Kataster rodzinny

Dlaczego ludzie w Polsce tak potwornie się boją podatku katastralnego powszechnie stosowanego w Europie i Ameryce - zastanawia się Marcin Święcicki*
Witold Gadomski, liberał i zwolennik niskich podatków, właściciel nieruchomości, przedstawił obszerną argumentację na rzecz szybkiego wprowadzenia podatku katastralnego, czyli liczonego od wartości nieruchomości ("Kataster subito", "Gazeta", 29 czerwca). Znikną puste mieszkania i niewykorzystane działki budowlane, gminy zaczną uważniej rozmieszczać uciążliwe inwestycje, aby nie obniżać wartości budynków dookoła, bo z ich opodatkowania czerpią swój główny dochód, uporządkowany zostanie rynek nieruchomości, opodatkuje się wreszcie rezydencje sfinansowane z niejasnych źródeł. Zgadzam się z tymi argumentami.

Należałoby dodać jeszcze jeden: przestanie się opłacać inwestować wolne środki w zbędne, niepracujące nieruchomości traktowane wyłącznie jako lokaty. Tym samym poprawi się atrakcyjność inwestowania w produkcję lub trzymania oszczędności na lokatach bankowych, co powiększy możliwości kredytowe banków. Mniej środków pójdzie na konsumpcję, a więcej na rozwój.

Pozostaje tylko jedna kwestia, której Gadomski nie poruszył. Skoro podatek katastralny jest tak wspaniały, dlaczego kolejna ekipa, jak tylko zająknęła się o możliwości takiego podatku, natychmiast się z tego wycofała? Dlaczego ludzie w Polsce tak potwornie się boją podatku katastralnego powszechnie stosowanego w Europie i Ameryce? W połowie lat 90. przygotowania do katastru szły pełną parą, po czym wszystko zamrożono. W 2002 roku minister Grzegorz Kołodko zapowiadał wprowadzenie podatku katastralnego, ale się nie ośmielił. Premier Jarosław Kaczyński już powiedział, że na podatek katastralny "jest przedwcześnie", podczas kiedy wiadomo, że na świecie podatek katastralny dużo wcześniej wprowadzono niż podatki dochodowe, nie mówiąc już o Vacie, wynalazku podatkowym drugiej połowy XX wieku. Warto przypomnieć, że jeszcze w latach 20. XX wieku w USA podatki majątkowe stanowiły ponad 65 procent dochodów budżetów stanowych i lokalnych.

Głównym powodem strachu przed podatkiem katastralnym jest rzesza ludzi, których bieżące dochody są niewspółmierne do wartości posiadanych nieruchomości. Chodzi przy tym nie o nieruchomości zbędne, ale o mieszkania czy domki, w których się mieszka. Mam na myśli rencistów i emerytów, którzy niegdyś wykupili zajmowane przez nich mieszkania komunalne za niewielkie pieniądze, właścicieli lokali spółdzielczych też nabywanych na warunkach korzystniejszych niż ceny wolnorynkowe, czy wreszcie osoby, które kosztem wielu wyrzeczeń same się pobudowały i teraz raptem musiałyby płacić roczną daninę od swego domku, co się wydaje i niesprawiedliwe i często niemożliwe. Powstaje obawa, że ta potężna rzesza ludzi musiałaby wynosić się ze swych domostw i szukać mniejszego, gorzej położonego lokum albo wręcz wyrzec się wszelkiej własności i wynajmować coś, dopóki wystarczy środków ze sprzedanej własności. Gadomski sugeruje, iż byłoby to racjonalne ekonomicznie. Za luksus mieszkaniowy i lokalizacyjny trzeba płacić.

Gdzie tkwi błąd kolejnych podchodów pod podatek od wartości nieruchomości i gdzie należy szukać rozwiązania, które mogłoby pogodzić ekonomiczne zalety takiego podatku z poczuciem zdrowego rozsądku i ładu społecznego. Wiele rzeczy robimy nie dlatego, że ekonomicznie się to opłaca, ale z powodu określonych wartości. Uczymy na przykład niepełnosprawnych umysłowo, choć koszty są duże, a pożytki ekonomiczne małe.

Jakie więc warunki musiałby spełniać podatek katastralny, aby w racjonalny sposób ograniczyć najtrudniejsze do zaakceptowania jego konsekwencje, a jednocześnie zachować swą istotę?

Po pierwsze, podatek katastralny należy uczynić podatkiem rodzinnym. Idea rodzinnego podatku dochodowego wreszcie zaczyna się przebijać: wprowadzono co prawda na razie symboliczne kwoty wolne od opodatkowania na każde dziecko. Podatki stosuje się w konkretnym realnym świecie. Istnienie rodziny, wspólnego gospodarstwa domowego, wspólnej kasy jest naturalnym normalnym zjawiskiem i nie ma doprawdy powodu, aby system podatkowy tego nie uwzględniał.

