Gdyby nie mocny frank, już byłoby widać załamanie akcji kredytowej

Banki mogą pożyczyć w tym roku o 20 proc. mniej niż w 2008 roku - ostrzegają eksperci. Dane byłyby jeszcze gorsze, gdyby spadku akcji kredytowej sztucznie nie hamował efekt umacniania się franka szwajcarskiego wobec złotego - pisze "Gazeta Prawna".
"Połowa banków zapowiada dalsze zaostrzenie polityki kredytowej - wynika z badań NBP wśród szefów komitetów kredytowych polskich banków. To zaostrzenie przede wszystkim dotknie kredytów długoterminowych. Z danych Związku Banków Polskich wynika, że już w I kwartale tego roku banki udzieliły niewiele ponad 7,2 mld zł kredytów mieszkaniowych. Przed rokiem wartość takich kredytów przekraczała 12 mld zł.", czytamy.

" Według oficjalnych danych akcja kredytowa nadal się zwiększa, jednak to efekt statystyczny. - Nie ukrywam, że mamy dużo kredytów udzielonych we frankach szwajcarskich, więc mimo że udzielamy mniej kredytów, to portfel kredytowy rośnie, bo frank drożeje. W ciągu roku nasza akcja kredytowa zwiększyła się z 24 mld do ponad 36 mld zł na koniec I kwartału - mówi Wojciech Kaczorowski z banku Millennium.", czytamy dalej.

"Wzrostem akcji kredytowej chwali się PKO BP. - Wzrost naszej akcji kredytowej o ponad 31 proc. ma oczywiście związek z aprecjacją franka, ale nawet bez tego efektu kursowego mamy wzrost akcji kredytowej o 2-3 proc. - mówi Izabela Świderek-Kowalczyk z PKO BP. W skali całego sektora bankowego sytuacja wygląda gorzej [...]", pisze gazeta.

Zaostrzenie polityki kredytowej najbardziej odczuwają firmy. Z danych NBP wynika, że w trzech pierwszych miesiącach tego roku co trzecia firma, wnioskująca o środki do banku, spotkała się z odmową. Tymczasem przedsiębiorcy potrzebują pieniędzy nie tylko na nowe inwestycje, ale także na dokończenie już rozpoczętych. Wiele firm musi też uregulować sprawy związane z opcjami walutowymi.

Więcej na ten temat w "Gazecie Prawnej" w artykule Romana Grzyba pt. "Gdyby nie mocny frank, już byłoby widać załamanie akcji kredytowej".

Źródło: prnews.pl