Mieszkania tanieją, ale kredyt pochłania coraz więcej z domowego budżetu

W I kwartale 2012 r. musieliśmy więcej wydać na nowe mieszkanie. Mimo tego, że ceny mieszkań i domów spadają, obsługa kredytu przeznaczonego na ich zakup pochłania coraz większą część dochodów przeciętnej rodziny - twierdzą analitycy Domu Kredytowego Notus
Główny analityk tej firmy Michał Krajkowski przypomina, że zgodnie z Rekomendacją T Komisji Nadzoru Finansowego "maksymalny poziom relacji wydatków związanych z obsługą kredytu mieszkaniowego do średnich dochodów netto osiąganych przez osoby zobowiązane do spłaty zadłużenia nie powinien być wyższy niż 50 proc. dla klientów detalicznych o dochodach netto nieprzekraczających poziomu przeciętnego wynagrodzenia w gospodarce, w żadnym jednak przypadku nie powinien być wyższy niż 65 proc."

A jak bardzo nowo zaciągane kredyty obciążają nasze budżety domowe w praktyce? Dom Kredytowy Notus mierzy to za pomocą Indeksu Obciążenia Hipotecznego (IOH). W pierwszych trzech miesiącach tego roku wzrósł on o 1,19 pkt proc. do 37,17 proc. Innymi słowy, według Notusa, taką część swojego dochodu statystyczna polska rodzina przeznaczała na obsługę nowo zaciągniętego kredytu.

Krajkowski twierdzi, że w pierwszym kwartale o wzroście IOH obliczanego dla ośmiu największych aglomeracji przesądził przede wszystkim blisko 7-proc. spadek przeciętnego wynagrodzenia brutto w sektorze przedsiębiorstw (do 3700,07 zł). - Spadek ten jest tak duży, przede wszystkim z uwagi na efekt bazy wynikający z wysokiego wynagrodzenia odnotowanego w grudniu 2011 r. - wyjaśnia analityk Notusa. I dodaje, że wzrost wartości Indeksu Obciążenia Hipotecznego byłby jeszcze większy, gdyby nie spadek średniej ceny ofertowej metra kwadratowego analizowanych nieruchomości. W ujęciu kwartalnym cena ta spadła średnio o 5,27 proc.

Nieco inne przyczyny wpłynęły na wzrost IOH w ujęciu rocznym. W tym przypadku decydujący był wzrost trzeciego elementu - wysokość rat kredytowych. W ostatnich 12 miesiącach oprocentowanie nowo udzielanych kredytów mieszkaniowych wzrosło średnio o 0,66 pkt proc. Przełożyło się to na wzrost raty, co z kolei zaowocowało większą wartością IOH. - Wzrost oprocentowania i rat kredytowych były na tyle duże, że nawet wzrost wynagrodzenia i spadek średniej ceny nieruchomości nie odwróciły kierunku zmian. W ujęciu rocznym Indeks Obciążenia Hipotecznego wzrósł o 0,6 pkt proc. - mówi Krajkowski.

Oczywiście różnie to wygląda w poszczególnych miastach. Z danych Domu Kredytowego Notus wenika, że IOH najwyższe wartości osiągnął w Krakowie (42,31 proc.) i Poznaniu (42,13 proc.), a najniższy był w Katowicach (28,75 proc.). - Jednak największą zmianę indeksu odnotowaliśmy w Łodzi i Wrocławiu, odpowiednio o 14,82 proc. i 9,74 proc. - informuje Krajkowski. I wyjaśnia, że spowodowane to było przede wszystkim dużym spadkiem przeciętnego wynagrodzenia (o 9,5 proc. i 9,8 proc.), przy praktycznie niezmienionym poziomie średniej ceny metra kwadratowego oferowanej nieruchomości.

Indeks Obciążenia Hipotecznego dla Krakowa, mimo iż ciągle jest najwyższy wśród innych miast, zanotował za to rekordowy spadek. Jeszcze w grudniu 2011 r. wynosił 45,28 proc., a po trzech miesiącach jego wartość spadła o 6,56 proc. W tym przypadku tak głęboki spadek IOH wynikał przede wszystkim z obniżenia cen nieruchomości. Według Krajkowskiego, średnia cena mieszkań ofertowa w Krakowie zmniejszyła się o 8,77 proc. w ciągu ostatnich trzech miesięcy.

Więcej o: