Miasto: Żyletkowce trzeba odnowić razem

Do batalii o ocalenie tzw. żyletek na biurowcach przy al. Powstania Warszawskiego włączyli się przedstawiciele miasta. - Budynki tworzą jedną całość i powinny być modernizowane razem, z zachowaniem ich charakterystycznego detalu - zauważa Elżbieta Koterba, prezes Biura Rozwoju Krakowa
Władze sądu okręgowego chcą ocieplić budynek (ul. Przy Rondzie 6), w którym mieści się część wydziału spraw obywatelskich. Zamierzają przy tym usunąć "żyletki". Przeciwko temu protestują miłośnicy architektury. O ich akcji zbierania podpisów kilka dni temu informowaliśmy na łamach "Gazety".

Informację o planach władz sądu ze zdziwieniem przyjęła autorka projektu Maria Chronowska. - Budynki projektowałam z nieżyjącym już mężem. Po jego śmierci zostałam jedyną właścicielką praw autorskich. Nie miałam pojęcia o zamiarach inwestora. O całej sprawie dowiedziałam się z "Gazety" - mówi Chronowska. - Nikt nie poinformował mnie ani o remoncie, ani o demontażu "żyletek". To zadziwiające, tym bardziej, że wydział architektury podobno wydał już na to zgodę

Pyta też czy prawo autorskie w Polsce nadal obowiązuje? - Oczywiście - odpowiada Piotr Gajewski, prezes krakowskiego oddziału Stowarzyszenia Architektów Polskich. - Niezwłocznie zajmiemy się wyjaśnianiem sprawy. Architekt, który opracował projekt modernizacji, musi mieć uprawnienia budowlane, a więc jest też członkiem Izby Architektów. Sprawdzimy czy nie doszło do złamania prawa autorskiego.

Pomoc zaoferował też główny architekt miasta. - Nie można dłużej przyglądać się dewastacji krakowskiego modernizmu. Wspólnie z architektami z SARP-u zastanowimy się, jak temu zaradzić - obiecuje prof. Andrzej Wyżykowski.

W sąsiedztwie budynku znajdują się jeszcze dwa bardzo podobne "żyletkowce" o modernistycznym pochodzeniu.

- Wszystkie trzy budynki tworzą jedną całość i w związku z tym powinny być remontowane razem, według jednej wizji - zauważa Elżbieta Koterba, prezes Biura Rozwoju Krakowa, które mieści się w jednym z "żyletkowców".

BRK również chce wyremontować budynek. Architekci przygotowali własny projekt. Udowadniają w nim, że da się go ocieplić i zachować charakter. - Pokazujemy jak przy pomocy współczesnych materiałów wykonać remont i nie zniszczyć tego, co jest najcenniejsze w tym obiekcie tj. architektury i detalu - tłumaczy prezes Koterba. - Tych budynków nie można traktować jak bloków z wielkiej płyty. One zasługują na coś więcej.

Według Chronowskiej, architektura biurowa zawsze była monotonna. Szczególnie ta z lat 60. - Kiedy projektowaliśmy "żyletkowce" staraliśmy się ożywić ich bryłę, sprawić, że stanie się lżejsza. Taką rolę pełniły aluminiowe żyletki, które chroniły też przed słońcem - tłumaczy Chronowska.

Przypomina, że aluminium było wówczas materiałem trudnym do zdobycia. - Opłaciło się, bo budynki wzbudziły olbrzymie zainteresowanie. Wyróżniały się na tle innych biurowców. Ale rozumiem, że po 40 latach nie wszystkim muszą się podobać. Przecież rodziły się w trudnych czasach. Bez wątpienia są jednak wyrazem pewnej epoki i choćby dlatego warto podejść do nich z nieco większą wrażliwością - namawia Chronowska.

KOMENTARZ Dawida Hajoka

Dyskusja wokół "żyletkowców" pokazuje, że większości z nas trudno doszukać się w nich jakichkolwiek znamion piękna. Ale nie o to chodzi, by na siłę przekonywać. Nie jest to - rzecz jasna - architektura wybitna, którą dałoby się równać z modernistycznymi gmachami Muzeum Narodowego czy Biblioteki Jagiellońskiej. Pewne jest jedno. Biurowce przy al. Powstania Warszawskiego wymagają remontu, ale przeprowadzonego w ramach kompleksowego projektu. Takiego, w którym potraktuje się je jako całość, a nie trzy odrębne budynki. W innym razie czeka nas to, co zobaczyć można na większości osiedli, czyli każdy budynek remontowany według innej wizji i preferencji estetycznych właściciela. Pytanie co lepsze? Trzy przeciętniaki, zachowujące jednak rytm, styl i detal, czy biurowce, z których każdy jest inny, a wszystkie równie szpetne?

Zobacz zdjęcia modernistycznej architektury, dodaj własne i podyskutuj