Pensje rosną szybciej niż ceny mieszkań

Wygląda na to, że zaczęła się poprawiać dostępność mieszkań w największych aglomeracjach. Ceny mieszkań wyhamowały, a pensje zaczęły rosnąć
Jednym ze wskaźników dostępności mieszkań jest relacja ich cen do zarobków, a ta w ubiegłym roku dramatycznie się pogorszyła. Szczególnie w miastach, w których potrzeby mieszkaniowe są największe, czyli w Warszawie, Krakowie, we Wrocławiu, w Poznaniu i Gdańsku. Powodem był gwałtowny wzrost cen mieszkań. Galopujących podwyżek nie był w stanie zrekompensować wzrost pensji ani poprawa sytuacji na rynku pracy i bardziej elastyczne propozycje kredytowe banków.

Jednak w tym roku ceny mieszkań wyhamowały. Za to szybciej zaczęły grubieć nasze portfele. - Jeśli ten trend się utrzyma, to pod koniec roku przeciętna polska rodzina będzie mogła kupić na kredyt mieszkanie większe o 10 m kw. niż rok wcześniej - ocenia Paweł Majtkowski z firmy brokerskiej Expander.

Na koniec lipca przeciętne wynagrodzenie w Polsce było wyższe o 4,2 proc. niż dwa miesiące wcześniej (dzięki obniżeniu od 1 lipca składki rentowej na rękę dostaliśmy jeszcze więcej). W tym czasie ceny mieszkań w wymienionych wcześniej pięciu aglomeracjach rosły wolniej, np. w Warszawie mieszkania podrożały niespełna o 3 proc.

W Expanderze zastrzegają, że do wyliczeń została użyta średnia pensja dla całego kraju i poszczególnych województw. GUS nie publikuje bowiem najświeższych średnich dla poszczególnych miast. - Gdyby takie statystyki były już dostępne, pokazywałyby jeszcze wyższy wzrost płac niż statystyki ogólnopolskie i regionalne - twierdzi Majtkowski. Równocześnie zastrzega, że ceny mieszkań ustabilizowały się na razie tam, gdzie do tej pory rosły najszybciej.