Co miasto zrobi ze swoimi kamienicami i ich lokatorami?

Miasto chce pozbyć się ponad połowy gminnych lokali, sprzedając je najemcom, a pozostałe kamienice wyremontować. Nie zamierza nikogo eksmitować na bruk ani do kontenerów. Ogłoszona we wtorek nowa polityka mieszkaniowa ma uratować łódzkie kamienice, a urzędnicy zapowiadają, że nie stanie się to kosztem mieszkańców
Jest fatalnie, bo połowa gminnych kamienic nie nadaje się do remontu, a długi mieszkańców sięgają ćwierć miliarda złotych i rosną. Metodą na poprawę tej sytuacji ma być nowa polityka mieszkaniowa. Jej założenia zostały opracowane po kilkunastu miesiącach prac i konsultacji społecznych. - Marzy mi się, żeby łódzkie kamienice były dostosowane do realiów XXI wieku - mówiła prezydent Hanna Zdanowska przed zaprezentowaniem dokumentu. - Do tego daleka droga i potrzebne są zdecydowane działania.

Za działania, czyli wdrożenie i realizację polityki mieszkaniowej w Łodzi, odpowiedzialny jest wiceprezydent Radosław Stępień, który zdradził, co czeka łodzian w najbliższych latach.

* Po pierwsze miasto zamierza systematycznie odnawiać te budynki, które nadają się do remontu, m.in. kontynuując program Mia100 Kamienic i koncentrując się na centrum. W tej chwili budynków w dobrym stanie technicznym miasto ma 1,8 proc., w 2020 chce ich mieć 11 proc. Jak uda się dokonać remontowego cudu?

* Tu potrzebny jest krok drugi. - Nie chcemy już być największym kamienicznikiem w kraju - deklaruje wiceprezydent Stępień. - Gmina ma spełniać swoją podstawową funkcję, czyli zapewniać mieszkania tym, których nie stać na zakup własnych, oraz tym, którzy są w trudnej sytuacji mieszkaniowej.

W tej chwili gmina jest właścicielem 59 tys. 828 lokali (niespełna 58 tys. to mieszkania komunalne, 1851 to lokale socjalne, a 80 - pomieszczenia zastępcze). Śmiały plan jest taki, że w 2020 roku w rękach gminy pozostanie około 30 tys. mieszkań (blisko połowa ma mieć funkcje socjalnych). A reszta? - Chcemy zachęcać lokatorów, aby wykupywali mieszkania na własność - deklaruje Stępień. Mają ich do tego przekonać ulgi - mieszkania mogą kupować za 20, a nawet 5 proc. jego wartości (w zależności od stanu i wieku kamienicy). Preferencje będą dotyczyć tylko tych lokatorów, którzy do 30 czerwca 2013 roku złożą w swojej administracji deklarację, że chcą mieszkanie wykupić (można to robić już teraz). Po tym terminie ulgi przy zakupie będą mniejsze.

* Po trzecie Łódź ma być miastem przyjaznym lokatorom, miastem bez eksmisji na bruk. Planowane są więc rewolucje w administracjach - część wynagrodzenia administratorów ma zależeć od efektów ich pracy. A jednym z obowiązków będzie monitorowanie, czy w kamienicach nie ma pustostanów oraz czy i dlaczego lokatorzy nie płacą czynszu. - Dłużnicy będą mogli korzystać z dodatków mieszkaniowych, albo - zanim dług narośnie - dostaną propozycję zamiany na mieszkanie mniejsze, na które będzie ich stać - mówi Stępień.

I zapowiada, że nawet najbardziej zagorzali dłużnicy nie muszą się obawiać eksmisji na bruk. - Zamiast stosować takie rozwiązanie, będziemy systematycznie zwiększać liczbę mieszkań socjalnych - wyjaśnia Stępień. I podkreśla, że mimo wcześniejszych zapowiedzi miasto nie zamierza budować kontenerów dla dłużników. - Obliczyliśmy, że nie jest to potrzebne, bo przy rozsądnym prowadzeniu nowej polityki mieszkaniowej da się z czasem wygospodarować lokale socjalne w tych budynkach, które już mamy.

I ważne - miasto będzie ograniczało liczbę lokali socjalnych w ścisłym centrum. Stępień: - W czasie konsultacji łodzianie byli zgodni, że ulica Piotrkowska, al. Kościuszki oraz ulice przyległe mają być wizytówką miasta, taką naszą starówką. Dlatego tam będzie najwięcej remontów, dołożymy starań, żeby była to okolica bezpieczna.

Urzędnicy deklarują, że udało się spełnić obietnicę składaną w czasie konsultacji m.in. mieszkańcom Olechowa i Janowa. Nie będą już płacić podwyższonej stawki czynszu za swoje kilkunastoletnie mieszkania, bo według nowych zasad czynsz będzie wzrastał w budynkach modernizowanych po 2002 roku.

Jest jednak coś, co raczej łódzkich lokatorów nie ucieszy - to wzrost czynszów. W przyszłym roku stawka bazowa wzrośnie minimalnie o 20 proc., rok później może wzrosnąć drugie tyle.

Projekt polityki mieszkaniowej trafił już do rady miejskiej, 20 czerwca zaplanowano pierwsze czytanie.

Jeszcze przed wakacjami radni mają zdecydować, czy ogłoszona wczoraj polityka mieszkaniowa stanie się obowiązującym w Łodzi dokumentem.

Co o tym sądzisz? Napisz do nas na: listy@lodz.agora.pl