Powstaje pierwszy w Polsce lifestyle shopping center

Co można postawić na atrakcyjnym terenie w sercu miasta? Centrum handlowe. No i wyrośnie, ale z pasażem bez dachu i bram. Nie gdzieś w Stanach czy Berlinie, ale w Wodzisławiu Śląskim. Pierwszy w Polsce lifestyle shopping center.
Między wodzisławskim rynkiem a parkiem z muzeum w pałacu i muszlą koncertową od lat leżały odłogiem prawie 2 tys. m kw. W dawnym browarze urzędowała administracja mieszkaniowa, pałacowe zabudowania gospodarcze służyły za warsztaty i stolarnie, a sam plac w środku był zagrodzony z zakazem wstępu. Teren kupiła za 1,1 mln zł lokalna firma deweloperska i zaczęła od zrównania go z ziemią. Przetrwał tylko browar, nabyty przez innego inwestora, bo wpisany jest do rejestru zabytków. Czego można było się spodziewać?

Tego co w Krakowie przy dworcu czy w Bielsku-Białej w okolicy deptaka - galerii handlowej w wersji mikro ze względu na ograniczenie powierzchni. Ten mankament sprawił jednak, że w sercu miasta nie wyrośnie kolos, choćby z braku miejsca na parkingi. Nie byłoby to możliwe również dlatego, że cała wodzisławska starówka objęta jest nadzorem konserwatora zabytków. Dodatkowo władze Wodzisławia w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego obwarowały sprzedany teren funkcją komunikacyjną. Oznacza to, że musi się dać przezeń przejść. Drobny zapis ocali przestrzeń publiczną, tak przynajmniej twierdzi wiceprezydent miasta Dariusz Szymczak.

Planowana inwestycja nie na wyrost nazywana jest już małym rynkiem. Ostatecznie powstanie tu centrum handlowe, ale otwarte na miasto. Wzdłuż szlaku prowadzącego z dużego rynku do parku staną dwa długie budynki nawiązujące bryłą do starówki. Znajdzie się w nich to co w zwykłych centrach, czyli sklepy, bary, kawiarnie, punkty usługowe, trochę biur i może pokoi noclegowych. Ale pasaż pozostanie bez dachu i bram, dostępny przez całą dobę. Mało tego: żaden ochroniarz nie będzie miał prawa przegonić stąd ulicznego grajka. Każda oddolna inicjatywa, happeningi, manifestacje, akcje społeczne, rozdawanie ulotek czy fotografowanie nie będzie wymagać specjalnej zgody właściciela galerii jak na zwykłej ulicy.

Dr Grzegorz Makowski z Instytutu Spraw Publicznych, badacz kultury konsumpcyjnej. - Jestem za! Takie rozwiązania można spotkać w wielu zachodnich miastach, np. w Berlinie. W Polsce nie znam. Galerię Krakowską z umiarkowanym sukcesem połączono z dworcem. Stary Browar w Poznaniu całkiem dobrze współgra z ulicą handlową, ale to jeszcze nie to.



Projekt z Wodzisławia nawiązuje do pierwotnej idei shopping mall - Makowski przywołuje tu nazwisko architekta Victora Gruena. W pierwszej połowie XX wieku w odpowiedzi na boom konsumpcyjny stworzył on koncepcję centrum handlowego. W jego wizji mall miał przypominać miejski, tętniący życiem plac lub zadaszony pasaż. - Dziś w USA wraca się do tego pierwowzoru, między innymi z powodu kryzysu. Ale także dlatego, że konsumenci stali się bardziej wymagający. Centra, w których panuje tylko komercja, stały się nudne. Coraz częściej powstają lifestyle shopping center, miasteczka zakupowe, łączące przestrzeń komercyjną z publiczną i prywatną - mówi Makowski. Dobrze, że Polacy szybko podchwytują te wzorce.

Nowe centrum handlowe w Wodzisławiu nie tylko nie zabije starówki, wsysając ludzi. Szymczak ma nadzieję, że ją ożywi dzięki nowej ofercie i skomunikowaniu z parkiem. - Rynek nie jest zdominowany przez banki i biura, przeważa klasyczny handel. Może uda się zachęcić inwestorów do otwierania punktów gastronomicznych? - mówi wiceprezydent Szymczak.

Mały rynek ma być otwarty jeszcze w tym roku, a potem czeka go trudny egzamin. Na pobliskim dworcu autobusowym, który leży po przeciwległej do rynku stronie parku, powstanie - uwaga - najzwyklejsze centrum handlowe o powierzchni większej sześciokrotnie! Trwają negocjacje miasta z inwestorem, żeby "centrum PKS" zachowało swą pierwotną funkcję i nadal obsługiwało pasażerów.

Polecamy: W środku miasta powstaje zakupowo-rozrywkowy kolos