Jak nie budować dróg. Poradnik dla urzędników.

Przed Polską trudne zadanie. GDDKiA zaplanowała wybudowanie do 2013 roku 960 km autostrad i ponad 2,7 tys. km dróg ekspresowych. Podpowiadamy drogowcom, jak sobie z tym (nie) poradzić.
Błędy popełniane przy planowaniu i budowie dróg pokazuje historia S8.

Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad od ponad roku żongluje przebiegiem tej drogi ekspresowej, którą kolejne rządy zamierzają wybudować już od 1993 roku. Do tej pory urzędnikom udało się wybudować jedynie kilkadziesiąt z kilkuset kilometrów trasy. O wiele lepiej wychodzi GDDKiA wzniecanie lokalnych konfliktów.

Czas nagli, bo większość dróg musi być oddana kierowcom przed piłkarskim Euro 2012. Co zrobić, by się nie wyrobić? Oto nasz poradnik.

1. Urzędnik ma zawsze rację, a ludzie niech się kłócą

Według rozporządzenia Rady Ministrów z 13 lutego 2007 r. S8 powinna połączyć Wrocław, Łódź i Warszawę. Mieszkańcy leżących na trasie Zduńskiej Woli, Łasku, Sieradza i Łodzi od dziesięciu lat czekają na jej budowę, bo S8 jednocześnie ma być obwodnicą ich miast.

I nagle 20 czerwca br. GDDKiA nagle zdecydowała, że lepiej jednak wybudować S8 z pominięciem Łodzi, za to przez Wieluń i Bełchatów. Trudno o lepszy przepis na wzniecenie lokalnego konfliktu.

Rozpoczęło się pisanie petycji, zbieranie podpisów i pikietowanie. Mieszkańcy Łasku, Sieradza i Zduńskiej Woli zorganizowali blokady na drodze krajowej nr 14 przebiegającej przez środek ich miast. - Nie jesteśmy za tak radykalnymi protestami, ale zmusili nas do tego urzędnicy z Warszawy. Wcześniej pisaliśmy petycje do urzędników. Nikt nas jednak nie słuchał i nie odpowiedział na nasze pisma. Dlatego postanowiliśmy wyjść na ulicę, by pokazać, jak ta trasa jest dla nas ważna - mówi Witold Kiełczyński z Sieradza, który uczestniczył w blokadach.

Decyzje GDDKiA wywołały wściekłość również dlatego, że tworzone przez gminy wieloletnie plany zagospodarowania przestrzennego nagle stały się bezużyteczne. Mieszkańcy stracili też nadzieję na poprawę bezpieczeństwa i przyciągnięcie nowych inwestycji.

Województwo podzieliło się na dwa obozy: północny - Łódź, Pabianice, Łask, Zduńska Wola i Sieradz oraz południowy - Bełchatów, Wieluń, Piotrków Trybunalski.

Urzędnicy GDDKiA nie znaleźli dotąd czasu, by porozmawiać o problemie z mieszkańcami. - A my nie wytrzymamy dłużej w tych spalinach. Mieszkańcy miast, którym odebrano S8, zaczęli organizować blokady dróg - skarżą się mieszkańcy.

Wojna o S8 trwa też w internecie. Każdy wariant ma swoich zwolenników, ci zakładają własne strony informacyjne i fora dyskusyjne. Tylko w portalu Gazeta.pl znajdziemy grubo ponad tysiąc wpisów w tej sprawie.

I właśnie w internecie najlepiej widać, jakie szkody społeczne wyrządzają nieprzemyślane decyzje. "Flame war" (z ang. internetowa wojna na obelgi) objęła swoim zasięgiem m.in.: Wrocław, Łask, Zduńską Wolę, Sieradz, Łódź, Wieluń, Bełchatów, Zgierz czy nawet Radom. Przeciwnicy to: "pokurcze, debile czy niedorozwoje" - obie strony solidarnie dokładają sobie po równo. Na stronach tworzonych w Bełchatowie są przekreślone herby Łodzi i apele, by oderwać się od województwa. Na stronach łódzkich poczytamy o małomiasteczkowych kompleksach zapyziałego Bełchatowa. Licytacja, które z miast to zapadła dziura, a które jest zaściankiem, trwa.

2. Nie stresuj się, gdy drogi się nie połączą. Niech się inni martwią

Na początku roku okazało się, że GDDKiA tak zaplanowała przebieg S8, że na granicy województw łódzkiego i wielkopolskiego jej nitki zamiast się łączyć, mijają się o ponad 5 km.

Gdy urzędnicy zorientowali się, że popełnili błąd, postanowili połączyć trasę. Skłócili jednak sąsiadujące ze sobą gminy Kępno i Wieruszów. Sęk w tym, że aby trasa się połączyła, należałoby zaprojektować ją obrzeżami Wieruszowa w pobliżu zabudowań, a na to nie zgadzali się mieszkańcy. Powiat kępiński też nie chciał zmienić jej przebiegu, ponieważ oznaczałoby to konieczność zmiany planu zagospodarowania przestrzennego i utratę obwodnicy. GDDKiA, nie potrafiąc rozwiązać konfliktu, pozostawiła problem samorządowcom z Wieruszowa i Kępna.

Ci okazali się bardziej zaradni od urzędników z dyrekcji. Po kilku spotkaniach doszli do porozumienia.

3. Niszcz zieleń i łam unijne prawo

Zanim konflikt o S8 wybuchł w Łodzi, trasa zdążyła już podzielić całą Polskę. Wszystko dlatego, że GDDKiA postanowiła poprowadzić betonową estakadę przez Dolinę Rospudy, która jest na terenach Natura 2000, czyli chronionych przez UE. Zaprotestowali ekolodzy.

Urzędnicy do swoich pomysłów nie zdołali przekonać Komisji Europejskiej. Polska została więc pozwana przed Europejski Trybunał Sprawiedliwości, a budowa obwodnicy zapewne znacznie się opóźni.

Efekt? Kolejne podziały społeczne. W marcu opinie Polaków w tej sprawie zbadał Ośrodek Badania Opinii Publicznej. Co druga z badanych osób odpowiedziała, że "w konflikcie o budowę obwodnicy przez Dolinę Rospudy stanęłaby po stronie ekologów". 39 proc. stanęłoby po stronie mieszkańców Augustowa, z których większość chce, by obwodnica powstała szybko, nawet za cenę zniszczenia cennej przyrodniczo doliny.

4. Manipuluj kosztami

GDDKiA upiera się, że Polskę stać na wybudowanie drogi przez Rospudę nawet bez unijnych dotacji. Koszty? Zależnie od wykonawcy wyniosą zapewne od 500 mln zł do niemal miliarda złotych. Z UE można by pozyskać przynajmniej połowę tej kwoty.

Budowę tej samej drogi S8 w regionie łódzkim GDDKiA uzależniła właśnie od zdobycia unijnego dofinansowania. Drogowcy postanowili skorzystać z funduszu spójności UE. Aby to zrobić, trzeba jednak poprowadzić drogę południowym skrajem województwa, czyli przez Bełchatów i Piotrków (bo ten odcinek został zaliczony do współfinansowanego przez Unię korytarza transeuropejskiego). Urzędnicy GDDKiA tłumaczyli Łodzianom, że zabranie im drogi to jedyny sposób na zdobycie przez GDDKiA unijnego dofinansowania. Zdementowała to komisarz ds. rozwoju regionalnego Danuta Hübner. Jej zdaniem S8 przez Łódź też może liczyć na unijne dofinansowanie, tyle że z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.

Czas mija, koszty rosną, a budowa S8 w Łódzkiem, której koszty szacuje się na 4,5 mld zł, nadal nie może się rozpocząć.

Niepokój łodzian jest uzasadniony. Jeśli budowa szybko się nie zacznie lub droga ekspresowa ominie miasto, to straty będą ogromne. Zgodnie z prowadzonymi badaniami przez działające na Wydziale Zarządzania Uniwersytetu Łódzkiego koło naukowe Uni-Logistics kilkadziesiąt dużych firm logistycznych funkcjonujących obecnie głównie w zachodniej Polsce planuje przeniesienie w najbliższych latach swoich centrów w okolice Łodzi. Warunek? Muszą powstać wszystkie planowane drogi. Stawką jest stworzenie nawet 60 tys. nowych miejsc pracy. Mocne argumenty ma też Łask: trasa S8 miała być niezbędna do dowozu zaopatrzenia na wojskowe lotnisko, gdzie od jesieni stacjonować będą myśliwce F-16.



5. Każ premierowi po sobie posprzątać

Nadal nie wiadomo, jak zakończy się łódzki konflikt. Zgodnie z prawem S8 ma biec przez Łódź. Ale GDDKiA zapowiedziała, że poprosi premiera Jarosława Kaczyńskiego o zmianę aktualnego rozporządzenia. Co zrobi premier? Podczas wyborów samorządowych obiecał łodzianom dwie rzeczy - pieniądze na rozbudowę lotniska i właśnie drogę S8. Łodzianie uwierzyli i na prezydenta wybrali popieranego przez PiS Jerzego Kropiwnickiego. Jarosław Kaczyński ma teraz twardy orzech do zgryzienia. Może dotrzymać swoich wyborczych obietnic i nie zabierać Łodzi S8. Wtedy jednak PiS straci poparcie na południu województwa łódzkiego. Jeśli zaś zdecyduje się zabrać Łodzi drogę S8, to poszkodowani mieszkańcy już zapowiedzieli, że nie pozwolą na budowę drogi w innym miejscu.

6. Masz wątpliwości? Patrz punkt pierwszy

Co to za droga?

Polska S8 to fragment bardzo ważnej trasy europejskiej E67. Łączy ona ze sobą Czechy, Polskę, Litwę, Łotwę, Estonię i Finlandię, dlatego trasę tę powszechnie nazywa się Via Baltica. Jej łączna długość to ok. 1,5 tys. km, z czego aż ok. 700 km przebiega przez Polskę. Na razie tylko 20 km trasy spełnia standardy drogi ekspresowej. Przez pozostałe 680 km na terytorium Polski S8 jest drogą ekspresową tylko z nazwy.