Rodziny na swoim, ale za większy kredyt

Ceny mieszkań najpewniej spadałyby szybciej, gdyby nie program... ?Rodzina na swoim? - twierdzą analitycy z Open Finance i Home Broker
To właśnie dzięki temu rządowemu programowi zakładającemu pomoc państwa w spłacie kredytów mieszkaniowych rynek mieszkaniowy ożywił się w ostatnich tygodniach. "W maju padł kolejny rekord sprzedaży preferencyjnych kredytów mieszkaniowych" - informuje Bank Gospodarstwa Krajowego (BGK), który zarządza programem. Tylko w maju skorzystało z niego blisko 3 tys. rodzin.

W Open Finance oceniają, że już nawet co piąty nowo udzielany kredyt hipoteczny jest objęty dopłatą (mniej więcej połowa odsetek przez osiem lat). Szefowie niektórych firm deweloperskich się cieszą, bo dzięki hojności państwa mają więcej klientów. Np. firma Robyg pochwaliła się, że w tym roku sprzedała w Warszawie 120 mieszkań, tj. o prawie 50 proc. więcej niż w całym 2008 r.

Szkopuł w tym, że - jak zauważają Emil Szweda i Bernard Waszczyk z Open Finance - program "coraz silniej oddziałuje na poziom cen i w pewien sposób zakłóca działanie sił rynkowych". Dlaczego? Bo sprzedający mieszkania, w tym także deweloperzy, dostosowują ich ceny do wymogów programu, a cena metra kwadratowego jest jednym z nich. W kwietniu Sejm złagodził to kryterium kosztowe, np. w Warszawie, żeby dostać budżetową dopłatę, mieszkanie nie może kosztować więcej niż ok. 7,2 tys. zł za m kw. Dla wielu deweloperów ten pułap jest satysfakcjonujący. Choć gdyby był niższy albo gdyby nie było dopłat, prawdopodobnie byliby zmuszeni do jeszcze większych ustępstw cenowych.

Zwolennikiem "Rodziny na swoim", właśnie m.in. z powodu "destabilizującego wpływu dopłat na rynek", nie jest z pewnością szef zespołu ds. rynku nieruchomości w Instytucie Ekonomicznym NBP Jacek Łaszek, co przyznał w czasie niedawnego Krajowego Kongresu Finansowania Nieruchomości. Łaszek zwrócił uwagę, że ceny mieszkań powinny być dostosowane do dochodów. Tak jednak nie jest, gdyż w ostatnich latach zbyt łatwo było o kredyt, a w efekcie puchła bańka cenowa.

Według Szwedy i Waszczyka ewentualne rozszerzenie katalogu beneficjentów programu o osoby samotne (SLD wniósł już do Sejmu projekt stosownej poprawki w ustawie) mogłoby zahamować spadek cen mieszkań. "Nie po raz pierwszy szczytne intencje ustawodawców obrócić się mogą przeciwko beneficjentom programu" - komentują obaj analitycy.