Siedziba przedstawicielstwa polskiego w UE za 70 mln

Nowa siedziba Stałego Przedstawicielstwa Rzeczpospolitej Polskiej przy Unii Europejskiej - 20 milionów euro. Godne przewodniczenie UE - bezcenne. Za wszystko inne zapłacisz z pieniędzy podatników.
74,2 miliona złotych, czyli w przybliżeniu 20 milionów euro ma kosztować nowa siedziba przedstawicielstwa Polski przy Unii Europejskiej. W ubiegłym tygodniu rząd zadecydował o przekazaniu z rezerwy budżetowej dodatkowych 45 milionów złotych na sfinansowanie transakcji.

Obecna siedziba polskich dyplomatów przy UE to wcale nie kurna chata. Położony przy jednej z głównych arterii miasta budynek oddany został 9 lat temu. Zaprojektował go światowej klasy architekt Ludwik Konior, przy wejściu rzuca się w oczy imponujące dzieło Franciszka Starowieyskiego ("Divina Polonia" - alegoria Polski i Europy o rozmiarach 3,5 na 4 m), w sporym ogrodzie odbywają się wystawne koktajle.

Dlaczego jest nam potrzebna nowa siedziba? MSZ tłumaczy, że niezbędny jest większy budynek, mogący pomieścić 200 pracowników (obecny pomieści maks. 125 osób). Przecież w drugiej połowie 2011 roku Polska obejmie prezydencję w Unii i wypadałoby zrobić wrażenie, jak na duży europejski kraj przystało.

Sprawdziliśmy, że nawet jak na ceny w Brukseli 20 milionów euro to kwota budząca podziw.

- To astronomiczna kwota! Najdroższy budynek w tej klasie, jaki mam dostępny, kosztuje tylko 15 milionów euro - mówi nam Vincent Leroux z DTZ Holdings, brukselskiej siedziby firmy zajmującej się handlem nieruchomościami. - Piękna sprawa. Szkoda, że nie wiedzieliśmy o tym wcześniej - wzdycha.

Ustaliliśmy, że metr kwadratowy powierzchni o najwyższym standardzie położonym blisko budynków Komisji Europejskiej może kosztować maksymalnie pięć tysięcy euro.

Słowenia, która w styczniu 2008 obejmuje prezydencję, również powiększyła swoje przedstawicielstwo, ale... byli sprytniejsi lub muszą oszczędzać. - Nasza nowa siedziba położona tuż obok Komisji Europejskiej ma 3200 metrów powierzchni i pracuje tu 170 osób. Zapłaciliśmy sześć milionów euro, a remont pochłonął dodatkowe dwa miliony - mówi Maja Kocijaneie, rzecznik słoweńskiego przedstawicielstwa. Co można kupić za 20 mln euro? Na tyle jest wyceniana posiadłość mistrza Formuły 1 Michaela Schumachera. W Warszawie można za tyle wybudować osiedle mieszkaniowe lub dwie trzecie biurowca klasy AA na Mokotowie.

Ryszard Czarnecki, europoseł, niezrzeszony

Czy jak był pan ostatnio w polskim przedstawicielstwie przy UE, to widział pan odpadające kafelki, sypiące się tynki, biednych ściśniętych urzędników?

Nie, no skąd?? Przecież to bardzo ładny budynek. Rozumiem, że chodzi o plan wybudowania nowej siedziby?

Tak. Czy aby na pewno jej potrzebujemy?

Jeśli MSZ twierdzi, że tak, to trudno mi z tym dyskutować. Przewodnicząc Unii, mamy jako kraj większe obowiązki i na pewno pracy przybędzie. Powinniśmy też prezentować się właściwie jak na szósty kraj unii przystało. Oczywiście to, co teraz mamy, nie jest złe. Jest ogród, w którym odbywają się koktajle, budynek jest ładnie zaprojektowany, wrażenie robią dzieła Starowieyskiego.

Niech pan zgadnie, ile milionów zapłacili Słoweńcy za swój nowy budynek?

7?

Prawie pan trafił - osiem. To ile milionów euro powinniśmy wydać?

Najlepiej byłoby nie przepłacać.

M.M.