Znów są chętni na dziurę w ziemi

Na pierwotnym rynku mieszkaniowym powiało optymizmem. Deweloperzy znów są gotowi budować, banki - dawać kredyty mieszkaniowe, a klienci - kupować. Znów zawierane są transakcje na dziurę w ziemi.
Villa Solar to apartamentowiec, który firma Marvipol zamierza postawić na Mokotowie, około 600 metrów od Jeziorka Czerniakowskiego. Na placu budowy trwają ostatnie przygotowania do rozpoczęcia wylewania ścianek szczelinowych, które osłonią fundamenty i część podziemną pięciopiętrowego budynku na 134 mieszkania. - Na razie to jest dziura nie tyle w ziemi, ile w błocie - mówi Michał Okoń z Marvipolu. - Mimo to zainteresowanie jest spore. Sprzedaż rozpoczęliśmy w grudniu, a do dziś podpisaliśmy umowy przedwstępne już na mniej więcej jedną czwartą mieszkań. Wszystko schodzi nam po równo - i 50- 60-metrowe kawalerki, i łączone apartamenty o metrażach dochodzących do 200 metrów.

- Na warszawskim rynku zaczyna brakować dobrze zaprojektowanych i wybudowanych w ciekawych lokalizacjach mieszkań, oferowanych po rozsądnych cenach. Klienci poszukujący mieszkań są w stanie zaangażować się w ciekawy projekt, nawet nie widząc jeszcze efektów prac na budowie. Dlatego w październiku zdecydowaliśmy się na rozpoczęcie budowy naszego osiedla Saska Kępa. Zainteresowanie klientów tą inwestycją na etapie dziury w ziemi nieco przerosło nasze oczekiwania - przyznaje Radosław Bieliński z Dom Development. - W ciągu pierwszych dwóch miesięcy sprzedaży tej inwestycji zarezerwowanych lub też kupionych było ponad 50 proc. wszystkich dostępnych w tym etapie mieszkań - mówi Bieliński. Zainteresowanie osiedlem jest tak duże, że Dom Development zdecydował się na ruch, który jeszcze kilka miesięcy temu byłby strzałem w piętę - do sprzedaży właśnie wprowadził kolejną inwestycję na Gocławiu. Osiedle Adria powstanie pomiędzy ul. Jugosłowiańską a Wałem Miedzeszyńskim (klienci budynków położonych bliżej tej drugiej ulicy powinni uważnie przyjrzeć się odległościom dzielącym ich mieszkania od estakad zjazdu z Trasy Siekierkowskiej). Osiedle zaprojektowała pracownia FSP Arcus, w trzech etapach powstaną tam budynki mieszczące 656 mieszkań. W budynku, który powstanie w ramach rozpoczynanego właśnie pierwszego etapu, będzie 256 mieszkań. Ich metraże będą się wahać od 38,2 do 106 m kw., ale prawie dwie trzecie to najbardziej popularne mieszkania dwupokojowe o powierzchni 52,7-56,7 m kw. Ceny mieszkań wahają się od niemal 6,7 do 8,8 tys. zł za metr kwadratowy. Pierwszy budynek będzie gotowy pod koniec 2011 r.

Radosław Bieliński przekonuje, że klienci są skłonni kupować mieszkania na etapie dziury w ziemi, jeżeli za inwestycją stoi wiarygodny deweloper. Podobnie uważa bank Polbank, który wprowadził białą listę najbardziej wiarygodnych deweloperów, u których na zakup mieszkania może udzielić kredytu nawet wtedy, gdy inwestycja jeszcze nie wyrosła ponad poziom gruntu. Swoje wymagania co do stanu zaawansowania budowy zredukowały też niedawno mBank i Multibank: udzielają już kredytów nie tylko na mieszkania w budynkach w stanie surowym zamkniętym, ale także na te zrealizowane w połowie. Pod pewnymi warunkami Raiffeisen Bank zaczął udzielać kredytów na mieszkania w inwestycjach doprowadzonych do stanu zerowego (zakończone roboty ziemne, wylane fundamenty i ściany piwnic).

- Znów pojawili się klienci zainteresowani mieszkaniem jako inwestycją - mówi Dorota Flinkier z Polnordu. - Oglądając naszą inwestycję Kryształ Wilanowa, pytają, czy nie planujemy czasem rozpoczęcia kolejnej budowy na Polach Wilanowskich. Owszem, planujemy, wybraliśmy już wykonawcę, sprzedaż zaczniemy na dniach. Jestem przekonana, że przebojem będą małe, 35-metrowe mieszkania, na pewno część z nich sprzeda się gdy tylko znajdą się w ofercie.

Michał Okoń przypomina, że deweloperzy w miarę zaawansowania inwestycji podnoszą ceny mieszkań. Zawierając transakcję zaraz po rozpoczęciu budowy, można kupić mieszkanie o 15-25 proc. taniej. - To premia dla klienta za ryzyko - stwierdza. Nie bez znaczenia jest też fakt, że deweloperzy mogą liczyć na uzyskanie w banku kredytu finansującego budowę inwestycji dopiero wtedy, gdy wykażą się pewnym poziomem sprzedaży, zazwyczaj nie mniejszym niż 30 proc. Część z nich stara się przeskoczyć ten próg jak najszybciej, licząc, że kuszące obniżki na pierwsze mieszkania powetuje sobie wyższymi cenami lokali sprzedawanych później.