Zwolnienia w mieszkaniówce

Załamanie w sprzedaży mieszkań odczuły nie tylko firmy budowlane i deweloperskie, ale także pośrednicy w obrocie nieruchomościami. Zwolnienia pracowników są nieuniknione.
Decyzję w sprawie zwolnień już podjęła spółka deweloperska Dom Development, która jeszcze przed wybuchem kryzysu finansowego postanowiła zamrozić aż 11 inwestycji w Warszawie (w sumie ok. 1,5 tys. mieszkań). Spółka poinformowała, że w ramach programu zwolnień grupowych zamierza do końca roku pożegnać się z 40 pracownikami, niemal jedną czwartą załogi. Ma to przynieść spółce ok. 5,5 mln zł oszczędności rocznie (operacja ma kosztować ok. 1,5 mln zł).

Jak się wczoraj dowiedzieliśmy, o zwolnieniach, ale dopiero w przyszłym roku, myśli także szef J.W. Construction Józef Wojciechowski. Już w październiku odchudził on pion handlowy w swojej firmie o przeszło 20 osób. Jeśli w najbliższych miesiącach nie poprawi się koniunktura na rynku mieszkaniowym, na drugi ogień może pójść pion wykonawczy. Także J.W. Construction zamierza wstrzymać część zaplanowanych na przyszły rok inwestycji (ok. 2-3 tys. mieszkań). Wojciechowski przyznaje, że kwestią otwartą pozostaje jedynie skala zwolnień.

Te nie ominą także agencji pośrednictwa w obrocie nieruchomościami, których obroty spadły drastycznie w ostatnich tygodniach. - Szacujemy, że w czasie kryzysu, który dotknął rynek nieruchomości w 2000 r., zatrudnienie w agencjach spadło o jedną dziesiątą. Podobnie może być i teraz - uważa prezydent Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości Aleksander Scheller. Według niego kryzys najbardziej uderzy w agencje, które działają wyłącznie na rynku mieszkaniowym. Część z nich z pewnością nie przetrwa. Scheller przyznaje jednak, że małe, np. jednoosobowe agencje, które teraz znikną z rynku, szybko się na nim pojawią, gdy koniunktura się poprawi.