Apartamenty podbijają średnie ceny mieszkań

Marzysz o własnym mieszkaniu? Rozważ wyjazd na... Śląsk. Jeśli znajdziesz pracę w Katowicach, przez rok zarobisz na 8 m kw. mieszkania w tym mieście. W stolicy za roczną przeciętną pensję kupiłbyś zaledwie 3 m kw., a w Krakowie i Wrocławiu jeszcze mniej
Takie wnioski płyną z najnowszego raportu firmy doradczej REAS sporządzonego na podstawie danych serwisu GazetaDom.pl. Oczywiście do tego typu porównań analitycy używają średnich, zarówno dochodów, jak i cen. A ponieważ te cały czas się zmieniają, więc za rok sytuacja w poszczególnych miastach może wyglądać zupełnie inaczej. Z ofert sprzedaży mieszkań wynika, że właśnie Katowice są jednym z tych miast, w których ceny rosną najszybciej. Tylko w czerwcu średnia ofertowa cena mieszkań na rynku wtórnym podskoczyła tu o 7 proc. Poprawę koniunktury w stolicy Górnego Śląska dostrzegli już deweloperzy. - W ciągu roku ruszy tam kilka dużych inwestycji mieszkaniowych - potwierdza Paweł Sztejter, partner w REAS.

A jak było w innych aglomeracjach? Na razie sprawdza się prognoza, że tegorocznym liderem wzrostów będzie Poznań. W ubiegłym miesiącu średnia cena używanych mieszkań w tym mieście wystrzeliła w górę aż o 10 proc. Wśród analityków powszechna jest opinia, że ta galopada cen skończy się dopiero po osiągnięciu pułapu 7-8 tys. zł za m kw. Tak było we Wrocławiu. W ubiegłym roku ceny mieszkań wzrosły tu średnio o ponad 80 proc., a w tym roku rosną o wiele wolniej, np. w czerwcu "tylko" o 2 proc. Z kolei w Warszawie i Krakowie, gdzie ceny są najwyższe w kraju, w czerwcu praktycznie się one nie zmieniły.

Jednak analitykom z firmy REAS taka analiza nie wystarczyła. - Cena średnia jest najpowszechniej stosowaną statystyką w opisywaniu procesów na rynku mieszkaniowym. Szybko zapada w pamięć, jednak potrafi stworzyć mylne wrażenie o rynku - mówi Monika Bazyl z tej firmy doradczej. - Mimo że średnia cena w Warszawie wynosi 9 tys. 290 zł za m kw., to w północnej części Białołęki, w Ursusie i Wawrze można znaleźć wiele mieszkań w cenie ok. 5 tys. zł za m. Z kolei w samym centrum ceny mieszkań sięgają 20 tys. zł i więcej.

REAS pokazuje, jak wygląda tzw. rozkład cen. Np. średnią w Warszawie (9 tys. 290 zł) niewątpliwie zawyża 10 proc. mieszkań w cenie powyżej 12 tys. zł za m kw. Tymczasem 28 proc. oferty stanowią mieszkania sprzedawane za mniej niż 8 tys. zł za m. Natomiast we Wrocławiu, według danych serwisu GazetaDom.pl, średnia cena w czerwcu wyniosła 7 tys. 172 zł za m kw. Mniej więcej tyle (od 6 do 8 tys. zł za m kw.) kosztowało tu 58 proc. oferowanych mieszkań. - Można tu jednak znaleźć mieszkania znacznie tańsze. Aż jedna piąta z nich ma cenę od 4 do 6 tys. zł za m kw. - wyjaśnia Monika Bazyl.

W Krakowie, który dorównuje średnią cen Warszawie, niemal co dziesiąte mieszkanie kosztuje 4-6 tys. zł za m kw. Za to w Katowicach aż 57 proc. ofert nie przekracza 4 tys. zł za m kw.

Ale uwaga! Jakość mieszkań na rynku wtórnym w Katowicach jest dużo niższa niż np. w Warszawie. Dlaczego? Bo rynek stołeczny jest od lat zasilany tysiącami nowych mieszkań. Tymczasem na Śląsku budownictwo wielorodzinne praktycznie zamarło. Np. w 2006 r. w całym województwie firmy deweloperskie i spółdzielnie oddały do użytku łącznie ok. 1,5 tys. mieszkań. Dla porównania - w samej tylko Warszawie powstało ich ponad 11,6 tys.

W REAS przyznają, że inwestujący w mieszkania na wynajem powinni wziąć pod uwagę Katowice ze względu na najkorzystniejszą relację czynszów do cen. - Po roku można teoretycznie zyskać 6,3 proc. zainwestowanych pieniędzy, podczas gdy w Warszawie tylko 4,1 proc. - mówi Monika Bazyl.