Działki na pl. Defilad wracają do dawnych właścicieli

Kolejna działka na pl. Defilad wróciła do przedwojennych właścicieli: 800 m kw. niedaleko dawnego Hyde Parku i mównicy, którą ustawiono na życzenie PiS. W kolejce czeka 15 działek. Według deklaracji urzędników mają być oddane do końca 2010 r.
Porządkowanie okolic Pałacu Kultury i Nauki zaczęło się wiosną zeszłego roku. Po kwerendzie okazało się, że skala roszczeń jest o wiele skromniejsza od wersji, którą powtarzały kolejne ekipy rządzące miastem. Latami mówiło się o dziesiątkach działek, tymczasem doliczono się niecałych 20 roszczeń.

- Niestety, to jednak nie koniec. Są już kolejne - przyznaje wiceprezydent Andrzej Jakubiak. - Tak zwykle bywa, gdy o jakimś terenie robi się głośno. Wtedy zgłaszają się przedwojenni właściciele.

Park coraz bardziej prywatny

Zwrócone 800 m kw. w ścisłym centrum to dziś fragment trawnika - teren sąsiadujący z fontanną, vis-a-vis Pałacu Młodzieży. Kiedyś stała tam kamienica, którą zburzono po decyzji o budowie PKiN. Niedawno miejsce zasłynęło jako nieudany projekt polityczny PiS, który w 2007 r. przeforsował powstanie tu Hyde Parku z mównicą. Idea padła ze względu na brak zainteresowania, mównicę zaś zdemontowano.

Jak ustaliliśmy, niebawem do przedwojennych właścicieli wrócą kolejne kawałki parku otaczającego PKiN od ul. Świętokrzyskiej. Szykowane do zwrotu są trzy kolejne działki o przedwojennych adresach - ul. Pańska 10 i 12. W sumie - przeszło 2,4 tys. m kw.

Według obowiązującego planu zagospodarowania to "zieleń urządzona", co znacznie ogranicza możliwości korzystania ze zwróconych po przeszło 60 latach nieruchomości. Np. 800 m kw. działka przy fontannie może być wykorzystywana pod sezonowe ogródki gastronomiczne. Miasto nie jest na razie zainteresowane kupnem tych działek.

Działki strategiczne

Faktyczną grę ekipa PO toczy o fragmenty placu, na których planuje inwestycje, czyli m.in. Muzeum Sztuki Współczesnej (początek w 2011 r.) i II linię metra (lato 2010 r). Ścisłe centrum ma być wolne od roszczeń, by można było tam budować. Ratusz chce uniknąć ewentualnych sporów własnościowych, które mogłyby zablokować plany inwestycyjne ekipy Hanny Gronkiewicz-Waltz. Szczególnie, że 2010 to rok wyborów samorządowych.

- Pod Muzeum są trzy roszczenia, teren po dawnym MarcPolu, gdzie planuje się parking, to dwa kolejne, a moja działka sąsiaduje z planowaną budową II linii metra - wylicza Tadeusz Koss, właściciel zwróconych 1,3 tys. m kw. u zbiegu Świętokrzyskiej i Marszałkowskiej.

Na razie propozycji kupna od miasta nie dostał. Dostali ją za to już przedwojenni właściciele działek pod muzeum i parking.

Wiceprezydent Andrzej Jakubiak potwierdza, że miasto od kilku miesięcy negocjuje warunki, na jakich prywatni właściciele chwilę po zwrocie byliby gotowi sprzedać ich nieruchomości. - Mamy na to pieniądze, kilkadziesiąt milionów, jeśli trzeba będzie - mówi. - To znaczy ile - pytamy? - Poniżej 50 mln zł - informuje Andrzej Jakubiak.

Wnet znaczy do końca roku

Zanim dojdzie do finału operacji na pl. Defilad, trzeba wpisać interesujące miasto działki do ksiąg wieczystych. Na razie sąd miastu odmówił, urzędnicy odwołali się do wyższej instancji.

- Proces zakładania nowych ksiąg wieczystych zwykle zajmuje sporo czasu - tłumaczy Jakub Rudnicki, wicedyrektor miejskiego biura nieruchomości. - Liczymy jednak, że sprawę roszczeń na pl. Defilad uda się nam zakończyć w 2010 r., czyli jak to mówią w górach: "wnet".

Ratusz mógłby wybrać szybsze rozwiązanie, czyli odkupić roszczenia. Ale na to nie godzą się sami przedwojenni właściciele. - Sprzedaż roszczeń jest niestety obłożona podatkiem dochodowym. Przy transakcjach idących w miliony złotych mieliby sporo do zapłacenia fiskusowi - tłumaczy jeden z urzędników. Dlatego wolą najpierw odzyskać grunt, a potem sprzedać go miasta, bo wówczas podatek ominą.

Przeczytaj także: Plac Defilad jak Piazza del Campidoglio? Jest nowy pomysł



A tym czasem na Pl. Defilad wielka demolka w KDT