Ekscentryczny deweloper walczy ze spiskiem energetyków

Mieszkańcy podwarszawskiego osiedla od miesięcy co chwilę nie mają prądu. Ekscentryczny deweloper, który postawił ich domy, zamiast przyznać się do błędów, zasypuje liczne instytucje pismami zawiadamiającymi o spisku energetyków.
Jednego osiedlu Krzywa Iwiczna położonemu w podpiaseczyńskiej Nowej Iwicznej nie można odmówić - ma niepowtarzalny charakter. To zespół domów szeregowych stylizowanych na staropolskie dworki. Stoją przy brukowanych kocimi łbami urokliwych uliczkach o nazwach: Zawiła, Pokrętna, Zakamarek... Nic dziwnego, że nie brakuje chętnych, by się tam wprowadzić. Jednak nawet zachwyceni osiedlem mieszkańcy stają się coraz bardziej znużeni trwającymi od miesięcy kłopotami z prądem. Przerwy w zasilaniu zdarzają się właściwie co tydzień, bywa, że kilka razy dziennie.

- Ustawianie godziny na sprzętach AGD po powrocie to już nawet taka nasza mała tradycja - melancholijnie stwierdza na forum osiedla internauta jas.

To najmniejszy z problemów. Z powodu kłopotów z prądem domów nie przyjął do użytkowania nadzór budowlany. Mimo to przeprowadzili się do nich ludzie, którzy sprzedali stare mieszkania, biorąc za dobrą monetę terminy oddania osiedla do użytku podawane w umowie z deweloperem. Teraz martwi ich wizja grzywien od nadzoru budowlanego i kłopotów z uzyskaniem odszkodowania w razie np. pożaru. Bez elektryczności w domach nie działa ogrzewanie. A tu zima.

Kabel na własną rękę

Skąd problemy z prądem? Osiedle podłączone jest do systemu energetycznego prowizorycznym kablem, położonym jedynie na potrzeby budowy. Lokalny zakład energetyczny PGE Dystrybucja Warszawa-Teren nie chce podłączyć Krzywej Iwicznej na stałe. Ma zastrzeżenia do instalacji elektrycznej, którą zbudował na własną rękę deweloper - firma Dworek Polski. Pisaliśmy o tej sprawie w kwietniu zeszłego roku. Jej prezes Jacek Koziński od kilku dni codziennie śle alarmistyczne pisma do mediów, policji, Urzędu Regulacji Energetyki, władz gminy, starostwa, wojewody, posłów, senatorów... Nie stroni od patosu. "Pozbawieni prądu, z przerażeniem obserwujemy kalendarz, kolejne dni. Wczoraj rano, jak memento, pojawił się szron na dachach. Czy naprawdę możliwe jest takie łamanie prawa, taka przemoc, publiczny lincz, w biały dzień? Czy idący w zaparte zarząd PGE oszalał?" - napisał w jednym z ostatnich komunikatów.

- Nasza spółka wielokrotnie wykazywała dobrą wolę i próbowała doprowadzić do zgodnego z prawem przyłączenia do prądu budynków osiedla Krzywa Iwiczna - zapewnia Katarzyna Burda-Mazurek, rzeczniczka PGE Dystrybucja Warszawa-Teren. Kilka tygodni temu przedstawiła deweloperowi propozycję umowy. Ten jednak odrzucił ją, twierdząc, że "ustalenia w sprawach majątkowych, powzięte w obecnej sytuacji, mogłyby być uznane za powzięte w warunkach przymusowych". Zażądał, by energetycy najpierw podłączyli osiedle do prądu. Negocjacje w sprawie ceny proponował przełożyć na potem.

Brakuje podpisów

- Nie mogliśmy się na to zgodzić - mówi Katarzyna Burda-Mazurek. Dodaje, że w styczniu na spotkaniu w Urzędzie Regulacji Energetyki deweloper zgodził się poprawić usterki instalacji. Jednak kompletu dokumentów poświadczających, że to zrobił, nie przekazał firmie energetycznej do dziś. Na kolejnych spotkaniach okazuje się, że brakuje a to czyjegoś podpisu, a to opinii straży pożarnej. - Stawia nas w trudnej sytuacji, bo przecież wciąż podkreśla zagrożenia, jakie ta instalacja sprawia. W rozsyłanych wszędzie pismach wspominał o "awariach prowizorycznego zasilania i związanych z tym pożarach". Czy w związku z tym mamy odciąć zasilanie placu budowy i pozbawić mieszkańców osiedla prądu? - pyta retorycznie rzeczniczka PGE.

Mieszkańcy Krzywej Iwicznej kilka tygodni temu założyli stowarzyszenie właścicieli domów i domagają się od dewelopera rozwiązania problemów z prądem. - Domy są piękne, ale muszą jeszcze funkcjonować - przypomina na forum osiedla mieszkaniec o nicku marek.

Przeczytaj także: Wielka kłótnia o bloki przy Hucie Warszawa