Deweloper: macie plac budowy, więc mieszkajcie

Blok w budowie, choć w części już zamieszkały. Ci, którzy się nie wprowadzili, poszli do sądu. A w sądzie dewelopera nie ma kto reprezentować, bo zarząd jest odwołany.
Luka-Pol od kilku lat buduje osiedle Klinek w krakowskich Kosocicach. Choć końca prac nie widać, inwestor wpuścił do mieszkań klientów. Mimo że zabrania mu tego prawo - inwestycji nie dopuścił do użytku nadzór budowlany. - Podpisaliśmy zobowiązanie, że zrzekamy się prawa do wszelkich roszczeń z tytułu rękojmi i gwarancji. Woleliśmy mieszkać w niedokończonym budynku, niż nie mieć mieszkania wcale - przekonuje pani Joanna, która zdecydowała się zamieszkać na placu budowy.

Niekończąca się historia

Kłopoty kupujących z Luka-Polem zaczęły się ponad rok temu od opóźnień odbioru mieszkań. Klienci podpisali umowy przedwstępne z firmą w 2006 r. Termin zakończenia inwestycji minął w marcu 2008 r. Część klientów wystąpiła więc pod koniec ubiegłego roku z wezwaniem do wykonania postanowień notarialnej umowy przedwstępnej. W odpowiedzi na swoje roszczenia (m.in. odsetek) klienci otrzymali wypowiedzenia umów.

- Jednym z powodów była zmiana numeracji działek, na których powstawało osiedle. Deweloper w trakcie inwestycji nadał im inne numery i stwierdził, że umowa go nie obowiązuje - mówi jeden z klientów firmy. Drugi powód wypowiedzenia to "lokalne skutki światowego kryzysu finansowego", które według Luka-Polu spowodowały, iż "dotrzymanie warunków umowy przedwstępnej naraziłoby spółkę na koszty".

Wypowiedzenia otrzymali tylko ci klienci, którzy nie zgodzili się odebrać kluczy do nieskończonych mieszkań. Mając w ręku notarialnie spisane umowy przedwstępne, poszli więc do sądu. Złożyli też w prokuraturze doniesienie o popełnieniu przestępstwa przez dewelopera. W sądzie w ciągu roku odbyło się zaledwie kilka rozpraw. Teraz nie mogą być kontynuowane, ponieważ prezesi Luka-Polu podali się do dymisji, a spółka oświadczyła, że... nie ma kto jej reprezentować. Milczą też telefony dewelopera - również podany na stronie internetowej numer infolinii.

Prokuratura zaś umorzyła śledztwo. Prokurator Grzegorz Derwisz nie znalazł w postępowaniu dewelopera "znamion czynu zabronionego". - Chociaż prawo jest po naszej stronie, nie możemy nic zrobić. Nie wprowadzimy się do mieszkań, o których nie wiadomo, czy są bezpiecznie wykonane. Nie zrezygnujemy też ze swoich roszczeń - zastrzega pan Tomasz, który walczy w sądzie o swoje mieszkanie i pieniądze.

Nielegalnie. I co z tego?

Podczas odbioru inwestycji krakowska inspekcja nadzoru budowlanego doszukała się kilkudziesięciu niedoróbek i zgody na zamieszkanie nie dała. Inspektorzy uznali między innymi, że balkony mają złe barierki, błędnie wykonane są garaże, drzwi przeciwpożarowe oraz piwnice. Poza tym w lokalach pełno wilgoci i zacieków na ścianach.

Jest jednak grupa klientów, która na osiedle Klinek już się wprowadziła. Urządzają mieszkania, chociaż deweloper nie uzyskał jeszcze pozwolenia na użytkowanie. - To łamanie prawa - ocenia Tomasz Popiołek, miejski rzecznik praw konsumenta. - Klucze do mieszkania można oddać właścicielom po tym, jak budujący uzyska zgodę nadzoru budowlanego na wpuszczenie ludzi do mieszkań - mówi.

W podobnym tonie wypowiada się nadzór budowlany. - W sytuacji, gdy deweloper dopuszcza do tego, że w niedokończonej inwestycji ktoś mieszka, dostaje karę - nawet do 200 tys. zł - słyszymy w inspektoracie. - W razie kontroli na karę narażeni są również mieszkańcy - dodaje Tytus Misiak, prezes Stowarzyszenia Budowniczych Domów i Mieszkań. - Tym bardziej że klienci, podpisując umowę przy odbiorze kluczy, zrzekli się wszelkich roszczeń wobec dewelopera - dodaje.

* imiona klientów na ich prośbę zostały zmienione.



Dla Gazety

Marcin Banasik

prawnik specjalizujący się w rynku nieruchomości

To częsty przypadek w Krakowie - ludzie wprowadzają się do mieszkań bez pozwoleń na ich użytkowanie. Różne są motywacje, ale takie postępowanie nie powinno mieć miejsca. Klienci narażają się na kary, bo to oni łamią przepisy, mieszkając bez pozwolenia! Ci, którzy domagają się odszkodowań w sądzie, dostaną pieniądze, pytanie tylko kiedy. W Polsce system prawny działa wolno. Niestety, klienci, kupując mieszkanie, rzadko sprawdzają umowy przedwstępne z prawnikiem. A im więcej w niej klauzul niedozwolonych i kruczków, tym dłuższy i bardziej zawiły proces w sądzie. Trzeba więc rozważyć dla dobra własnych pieniędzy, czy lepiej z deweloperem współpracować, czy też sądzić się latami.