Jak długo będziemy się wstydzić ulicy Emilii Plater?

Dziura na dziurze w samym środku stolicy i taki bałagan, że trudno przejechać. Jak długo jeszcze będziemy się wstydzić wyglądu ul. Emilii Plater? Ratusz od lat wynajduje tylko kolejne powody zwlekania z generalnym remontem.

Przeczytaj blog o komunikacji autora tego artykułu



Ulica Emilii Plater jest takim wstydem dla Śródmieścia jak pobliski Dworzec Centralny dla kolei. Jezdnia tej ulicy to obraz nędzy i rozpaczy. Warszawiaków i przyjezdnych straszy pokrzywiona nawierzchnia z kostki, gdzieniegdzie załatana plackami asfaltu. Ruch i parkowanie odbywają się chaotycznie. Wygrodzone betonowymi zaporami miejsca postojowe pośrodku ulicy nie spełniają żadnych norm, bo kierowcy dobiegają do nich przez jezdnię. Zatarły się pasy ruchu. Bałagan potęgują parkujące pod Salą Kongresową autokary wycieczkowe, które nierzadko blokują przejazd.

Warszawiacy muszą się mocno wstydzić wyglądu ul. Emilii Plater przy okazji każdej większej imprezy odbywającej się w Pałacu Kultury. Tydzień temu na rozsypującej się jezdni podskakiwali uczestnicy losowania eliminacji do Euro 2012, którzy zjechali do Warszawy z całego kontynentu. Ponad trzy lata temu dziurawą kostkę testowały piękności walczące o tytuł Miss Świata.

- Wygląd ul. Emilii Plater na pewno nie przynosi chluby miastu - przyznaje Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza. Kolejne ekipy rządzące miastem podają nowe powody odsuwania remontu. Ulica mogła być odnowiona na sporym odcinku już w 2006 r. Inwestor Złotych Tarasów równocześnie z budową centrum handlowego planował przebudować odcinek od Al. Jerozolimskich do Sali Kongresowej. Remont storpedował jednak ówczesny naczelny architekt Warszawy Michał Borowski. Uznał, że ulica nie może być tak szeroka jak dotychczas.

Ekipa Hanny Gronkiewicz-Waltz w 2007 r. zamówiła projekt modernizacji, który m.in. zakładał budowę parkingu podziemnego i wytyczenie ścieżek rowerowych. Wewnętrzne pasy miały zostać przeznaczone tylko dla autobusów. Wtedy urzędnicy zarzekali się, że ulica zyska europejski wygląd najpóźniej w połowie 2010 r. Wkrótce jednak projektowanie trzeba było wstrzymać, bo w związku ze zmianą planów zagospodarowania otoczenia Pałacu Kultury znowu zaczęto się zastanawiać, jak ma wyglądać ul. Emilii Plater.

Ostatnio ratusz przyznał, że z powodu kryzysu stolicy nie stać na jej remont i wykreślił ponad 100 mln zł, które planowano na roboty. Teraz urzędnicy dodają kolejny powód. - Nie można zamknąć ul. Emilii Plater w czasie budowy drugiej linii metra. Tędy będą prowadzić objazdy autobusów - zapowiada Tomasz Kunert, rzecznik miejskiego koordynatora remontów.

W tej sytuacji ratusz zdecydował się na lifting ulicy, który planuje latem. Na dziurawej nawierzchni w kilka dni pojawi się warstwa asfaltu. Instytut Badawczy Dróg i Mostów ma doradzić urzędnikom, jak go ułożyć na pokrzywionej kostce brukowej, żeby zbyt szybko nie popękał. Zarząd Dróg Miejskich twierdzi, że wyremontuje też chodniki.

O modernizacji z prawdziwego zdarzenia - z budową garażu podziemnego na 700 aut, wytyczeniem ścieżek rowerowych i wygodnych przejść dla pieszych, m.in. koło Dworca Centralnego, być może będzie można myśleć dopiero w 2015 r. W planie inwestycyjnym na wcześniejsze lata nie ma pieniędzy na ten cel. Wiceprezydent miasta Jacek Wojciechowicz w niedawnej odpowiedzi na interpelację radnego Jarosława Krajewskiego z PiS zapewnia jednak, że "w sytuacji nowych okoliczności finansowych, władze miasta będą dążyć do zrealizowania tej inwestycji".

Zostań fanem serwisu warszawa.gazeta.pl na Facebooku i Blipie, zasubskrybuj nasz newsletter i kanał RSS, wstaw nasz gadżet, czytaj nas na komórce

Przeczytaj także: Wojsko sprzedaje serce Pragi



Śródmieście