NIK: urzędnicza opieszałość w budowie dróg

Inwestycje drogowe opóźniały się, bo za rządów SLD państwowe instytucje nie wydawały dość pieniędzy na wykup gruntów pod drogi, chociaż je miały - zarzuca Najwyższa Izba Kontroli.
NIK kontrolowała wykup gruntów na inwestycje drogowe od 2003 r. do połowy 2006 r. Według Izby w tym okresie wykupiono tylko nieco ponad połowę działek, które zamierzano pozyskać. Problemem nie był brak pieniędzy. Np. w 2005 r. na przygotowanie inwestycji drogowych w Krajowym Funduszu Drogowym (KFD) odłożono 923,4 mln zł, a wydano z tego tylko 47 proc. Zaplanowanych kwot z KFD i budżetu państwa na przygotowanie inwestycji drogowych nie wydano ani w 2003 r., ani w 2004 r. Zdaniem NIK te opóźnienia zostały spowodowane przez błędy Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad oraz urzędów wojewódzkich podczas procesów wywłaszczeniowych.

Dostało się też Ministerstwu Infrastruktury (obecnie Ministerstwo Transportu) za niewłaściwy nadzór nad wykupem gruntów przez GDDKiA. Według szacunków NIK w ciągu 3,5 roku do połowy 2006 r. drogi krajowe wydłużyły się zaledwie o 2 proc., czyli 472 km. Zbudowano 260 km autostrad, połowę planowanych przez rząd, oraz 60 km dróg ekspresowych - jedną trzecią planu. Pochwałę NIK zyskał natomiast pomysł pozyskania dodatkowych pieniędzy na drogi z opłaty paliwowej. To 9 gr dodawane od 2004 r. do rachunku kierowcom za każdy litr paliwa kupionego na stacjach benzynowych. Pieniądze te gromadzone są na kontach KFD.

Dla drogowców raport NIK nie jest nowością. - Dla nas to już dane historyczne. Już dawno podjęliśmy działania, aby wyeliminować nieprawidłowości i przyspieszyć wykup gruntów - powiedziała nam rzecznik Ministerstwa Transportu Teresa Jakutowicz. W podobny sposób o raporcie NIK mówił rzecznik GDDKiA Andrzej Maciejewski, ale o konkretnych zarzutach nie chciał rozmawiać, bo dopiero wczoraj Dyrekcja otrzymała raport Izby.