Co powstanie na wojskowych gruntach? Armia sama nie wie

Wojsko chce sprzedać atrakcyjną działkę u zbiegu Rakowieckiej i Puławskiej. Ministerstwo Obrony Narodowej, które odmówiło zgody na objęcie tego terenu planem zagospodarowania, teraz bije się w piersi i samo o to prosi
- Nie ma powodu, by wojsko zajmowało takie działki w centrum Warszawy jak np. ta u zbiegu Puławskiej, Rakowieckiej i Batorego. To hamuje rozwój stolicy - uznał niedawno minister obrony narodowej Bogdan Klich. Zapowiedział, że część tej liczącej prawie 3,5 hektara nieruchomości zostanie sprzedana, część może zostać przekazana samorządowi. Do zmian mogłoby dojść w 2011 lub 2012 r.

Resort obrony liczy, że grunt uda się sprzedać za dobrą cenę. Miejsca na nową zabudowę jest sporo. Tylko trzy stojące na działce budynki - ceglane koszary zbudowane na przełomie XIX i XX wieku dla carskiego wojska - są wciągnięte na listę zabytków. A po drugiej stronie Puławskiej stoją wielkie biurowce, które wyrosły w miejscu kina Moskwa. Obok - tam, gdzie stał rozebrany Supersam - w tym roku ma się zacząć budowa 90-metrowego biurowca z galerią handlową.

Plany MON zaniepokoiły jednak urzędujących przy Rakowieckiej i Puławskiej wojskowych. - To miejsce pracy wielu osób. Mam nadzieję, że znajdzie się dla nas nowa siedziba - mówi major Andrzej Abramczyk z Wojskowej Komisji Uzupełnień na Mokotowie. - Oficjalnych dokumentów jeszcze nie ma. Nie wiemy, o który dokładnie grunt chodzi - dodaje pułkownik Mariusz Wojciechowski z Wojskowego Biura Zarządzania Częstotliwościami. - Sprzedaż działki pozostaje na razie w sferze planów. Gdy MON coś zdecyduje, rozważymy podjęcie stosownych kroków - stwierdza ppłk Katarzyna Koniecpolska-Wróblewska, rzeczniczka Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego z siedzibą przy Rakowieckiej 2a.

Studium zagospodarowania miasta określa, że na wojskowym terenie mogą powstać budynki o funkcjach śródmiejskich o wysokości do 20 m. Ten zapis powinien doprecyzować powstający właśnie plan zagospodarowania rejonu pl. Unii Lubelskiej.

- Przepisy nie pozwalają obejmować planem terenów zamkniętych należących do kolei lub wojska. Trzy miesiące temu wystąpiliśmy o zgodę na ich otwarcie. MON odmówił - relacjonuje Marek Mikos, szef miejskiego biura architektury. Dziś projekt planu jest już prawie gotowy. Tereny wojskowe zaznaczono białą plamą.

Teraz jednak MON zmienia front. - Zależy nam na określeniu, co może tam powstać. To ma wpływ na cenę nieruchomości - mówi rzecznik resortu Janusz Sejmej. I zapowiada: - W najbliższym czasie zwrócimy się do ratusza z prośbą o uwzględnienie w planie zagospodarowania terenu pomiędzy Rakowiecką i Puławską.

- Czasu na nowe informacje istotne dla końcowego kształtu planu jest coraz mniej - ponagla Marek Mikos. Nie chodzi bowiem tylko o narysowanie kwartałów zabudowy na wojskowej działce. Trzeba też zastanowić się nad komunikacją w tym rejonie, bo sklepy czy biura będą generować dodatkowy ruch. Być może np. powinna powstać nowa ulica będąca przedłużeniem Sandomierskiej. - Trzeba zacząć myśleć o zniechęcaniu kierowców do pojawiania się w tym miejscu, jeżeli nie mają tu jakiegoś interesu do załatwienia - przekonuje Andrzej Brzeziński, ekspert ds. komunikacji z Politechniki Warszawskiej. Podpowiada, że jednym ze sposobów mogłoby być przekształcenie fragmentu Puławskiej w plac, być może również zamknięcie dla ruchu samochodowego odcinka pomiędzy ul. Goworka a Boya - Żeleńskiego. - Przydałaby się też linia tramwajowa prowadząca od stacji metra Pole Mokotowskie Rakowiecką i Goworka do Sobieskiego - dodaje. Taka inwestycja jest jednak w odległych planach miasta.

Przeczytaj także: Wojsko sprzedaje serce Pragi



Mokotów