Dom Development opóźnia budowę 11 osiedli

Nowe mieszkania sprzedają się tak wolno, że Dom Development, jeden z największych polskich deweloperów, postanowił opóźnić realizację 11 swoich planowanych osiedli.
Deweloper przedstawił wczoraj wynik finansowe za drugi kwartał. - Odnotowaliśmy zysk netto w wysokości 69 mln zł - To rekordowy kwartalny wynik, o jedna czwartą większy niż przed rokiem - podkreślał Leszek Nałęcz, wiceprezes Dom Development i dyrektor finansowy firmy. Jarosław Szanajca, prezes firmy, nie ukrywał, że to żniwo ubiegłorocznej hossy na rynku mieszkaniowym. Teraz rynek się schładza.

Leszek Nałęcz wtórował mu: - Mimo rekordowego kwartału wyniki za cały rok nie tylko nie przebiją tych ubiegłorocznych, ale mogą okazać się niemożliwe do powtórzenia.

Prezes Szanajca wyjawił, że sprzedaż mieszkań, zwłaszcza w osiedlach powstających w wielu etapach idzie wolniej, niż analitycy jego firmy zakładali jeszcze na początku roku. W tym kwartale firma sprzedała 352 mieszkania, rok temu - 536. - Dlatego postanowiliśmy opóźnić wprowadzanie na rynek 11 nowych projektów - zapowiedział Szanajca. Łącznie opóźnione zostało ponad 4,2 tys. mieszkań. Planowany czas rozpoczęcia ich budowy przesunięto niekiedy nawet o półtora roku. - Będą czekać na półce, gotowe do wprowadzenia do sprzedaży, gdy rynek się ożywi. To pierwszy taki przypadek w historii firmy. Dotąd opóźnienia wynikały z dłuższego oczekiwania na zgody.

Choć marże Dom Development w drugim kwartale 2008 r. przekroczyły 25 proc. (czyli co czwarta złotówka płacona za metr kwadratowy mieszkania stanowiła zysk netto dewelopera), prezes Szanajca przekonywał, że nie widzi możliwości obniżania cen mieszkań, by przyspieszyć ich sprzedaż. - Nie przy obecnych kosztach budowy i kosztach zdobywania działek - zaznacza.

Wiceprezes Nałęcz stwierdził że firma robi zapasy, szykując się "na najgorsze, to znaczy, że stagnacja na rynku potrwa jeszcze półtora roku". - Z drugiej strony, to jest też dobra wiadomość. Popyt w 2006 nie był zrównoważony przez podaż, deweloperzy nie byli w stanie tak szybko przygotować nowych projektów. To windowało ceny. Zapasy będą zabezpieczeniem przed skokowym wzrostem cen, gdy koniunktura na rynku się poprawi - przekonywał.