Co oznaczałby podatek katastralny rodzinny? Podatek wymierza się, stosując określoną stawkę, np. 1 proc. od wartości nieruchomości. Wymiar rodzinny można wprowadzić, stosując na każdego współwłaściciela kwotę wartości wolną od podatku. Jeden właściciel - jedna kwota wolna, pięcioro współwłaścicieli - pięć kwot wolnych. Każdemu przysługuje co najwyżej jedna kwota wolna. W praktyce oznaczałoby to, że opłacałoby się dopisywać na współwłaścicieli współmałżonka i dzieci, może jeszcze kogoś z najbliższej rodziny. Nie wydaje się natomiast prawdopodobne, aby zaczęto brać na współwłaściciela swojej nieruchomości osoby dalsze, obce, "wypożyczone" do tej funkcji. Byłby to system najbardziej jednoznaczny i bezpieczny dla fiskusa. Ponieważ każdy ma swój PESEL, jakakolwiek próba wykorzystania więcej niż jednej kwoty wolnej będzie łatwa do wykrycia. Wymóg współwłasności uczyni system całkiem szczelnym. Oczywiście można w inny sposób definiować rodzinnych współużytkowników, o ile zachowa się jednoznaczne kryteria odporne na nadużycia.

Kwoty wolne w podatku katastralnym można interpretować jako wyraz prawa do pewnego minimum mieszkaniowego dla każdego obywatela. Zaspokojenie minimalnych potrzeb mieszkaniowych nie jest obciążone. Jeśli wspomina się o potrzebie wpływu podatku na bardziej racjonalną gospodarkę nieruchomościami, to uwzględnienie sytuacji rodzinnej powinno być pierwszą i najbardziej oczywistą przesłanką tej racjonalności. Rodzina wielodzietna zajmująca duże mieszkanie zapłaci mniejszy podatek niż posiadające analogiczne mieszkanie osoba samotna.

Po drugie, osoby powyżej np. 65. roku życia mogłyby korzystać z ulgi polegającej np. na określonej dodatkowej kwocie wolnej. Znów chodzi o jednoznaczne kryteria niebudzące wątpliwości. Celem tej dodatkowej ulgi byłoby złagodzenie działania podatku katastralnego w odniesieniu do osób, którym trudno się na starość wyprowadzać z nabytych niegdyś na własność mieszkań czy domków. Para emerytów mająca domek w Konstancinie nie musiałaby go opuszczać. Można co dwa lata podwyższać granicę wiekową o kolejny rok. W ten sposób powstanie swoisty, bo bardzo długi okres przejściowy, po którym sam wiek właściciela przestanie już mieć wpływ na wymiar podatku. Młode pokolenie musiałoby się już liczyć z perspektywą obciążeń podatkowych w przyszłości.

Ponadto, po trzecie, można rozważyć wprowadzenie rozwiązania wykorzystywanego we Francji, a polegającego na tym, iż osoby, które nie są w stanie uiszczać całej stawki, mogą korzystać z prawa dopisywania do hipoteki części swej należności. Należałoby określić maksymalną kwotę takiego odciążenia na podatnika. Obciążenie hipoteki musiałoby być waloryzowane corocznie co najmniej o wielkość inflacji. Jeśli ktoś nie płaciłby np. połowy należnej kwoty przy stawce jednoprocentowej, to przez 20 lat obciążyłby swą nieruchomość kwotą odpowiadającą nie więcej niż ok. 10 procent wartości nieruchomości. Oczyszczenie hipoteki pozostawiano by spadkobiercom.

Przeciwko wprowadzaniu podatku katastralnego wysuwany bywa wreszcie argument wskazujący na jego zniechęcającą rolę, co się tyczy inwestowania w nieruchomości, w tym w remonty podnoszące wartość budynków. Aby osłabić ten negatywny efekt, można przy remoncie zwiększającym wartość stosować kilkuletnie odroczenie rewaloryzacji nieruchomości do celów podatkowych.

Wszystkie powyższe ulgi nie będą oczywiście miały większego znaczenia w odniesieniu do największych potentatów: posiadaczy okazałych rezydencji i nie jednej, ale szeregu nieruchomości. W minionych 18 latach powstało wiele wspaniałych posiadłości. Niektórym rzeczywiście się powiodło w nowym ustroju. Początki kapitalizmu to czas szybkich fortun. Daleki jestem od oskarżeń, że tworzone one były z reguły w sposób pozaprawny, jak się czasem słyszy. A nawet gdyby w jakiejś mierze tak było, a zapewne było, to system podatkowy nie jest od karania niewykrytych przestępstw. Od tego są śledczy i prokuratorzy, i nawet jeśli kiepsko działają, to fiskus ich w tym nie wyręczy. Z fortun powinni się natomiast tłumaczyć politycy i urzędnicy. Nie tylko je ujawniając w oświadczeniach majątkowych, ale również wyjaśniając źródła ich pochodzenia. Sprawdzanie wiarygodności tych oświadczeń powinno być obowiązkowe.

