Jeziorko Czerniakowskie samo się nie obroni

Budowa apartamentowca w pobliżu Jeziorka Czerniakowskiego oburza sąsiadów. Boją się, że jeziorko wyschnie. - Inwestycja nie łamie przepisów - mówią urzędnicy.
Apartamentowiec Marvipolu jest bez wątpienia jedną z najbardziej kontrowersyjnych inwestycji, jakie obecnie powstają w Warszawie. Nie trzeba być mieszkańcem okolic ul. Bernardyńskiej, by poczuć niepokój, patrząc, jak buldożery ryją ogromny wykop sto metrów od Jeziorka Czerniakowskiego, które jest rezerwatem przyrody. Pięciopiętrowy apartamentowiec budowany jest w miejscu, w którym studium zagospodarowania miasta zaleca budowę domów jednorodzinnych nie wyższych niż 12 metrów. Nie wyklucza jednak zabudowy wielorodzinnej - jednorodzinna ma "przeważać".

- Studium nie jest wiążące przy wydawaniu warunków zabudowy i pozwolenia na budowę - przypomina Wojciech Turkowski, wiceburmistrz Mokotowa. Zapisów o wysokości zabudowy nie możnaby przekraczać, gdyby pojawiły się w planie zagospodarowania. Ale dla tego rejonu planu nie ma. Był już zaawansowany, ale okazało się, że jest nie-zgodny z projektem planu ochrony Jeziorka Czerniakowskiego Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. - Plan wymaga daleko idących zmian. Z czego jako dzielnica jesteśmy zresztą zadowoleni, bo od początku krytykowaliśmy go za to, że dopuszcza zbyt intensywną zabudowę w sąsiedztwie jeziorka - mówi wiceburmistrz.

Miejscy urzędnicy zwracają uwagę, że warunki zabudowy deweloper dostał dopiero trzy lata po złożeniu wniosku. Dłużej nie dało się go przetrzymywać.

Nie pozostawiać jeziorka samego

W liście do Hanny Gronkiewicz-Waltz, 1,7 tys. osób zaapelowało o wstrzymanie wydawania kolejnych decyzji o warunkach zabudowy i pozwoleń na budowę na terenach przylegających do jeziorka, przyspieszenie prac nad planem zagospodarowania tego rejonu oraz przeprowadzenie kontroli już wydanych pozwoleń. Jednym z tych, którzy podpisali apel, jest Janusz Białasik, mieszkaniec Sadyby. - Dziś średni stan wód w jeziorku to dwa metry. Jeżeli lustro wody opadnie o 50 cm, z jeziorka zrobi się bajoro. A woda zacznie opadać, jeżeli podziemne garaże apartamentowca przetną przebieg wód gruntowych - mówi Białasik. Zwraca uwagę, że apartamentowiec Marvipolu poniżej parteru będzie mieć aż dwie kondygnacje parkingowe.

- Nie wkopiemy pod ziemię obu, ta wyższa będzie częściowo wyniesiona ponad poziom gruntu - odpowiada Michał Okoń z Marvipolu. Zapowiada, że inwestycja będzie "ekologicznym majstersztykiem", i podpiera się analizą firmy Arcadis, w której napisane jest, że "inwestycja nie spowoduje odcięcia starorzecza, jakim jest jeziorko Czerniakowskie od wód zasilających, nie doprowadzi do jego mechanicznego niszczenia i osuszania".

Przeciwnicy inwestycji z kolei powołują się m.in. na opinię hydrologów Michała Fica i Wojciecha Katryńskiego, którzy badali okolice jeziorka i zalecali ostrożność przy ich zabudowie.

- Ta pojedyncza inwestycja może i nie jest taka groźna dla jeziorka - mówi "Gazecie" Michał Fic. - Jej projekt opracowali fachowcy, którzy zaplanowali pewne zabezpieczenia. Chodzi o to, że brakuje działań wielkoobszarowych. Kolejne inwestycje w sąsiedztwie jeziorka sprawią, że będzie ono zamierać. Przyroda sama się nie obroni. Należałoby je dodatkowo zasilić w wodę, wodę np. poprzez rewitalizację systemu zasilania od strony jeziora Wilanowskiego poprzez jezioro Sielanka w dzielnicy Wilanów lub też alternatywne rozwiązanie polegające na budowie przepompowni dostarczającej wodę "bezproduktywnie" odpływającą kolektorem deszczowym od strony osiedla Stegny.. Miasto nie może po-zostawić tego rejonu ani samego sobie, ani deweloperom - przekonuje.

Jeziorko Czerniakowskie jest rezerwatem przyrody. Ale inwestycja Marvipolu powstaje poza jego granicami, w otulinie rezerwatu. - Otulina jako obszar nie podlega ochronie. Wszelkie zainwestowanie w jej granicach jest możliwe o ile nie naruszy pełnionej przez nią funkcji ochronnej dla obszaru objętego ochroną - przyznaje Anna Ronikier-Dolańska z Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska. - Dlatego uzgodniliśmy przedmiotową inwestycję pod warunkiem nie spowodowania zmian stosunków wodnych, które mogą wpłynąć negatywnie na rezerwat przyrody Jeziorko Czerniakowskie.

Teraz decyduje wojewoda

Obrońcy jeziorka przekonują, że inwestycja nie powinna dostać pozwolenia na budowę, bo nie ma dostępu do drogi publicznej. Bez niego nie wolno rozpocząć żadnej inwestycji. Tymczasem ulica Bernardyńska, do której Marvipol buduje dojazd poprzez przepust nad kanałkiem Czerniakowskim formalnie nie jest ulicą miejską, lecz wewnętrzną drogą osiedlową. Ale przepisy - co sprawdzili mokotowscy urzędnicy - pod pewnymi warunkami pozwalają na traktowanie ulicy wewnętrznej jako drogi publicznej.

Pozwolenie na budowę już się uprawomocniło. Jednak obrońcy jeziorka złożyli skargę do wojewody. - W najbliższych dniach zostanie podjęta decyzja odnośnie do ewentualnego wszczęcia postępowania w sprawie stwierdzenia nieważności pozwolenia na budowę - informują służby prasowe wojewody.

Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Przeczytaj także: Powstaje meczet dla 11 tys. warszawskich muzułmanów