Dom Development szykuje się na kryzys

Dom Development, największy stołeczny deweloper szykuje się na długie miesiące posuchy. Opóźnia rozpoczęcie prac nad kolejnymi osiedlami, przyhamował zakupy działek pod nowe inwestycje i z niepokojem patrzy na wyniki sprzedaży mieszkań.
- Wydawało się, że najgorszy był okres od czerwca do sierpnia, ale w połowie października przyszła fala problemów bankowych - mówił na spotkaniu z dziennikarzami Jarosław Szanajca, prezes Dom Development - U nas w odróżnieniu od Zachodu banki nie mają kłopotu z płynnością, jest jednak kłopot z brakiem zaufania między bankami. Panuje nerwowość, choć nikt nie przeczy, że sytuacja jest fundamentalnie zdrowa. W trzecim kwartale 2008 r. Dom Development sprzedał 222 mieszkania, rok wcześniej o tej samej porze - 347 mieszkań. Ale prawdziwa katastrofa przyszła w październiku. To właśnie w tym miesiącu rozszalało się - jak ujął to prezes Szanajca - tsunami kredytowe. Banki przykręciły kurki z kredytami hipotecznymi i sprzedaż mieszkań spadła jeszcze bardziej. Deweloper oczekiwał, że w tym miesiącu sprzeda około stu mieszkań, a podpisał umowy na zaledwie 31.

- Ale mamy bardzo niską i dość stabilną liczbę rezygnacji - pocieszał Piotr Leszek Nałęcz, wiceprezes Dom Development. Rzeczywiście, w trzecim kwartale 2007 r. z zakupu mieszkania u Dom Development wycofało się 17 osób, w kolejnych kwartałach - 16, 9 i 14 osób, a w trzecim kwartale tego roku - 12 osób.

Sprzedaż mieszkań spada, chociaż od początku roku Dom Dewelopment obniżył ich ceny. - Uwzględniając wartość promocji, upustów i zachęt w segmencie popularnym ceny mieszkań spadły w sumie o ok. 5 proc - relacjonował prezes Szanajca. Mieszkania ze średniej wyższej półki staniały o ok. 3,5 proc, zaś ceny transakcyjne w segmencie mieszkań o podwyższonym standardzie od początku roku spadły o prawie 11 proc. Ludzie po prostu nie kupują droższych apartamentów.

Obniżki cen oznaczają niższy zysk dewelopera. Jeszcze w drugim kwartale 2008 r. jedna czwarta ceny mieszkania stanowiła czysty zysk Dom Development. Teraz - 13,6 proc.

- Cudownie już było. Teraz trzeba twardo stąpać po ziemi - mówi Piotr Leszek Nałęcz.

Dom Development, który na wiosnę przesunął realizację aż 20 swoich planowanych osiedli na później, teraz znów zapowiada zamrożenie kolejnych projektów. Jednym z nich jest osiedle willi miejskich Derby 20, które zaledwie na początku października zostały wprowadzone do sprzedaży. Budowa zespołu sześciu dwupiętrowych domów mieszczących łącznie 60 mieszkań miała się zacząć jesienią tego roku, ale inwestycja została przesunięta na 2009 r. Dom Development nie precyzuje nawet, czy będzie to pierwsza, czy też druga połowa roku. Nie wyklucza także nawet jeszcze dłuższego opóźnienia. - Zawieszamy ten projekt, bo w okolicy powstaje dużo naszych innych osiedli - tłumaczył Jarosław Szanajca. Do zamrażarki trafiły też m.in. trzy inne osiedla Derby - w sumie 1015 mieszkań, ponad 600 mieszkań na drugim i trzecim etapie osiedla Winnica (rozpoczęcie ich budowy przesunięto aż o półtora roku, z lata 2009 na koniec 2010). Rozpoczęcie budowy ogromnego osiedla na 1,5 tys. mieszkań na Gocławiu w pobliżu Jeziorka Gocławskiego Dom Development przesunął z połowy 2009 r. na rok 2010, z kolei liczące ponad 700 mieszkań osiedle przy Jugosławiańskiej powstanie o rok szybciej - budowa zamiast jesienią 2010 zacznie się już przyszłą jesienią. - Zamieniliśmy te dwa ostatnie projekty miejscami w naszym harmonogrami. Projekt na Gocławiu wymaga bardziej kosztownych inwestycji infrastrukturalnych, osiedle przy Jugosławiańskiej jest łatwiejsze w przygotowaniu i wymaga mniejszych nakładów- tłumaczył Leszek Piotr Nałęcz. I podkreślał: - Żadne z osiedli, którego budowa już została rozpoczęta, nie zostanie zahamowane.