Objęcie gruntów podatkiem od wartości zdecydowanie poprawi gospodarkę gruntami. Powierzchniowa metoda opodatkowania gruntów zachęca do przetrzymywania gruntów na cele spekulacyjne bądź do nieefektywnego ich użytkowania. Podatek za pastwisko w środku miasta (w Warszawie jest 6 ha prywatnych użytków rolnych w dzielnicy Śródmieście!) jest taki sam jak na dalekiej wsi.

Podatek katastralny zastępujący trzy dotychczasowe podatki "powierzchniowe": od nieruchomości, rolny i leśny, byłby niewątpliwie bardziej sprawiedliwym podatkiem.

Przygotowany według powyższych zasad będzie miał charakter redystrybucyjny, wyrównujący nieco rozpiętości dochodowe i majątkowe w Polsce, gwałtownie narosłe w ostatnich latach. Będzie to praktyczna realizacja hasła prezydenta Business Centre Club Marka Goliszewskiego ,,Podziel się sukcesem" rozplakatowanego w całej Polsce na początku 2005 roku. Skoro business się domaga...

Uzasadnienie dla wprowadzeniu w Polsce podatku od wartości nieruchomości jest więc następujące:

•  stabilizowanie dochodów samorządów lokalnych,

•  uchwycenie przez system podatkowy przeszłych wysokich dochodów zakumulowanych w postaci nieruchomości,

•  racjonalna regulacja rynku nieruchomości w odróżnieniu od nieracjonalnej opartej na podatkach powierzchniowych,

•  sprzyjanie wydatkom w inwestycje produkcyjne, a nie konsumpcyjne,

•  lepsze wykorzystanie zasobów mieszkaniowych i gruntów,

•  zmniejszenie spekulacyjnego przetrzymywania gruntów i mieszkań.

Podatek katastralny...
Komentarze (4)
Kataster rodzinny
Zaloguj się
  • Gość: gus

    Oceniono 4 razy 4

    gdzie się nie ruszysz to od razu PŁAĆ I PŁAĆ, w d.. to mam. trzeba być mobilnym nie mieć niczego co działa jak smycz, żadnych abonamentów czy długich umów. i nie pozwalać za wszelką cenę dopisać sobie do tych pobieranych już 70% podatków ani jednego nawet najmniejszego promila procentowego, jak ludzie znajdą w sobie ogień by wyjść na ulicę to trzeba być z nimi, jeżeli nie to pamiętać należy że nikt nie jest wieczny, taka jest teraz moja dewiza życiowa... powoli ku wolności.
    a ci co myślą że zmuszą mnie do dalszego dobrowolnego obłożenia się smyczami i dalszymi haraczami to patrzcie jak zaginam ręce w symbol "takiego wała" i wystawiam środkowego palca i nawet jeśli prawnie i fizycznie nie mam możliwości się przeciwstawić to zawsze mogę ich wszystkich w duchu sklinać tak długo aż popadają jak muchy - inkwizycji nie ma już od kilkuset lat - HOKUS POKUS Pa Rostowski, Hokus pokus pa Tusku, Hokus pokus pa Kaczyński, hokus pokus .... A ty Święciński jak masz kase to BUL DOBROWOLNIE ile CHCESZ - ALE OD POLAKÓW z takimi POMYSŁAMI WARA!!!

  • Gość: Alicja z mezem

    Oceniono 2 razy 2

    kosy na sztorc, kosy na sztorc ... tylko ze wtedy szlo sie na moskala, a dzis na swojego - co niemiec i ruski nie dokonczyl, to swoi dorzna.

  • Gość: Podpisz się

    Oceniono 2 razy 2

    Ten facet to ultraliberalny gangster. On chyba nie ma sumienia ... "A ci, co nie beda mieli z czego zaplacic, beda miec obciazana hipoteke" - wiec w praktyce po kilku latach przyjdzie urzad skarbowy z podatnikiem i wywali ludzi na bruk. W TAKI OTO SPOSOB W MAJESTACIE PRAWA PRODUKUJE SIE BEZDOMNYCH.

  • Gość: open minded

    Oceniono 6 razy 2

    ehh, jezeli chcesz podatku od wlasnosci porownujac nas do ameryki czy europy to najpierw porownaj standard zycia, wyrownaj kazdemu zarobki z ameryka na tym samym etacie, a pozniej proponuj dalsze podobienstwa na rzecz podatkow, nie badz narrow-minded

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX