W Chorzowie odnowią drapacz chmur

Szary, 38-metrowy modernistyczny wieżowiec na rogu ulic Wolności i Zjednoczenia w Chorzowie to drugi stalowy drapacz chmur, jaki powstał w regionie. Stuknęło mu równe 70 lat i właśnie trwają przymiarki do jego renowacji
Tylko nieliczni mieszkańcy wiedzą, że wieżowiec projektu Stanisława Tabeńskiego to pamiątka okresu wielkiej prosperity miasta. W okresie międzywojennym zaledwie w ciągu kilku lat w Chorzowie zbudowano cztery kościoły, dwa gmachy urzędów i wiele szkół. 1 czerwca 1937 roku, gdy wieżowiec został oddany do użytku, mienił się kolorami żółtego piaskowca na cokole oraz odcieniami tynków, które dziś są niewidoczne pod grubą warstwą brudu. Jednak bryła budynku wciąż jest interesująca. Elewacje mają na całej wysokości smukłe pilastry, które niczym żyletki tną ściany i dodają budowli dynamizmu.

Wieżowiec był powiewem luksusu, bo w jego wyższej, dziewięciopiętrowej części mieściło się 19 olbrzymich apartamentów. Największe miały nawet 260 m kw. powierzchni i dziewięć pokoi. Wnętrza były nowoczesne - w środku klatki schodowej umieszczono przeszkloną windę, w mieszkaniach były całkowicie zelektryfikowane kuchnie.

Budynek jest tylko o sześć lat młodszy od katowickiego drapacza chmur, który był pierwszym w tej części Europy. Oba powstały na konstrukcji stalowej, podobnej do tych, z których budowano drapacze za Oceanem, jak choćby słynny nowojorski Empire State Building.

- Wieżowiec jest teraz w złym stanie. Z elewacji odpada tynk, a przecież to sztandarowy obiekt dla Chorzowa, bo stoi przy głównym deptaku i jest doskonale widoczny ze wszystkich stron. Jego remont to konieczność - przekonuje Ryszard Szopa, konserwator zabytków w Chorzowie.

Miasto zamierza pomóc przy odnowieniu elewacji wspólnocie mieszkaniowej, do której należy wyższa, mieszkalna część budynku. W niższej działa bank ING. Mimo że 10 lat temu ten fragment elewacji został odmalowany, wymaga profesjonalnej konserwacji.

Restauracja tak olbrzymiego obiektu będzie rzeczą bez precedensu w Polsce. - Oprócz Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach nie znam innych dobrych przykładów prac konserwatorskich przy obiektach z międzywojnia. Wiele z nich ocieplono w ostatnim czasie styropianem, straciły szlachetne tynki. Chcemy, żeby nasza renowacja była wzorcowa. Nie ma mowy o styropianie czy tynkach akrylowych. Wszystkie prace będą konsultowane z gronem specjalistów - zapewnia konserwator. Największy kłopot jest z fachowcami, którzy potrafiliby wykonać tynki według starych receptur. Chorzowski wieżowiec to prawdziwa symfonia tynków - jest tu ich kilkanaście rodzajów, o różnej fakturze i kolorze, począwszy od zwykłych, nakrapianych, poprzez tynki szlachetne, z dodatkiem błyszczącej miki, aż po tynki szlifowane i kamieniarskie. Część z nich wymaga tylko naprawy, jednak niektóre będzie trzeba skuć i położyć na nowo.

Do końca roku ma zostać opracowany projekt i sposób renowacji wszystkich elewacji. Remont rozpocznie się najwcześniej wiosną przyszłego roku. Miasto będzie starało się o dofinansowanie w Ministerstwie Kultury.