Jak mieszkać - dzisiaj dyskusja o polityce mieszkaniowej

Władze miasta szukają sposobów na wydobycie Łodzi z mieszkaniowej zapaści: w co drugiej kamienicy nie opłaca się remont, a lokatorzy są winni gminie ćwierć miliarda złotych. Dzisiaj o nowej polityce mieszkaniowej będą rozmawiać z łodzianami
Projekt polityki mieszkaniowej jest już gotowy. Jeszcze przed wakacjami zajmą się nim radni i w głosowaniu zdecydują, czy stanie się obowiązującym w Łodzi dokumentem. Prace nad nim trwały kilkanaście miesięcy. Najpierw poznaliśmy diagnozę stanu gminnych mieszkań. Jej lektura jest przygnębiająca: 15 proc. łódzkich kamienic nadaje się tylko do rozbiórki, a połowa jest w takim stanie technicznym, że kapitalny remont jest nieopłacalny. W mieście brakuje lokali socjalnych, a łodzianie są winni miastu prawie ćwierć miliarda złotych niezapłaconego czynszu.

Sensownie prowadzona polityka mieszkaniowa powinna sprzyjać rozwiązaniu tych problemów. Dzięki jej realizacji władze chcą poprawić warunki mieszkaniowe łodzian (to misja polityki) i, aby tego dokonać, wyznaczyły sobie cztery podstawowe cele. * Pierwszy to odnowa kamienic, * drugi to prywatyzacja gminnych mieszkań, * trzeci to działania "przyjazne lokatorom", * czwartym jest koniec z eksmisjami na bruk.

W dokumencie próżno szukać wizjonerskich pomysłów i rozwiązań. To raczej spis dość oczywistych i ogólnych rzeczy, jakie należy zrobić, żeby w mieszkaniach komunalnych żyło się normalnie. Znalazły się tam: uporządkowanie i profesjonalizacja systemu zarządzania lokalami, wsparcie najuboższych najemców, stworzenie bazy danych o lokalach socjalnych i mieszkaniach komunalnych, ustalenie takich stawek czynszu, żeby możliwe było z niego utrzymanie nieruchomości, wspieranie remontów kamienic należących do wspólnot oraz zachęcanie inwestorów do remontów i budowania w centrum.

W remontach miasto chce się koncentrować na tych budynkach, które w całości są własnością gminy i są najcenniejsze architektonicznie. W priorytetach znalazły się m.in.: kwartały wzdłuż ulicy Piotrkowskiej i Księży Młyn, a także poprawa otoczenia odnawianych obszarów, czyli remonty ulic, instalacji oraz podwórek.

W 2020 roku, bo taki okres obejmuje polityka, Łódź ma być właścicielem raptem 15 tys. mieszkań (teraz ma ich prawie 60 tys.). To cel co najmniej ambitny, bo nie dość, że tempo, w jakim dzisiaj sprzedają się lokale, nie pozwoli osiągnąć takiego wskaźnika, to władze miasta chcą jeszcze zmniejszyć bonifikaty obowiązujące przy wykupie. Jak zatem zamierzają zachęcić łodzian do wykupu mieszkań? Na to pytanie polityka nie odpowiada.

Osobliwe są zapisy w celu "Miasto przyjazne lokatorom". Po stwierdzeniu, że należy stworzyć osobom o przeciętnych dochodach możliwość najmu mieszkań komunalnych nie pojawia się nawet jedno zdanie o tym, w jaki sposób? Natomiast wskaźnikiem realizacji tego celu ma być... ściągalność czynszu.

Do 2020 roku w Łodzi ma powstać 10 tys. lokali socjalnych dla eksmitowanych i osób o najniższych dochodach oraz 5 tys. pomieszczeń tymczasowych. Miasto chce je tworzyć poza centrum, bo uważa, że w ten sposób Śródmieście stanie się atrakcyjniejsze dla deweloperów. Zadłużeni będą mieli z kolei możliwość bezgotówkowego odpracowania zaległości czynszowych.

O proponowanych przez magistrat rozwiązaniach można podyskutować dzisiaj z autorami projektu polityki mieszkaniowej. O godz. 17 w dużej sali obrad przy ul. Piotrkowskiej 104 rozpocznie się otwarte spotkanie. Uwagi do dokumentu można też przynieść na piśmie do magistratu. Potem projektem zajmą się radni.

Więcej o: