Partie nie obiecują już mieszkań

W tym roku powstanie najprawdopodobniej ponad 200 tys. nowych mieszkań - powiedział w środę w Elblągu premier Jarosław Kaczyński. Fakty są takie, że do końca września powstało ich 87,2 tys.
Taką informację podał wczoraj GUS. Dodajmy, że jest to wynik o ok. 14 proc. lepszy od ubiegłorocznego. Także przeszło 54-proc. wzrost liczby mieszkań, dla których wydano pozwolenia na budowę, nie gwarantuje, że w ciągu ośmiu lat powstanie choćby połowa z zapowiedzianych przez PiS w poprzednich wyborach trzech milionów mieszkań. Musiałoby ich bowiem powstawać co roku średnio 375 tys.

W tych wyborach podobnych deklaracji nie składa już żadna z partii. Mało tego, w publicznych wypowiedziach ich liderów wątek mieszkaniowy pojawia się rzadko. A jeśli już, to głównie po to, by wytknąć PiS-owi wpadkę. - Gdzie są 3 mln mieszkań? - pytał premiera lider PO Donald Tusk w czasie telewizyjnej debaty. - Obiecaliście 3 mln mieszkań, a mamy mieszkania po 3 mln.

Przedsiębiorcy ze Związku Pracodawców-Producentów Materiałów dla Budownictwa oraz Polskiej Izby Przemysłowo-Handlowej Budownictwa zapytali polityków o plany dotyczące branży. - Jak poprawicie relację dochodów Polaków do cen mieszkań? - pytał szef związku Ryszard Kowalski na jednym z tych spotkań.

Olgierd Dziekoński z PO wyjaśnił, że kluczem jest stabilny wzrost gospodarczy, a w efekcie wzrost dochodów. Z kolei reprezentujący PiS minister budownictwa Mirosław Barszcz zauważył, że łatwiej jest ograniczać koszty budowy mieszkań, niż zwiększać dochody. PiS chce więc w pierwszym rzędzie zwiększać podaż gruntów i upraszczać procedury. Dodajmy, że Barszcz próbował tuż przed rozwiązaniem Sejmu przeforsować ustawę, która miałaby m.in. znieść pozwolenia na budowę domów, przyspieszyć uchwalanie planów zagospodarowania przestrzennego w gminach oraz odrolnić grunty w obrębie większych miast. Jednak we wrześniu opozycja, w tym PO, zablokowała ten projekt, by PiS nie mógł się pochwalić ustawą w kampanii wyborczej. Ale to nie oznacza, że Platforma jest przeciwna ograniczaniu budowlanej biurokracji. Dziekoński zapowiedział zmiany w przepisach dotyczących zagospodarowania przestrzennego i procedur budowlanych.

Barszcz przekonywał ponadto, że jeśli wybory wygra PiS, rząd zaproponuje obniżenie oprocentowania i wydłużenie spłaty kredytów na uzbrojenie terenów oraz program budowy mieszkań przez regionalne agencje budownictwa społecznego (spółki zakładane przez wojewodów) na terenach państwowych.

Z kolei nowym pomysłem PO są gminne fundusze rozwoju urbanistycznego. Skupowałyby one grunty, uzbrajały je, a następnie sprzedawały inwestorom. Ponadto miałby być utworzony państwowy system gwarancji, dzięki któremu na kredyt mieszkaniowy mogłyby sobie pozwolić osoby mające niewielkie oszczędności.