Muzeum Chopina - byliśmy tam przed otwarciem [ZDJĘCIA]

Jest najnowocześniejszym muzeum biograficznym w naszej części Europy. O życiu i twórczości Chopina opowiada w zupełnie nowy sposób.
Muzeum Fryderyka Chopina w Zamku Ostrogskich zobaczą dziś tylko goście jego oficjalnego otwarcia. Zwykli zwiedzający - dopiero po Wielkanocy. Nam się udało wejść już wczoraj, kilkanaście godzin przed przecięciem wstęgi.

Salon nie tylko dla dzieci

Na parterze wchodzimy z holu do sali zaprojektowanej dla dzieci, utrzymanej w kolorystyce neonowej limonki z dużymi poduchami na podłodze. W jednej z kapsuł zamontowanych w ścianie mości się na jaśku varsavianista Jerzy S. Majewski, nasz redakcyjny kolega, autor cyklu "Warszawa nieodbudowana". Bawi się ekranem dotykowym. Wyświetla się na nim reprodukcja obrazu autorstwa Andrew Carricka Gowa (1848-1920) "Muzyczna opowieść Chopina". Naciskając elektroniczne malowidło, można doprowadzić do tego, że mały Fryderyk nagle znika sprzed fortepianu i skacze za oknem na spadochronie. Eleganckie towarzystwo w salonie z dzieła Gowa niespodziewanie zaczyna kiwać głowami w rytm rockowej muzyki.



Kurator muzeum Alicja Knast kuca przy dziecięcym stoliku z lustrem. Zmaga się z elektronicznymi puzzlami na ekranie dotykowym. Z kilku części układa portret Chopina z profilu. Zabawy jest co niemiara. Już wiadomo, że ochrona z tego pomieszczenia będzie musiała wyganiać dorosłych, by dzieci miały szansę się trochę pobawić, a przy okazji złapać muzycznego bakcyla. Z ukrytych głośników wciąż bowiem sączą się kompozycje mistrza.

Beczka z Żelazową Wolą

Na wprost sali dla dzieci nieprzypadkowo urządzono pomieszczenie o kształcie spłaszczonej beczki (symboliczny kokon, kołyska?) wyklejone w całości mapą ziem polskich z czasów Chopina. To przestrzeń poświęcona narodzinom Fryderyka w Żelazowej Woli 1 marca 1810 r. Wczoraj gabloty były jeszcze puste, a na ekranach wyświetlała się informacja, że wciąż trwa etap wgrywania oprogramowania i plików. Chopinowskie miejsca nie są w żaden sposób dodatkowo zaznaczone na mapie. Trzeba się trochę natrudzić, by na podłodze czy ścianie "beczki" znaleźć Brochów, gdzie mały Fryderyk był chrzczony w kościele św. Rocha, Żelazową Wolę i w końcu Warszawę, do której rodzina Chopinów przeniosła się na stałe już jesienią 1810 r.

Warszawa z kabinami

Największą salę na parterze Zamku Ostrogskich poświęcono Warszawie. Na rycinach można oglądać Krakowskie Przedmieście z kościołem św. Krzyża czy inne miejsca związane z życiem kompozytora. Chopinowie zamieszkali początkowo w skrzydle Pałacu Saskiego, po siedmiu latach przenieśli się na dziesięć lat do mieszkania w oficynie Pałacu Kazimierzowskiego. Potem był pałac Czapskich/Krasińskich.

Na środku sali warszawskiej stoją trzy owalne kabiny o ścianach z giętego szkła. Zdobią je ornamenty roślinne.

- Wzory zostały zaczerpnięte z tapet z epoki - mówi Alicja Knast.

W każdej kabinie znajduje się białe siedzisko z plastiku oraz ekran. Dotykając go palcem, można wybrać jedną z kompozycji Chopina, by oddać się kontemplacji jego muzyki w izolacji od zwiedzających.

Paryż pachnący fiołkami

Wszedłszy na piętro, znajdujemy się w paryskim salonie Chopina. Na podwyższeniu stoi fortepian marki Pleyel, na którym Chopin koncertował w Paryżu. Umeblowanie salonu uzupełnia rekamiera (służyła do wypoczynku w pozycji półleżącej), fotel oraz mały okrągły stolik z podpórką w kształcie liry. Z ukrytych głośników słychać jakieś rozmowy po francusku, odgłos odstawianych filiżanek, trzask ognia w kominku i stłumiony zgiełk ulicy. W tej sali ma się roztaczać zapach fiołków, ukochanych kwiatów Chopina. Aromat będzie rozpylany w utajniony sposób. Zwracamy uwagę na przykryte folią pianino Pleyela. Okazuje się, że to najnowszy nabytek Muzeum - podarowany mu przez Towarzystwo Chopinowskie w Los Angeles. Chopin uczył grać na tym instrumencie rumuńską księżniczkę. Ekspozycja w sąsiedniej sali opowiada o kobietach w życiu kompozytora. W gablotach znajdą się niezwykłe pamiątki, m.in. serwetka George Sand z monogramem Chopina oraz pamiętnik baronowej Frances Sarah d'Est, do którego nasz kompozytor wpisał utwór.

Podróże po Europie

Na drugim piętrze, w najwspanialszej sali pałacowej, stoi agresywnie - jak na targi - zaprojektowana ekspozycja poświęcona Chopinowi podróżującemu po świecie. Na konstrukcji ze stali zamocowane są tablice w różowym kolorze z napisami: Berlin, Praha, Wien, Dresden, Leipzig... Nad tablicami z nazwami poszczególnych miast wiszą podświetlane reprodukcje graficznych wedut. Całość uzupełniają teksty z dziennika podróży. Tutaj najwięcej jest ekranów z informacjami o peregrynacjach kompozytora po kontynencie i na Wyspy Brytyjskie. Chopin wyjechał z Polski już na zawsze w listopadzie 1830 r. W końcu zamieszkał w Paryżu.

Śpiew ptaków z Nohant

Z innej sali dobiega świergot ptaków. Ma on przywołać sielską atmosferę miejscowości Nohant, gdzie Fryderyk Chopin spędzał wakacje z George Sand. Ciekawscy mogą tu zajrzeć do szuflady kompozytora. Wysuwając ją, ujrzą zapis nutowy i uruchomią multimedialną maszynerię. Projektory wyświetlą te nuty na pulpicie w różnych kolorach: żółtym, różowym, niebieskim. Z głośników zaś popłyną dźwięki oglądanego utworu.

Czarny kubik śmierci

Najbardziej kontrowersyjne pomieszczenie w całym Muzeum znajduje się na drugim piętrze, tuż przy schodach. Włosi zaprojektowali wielkie czarne pudło, które niemal całkowicie wypełnia jedną z piękniejszych pałacowych sal. Ściany są wytłumione wełną mineralną i obłożone dziurkowaną blachą. Środek umownej trumny zajmuje gablota od podłogi po sufit. Jest w niej wyeksponowany odcisk twarzy Chopina z grymasem bólu i cierpienia. Napis informuje, że to "wersja maski zdjętej bezpośrednio po śmierci". Oryginał znajduje się w zbiorach Biblioteki Narodowej Francji. Obok spoczywa kosmyk zabalsamowanych włosów kompozytora zabezpieczony przez Ludwikę Jędrzejewiczową, najstarszą siostrę Chopina. Na czarnych ścianach białe podświetlone napisy głoszą: "O mój najdroższy, już go nie ma", "Chopin no more".

Przeczytaj także: Rok Chopinowski w Warszawie



Jak ci się podoba Muzeum Chopina?