanych UNI-BUD Barbara Reduch-Widelska. - Firmy mogą przecież zwiększyć zatrudnienie, zmienić czas i organizację pracy - wyjaśnia.

Wykonane na zlecenie Korporacji UNI-BUD badania wykazały, że aż 70 proc. firm budowlanych odnotowało opóźnienia w robotach. Odbiło się to na wynikach całej branży.

Prof. Zofia Bolkowska z Wyższej Szkoły Zarządzania i Prawa w Warszawie przypomina, że po dwóch miesiącach 2010 r. GUS odnotował blisko 21-proc. spadek produkcji budowlano-montażowej w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Barbara Reduch-Widelska twierdzi, że w styczniu przerwano np. większość robót inżynieryjnych. Część z nich wznowiono dopiero w połowie marca. - Co szósta firma przyznała, że nadrobienie zaległości może jej zająć więcej niż trzy miesiące - dodaje.

Prezes Polskiej Agencji Badawczej Budownictwa Mariusz Sochacki zauważa, że nie byłoby groźby niedotrzymania terminów, gdyby firmy mniej optymistycznie oceniały swoje możliwości dotyczące realizacji kontraktów. Jego zdaniem można to jednak usprawiedliwić tym, że przez ostatnie 20 lat pogoda rozpieściła budowlańców.

- Poza tym w ostatnich latach przestało się u nas traktować budownictwo jako działalność sezonową, bo nowoczesne materiały i technologie umożliwiają budowanie w warunkach zimowych, nawet przy wielostopniowym mrozie - dodaje.

Problem w tym, że w tym roku wysokim mrozom towarzyszyły rekordowo obfite opady śniegu. I to głównie on paraliżował budowy nie tylko w Polsce, ale także w innych krajach europejskich oraz w Stanach Zjednoczonych. Sochacki poinformował, że najwyższa w naszym kraju średnia wysokość pokrywy śnieżnej tej zimy zanotowana 4 lutego wynosiła 40 cm, a lokalnie nawet więcej, np. w Warszawie jej maksymalna wysokość osiągnęła 48 cm.

Firmy często gwarantują sobie w umowach z inwestorami możliwość niedotrzymania terminu zakończenia budowy ze względu na "siłę wyższą". Czy mogłyby się w razie czego na nią powołać? - W polskim prawie siła wyższa nie jest zdefiniowana. Ale jeśli w ogóle dojdzie do negocjacji z inwestorami, to nie sądzę, aby robili nam oni z tego tytułu jakieś problemy - mówi Zaleski. Zaś Reduch-Widelska dodaje, że identyczne problemy mają firmy budowlane na zachodzie Europy, w tym np. w Niemczech. Im trudno jest zaś zarzucić, że zawaliły robotę i teraz próbują znaleźć alibi, aby uniknąć płacenia kar.