Kup mieszkanie i nie płać czynszu. Czy to możliwe?

Teraz już tak. Coraz częściej deweloperzy zachęcają w ten sposób potencjalnych klientów.
W przypadku mieszkań własnościowych określenie "czynsz" oznacza tak naprawdę opłaty związane z utrzymaniem mieszkania i części wspólnych budynku. - Formalnie zapewnienia deweloperów i pośredników są prawdziwe, bo jeśli zdecydujemy się kupić mieszkanie bezczynszowe, opłata wnoszona na rzecz wspólnoty znika z listy comiesięcznych wydatków - mówi Krzysztof Jóźwiak z portalu RynekPierwotny.com. I dodaje, że czynsz to jedno z większych obciążeń domowego budżetu. - Za trzypokojowe mieszkanie na nowym osiedlu może wynieść nawet 600 zł - podkreśla. Jednak równocześnie zwraca uwagę, że właściciele mieszkań bezczynszowych nie mogą się czuć całkowicie zwolnieni z opłat. Mało tego - w wielu przypadkach brak owego czynszu może utrudniać życie.

- W przypadku mieszkań bezczynszowych wszystkie koszty eksploatacji ponoszą ich właściciele i rozkładają się one po równo. Płacić więc i tak trzeba, bo przecież lokal, który kupiliśmy, nie jest zawieszony w próżni - mówi analityk rynku nieruchomości portalu RynekPierwotny.com Jarosław Jędrzyński. I wyjaśnia, że w tym przypadku od naszej inwencji i zaradności zleży, ile realnie będziemy musieli wyłożyć pieniędzy. Może się więc zdarzyć, że comiesięczne opłaty wyniosą tyle, ile opłaty w spółdzielni, ale równie dobrze mogą być niższe. Koszty eksploatacji części wspólnych i wywozu śmieci są relatywnie niskie, a część prac możemy wykonać we własnym zakresie, co dodatkowo obniży koszty. - Takie sytuacje nie są może normą, ale zdarzają się coraz częściej - stwierdza Jędrzyński. I ostrzega, że schody zaczynają się, kiedy trzeba dokonać większego remontu - naprawić uszkodzony dach, bramę czy zdewastowaną przez wandali klatkę schodową. Kiedy co miesiąc płacimy składkę na fundusz remontowy, w razie nagłej sytuacji wspólnota może dzięki niemu pokryć koszt naprawy w całości lub w znacznej części, wymagającej tylko niewielkiej dopłaty ze strony lokatorów. Jeśli nie ma funduszu remontowego, wszyscy mieszkańcy powinni partycypować w kosztach. Do tego potrzebna jest ich zgoda. O jednomyślność zawsze trudno, a nawet w najbardziej zgranej grupie trafia się czarna owca. Wtedy o konflikt nietrudno. - Dość często musimy się użerać z kilkoma sąsiadami o partycypację w remontach. Zawsze jest problem, kto ma odśnieżać, kosić trawniki, porządkować plac zabaw dla dzieci - żali się pani Joanna Błaszczak, mieszkanka jednego z bezczynszowych lokali w Warszawie.

Deweloperzy, szukając złotego środka, starają się tak budować lokale bezczynszowe, aby części wspólnych było jak najmniej. Część specjalistów od rynku nieruchomości uważa jednak, że nawet na najlepiej zaprojektowanym osiedlu bezczynszowym nie da się uniknąć obszarów wspólnych. Wspólne będą droga dojazdowa, oświetlenie osiedla czy instalacje podziemne.

Decyzję o kupnie mieszkania bezczynszowego warto więc podjąć po dokładnej analizie wszystkich za i przeciw. Dotyczy to przede wszystkim realnych kosztów eksploatacji lokalu. Takim mieszkaniem trzeba się zajmować staranniej i poświęcić na jego utrzymanie więcej czasu. - Z pewnością nie jest to dobre rozwiązanie dla osób, które podchodzą do takich problemów alergicznie i nie są dobrymi zarządcami swojej własności. Z drugiej strony, jeżeli jesteśmy osobą rzutką, świetnie zorganizowaną, i dodatkowo zapewniliśmy sobie sąsiedztwo ludzi sprawdzonych i godnych zaufania, np. bliskich przyjaciół, walory mieszkania bezczynszowego rosną. Wtedy też istnieje realne prawdopodobieństwo, że część pieniędzy, które normalnie wpłacilibyśmy do administracji, zostanie w naszej kieszeni - podsumowuje Krzysztof Jóźwiak.

Więcej o:
Skomentuj:
Kup mieszkanie i nie płać czynszu. Czy to możliwe?
Zaloguj się

Aby ocenić zaloguj się lub zarejestrujX