"Rodzina na swoim" do lamusa?

Od dziś o wiele trudniej będzie uzyskać pomoc państwa w spłacie kredytu mieszkaniowego w ramach programu "Rodzina na swoim". Bankowcy oraz pośrednicy w obrocie nieruchomościami przestają wierzyć w sens istnienia tego rządowego programu. Formalnie ma on działać do końca przyszłego roku.
Wchodząca w życie 31 sierpnia nowelizacja ustawy o finansowym wspieraniu rodzin przy nabywaniu własnego mieszkania przede wszystkim radykalnie obniża pułap cen mieszkań, które kwalifikują się do budżetowej dopłaty. Dla nowych mieszkań i domów limit nie może przekroczyć średnich kosztów budowy dla danego województwa lub miasta wojewódzkiego. Z kolei dla rynku wtórnego te koszty mają być pomnożone przez współczynnik 0,8.

Co to oznacza w praktyce? Np. w Warszawie maksymalna cena dla mieszkań kupowanych od firm deweloperskich i spółdzielni zmniejszyła się z 9816,1 do 7011,5 zł za m kw., a dla mieszkań na rynku wtórnym - do 5609,2 zł za metr. Tymczasem przeciętna cena, po jakiej można kupić takie mieszkania w stolicy, wynosi 7882 zł za m kw.

W Warszawie, a także w innych dużych aglomeracjach, gdzie popyt na mieszkania jest największy, znalezienie takiego, które spełniałoby warunek cenowy, może być bardzo trudne. W tej sytuacji z oferowania kredytów z budżetową dopłatą wycofał się Deutsche Bank PBC. - Bank najwyraźniej uznał, że przyszły popyt na tego typu kredyt nie zrekompensuje nakładów sił i środków potrzebnych do wdrożenia zmian w systemie bankowym - komentuje Halina Kochalska z Open Finance. - Niewykluczone, że śladem DB PBC pójdą też inne banki - dodaje. I przypomina, że kredyty w ramach programu "Rodzina na swoim" oferuje obecnie 20 instytucji.

Co o zmianach sądzą pośrednicy w obrocie nieruchomościami? Polska Federacja Rynku Nieruchomości (PFRN) przeprowadziła sondę, która pokazała, że w tym środowisku powszechna jest negatywna opinia o programie. - Że nie przyniósł wyraźnego wzrostu liczby budowanych mieszkań, co najwyżej przyczynił się do utrzymania przewartościowanych cen i utrzymania wysokiej rentowności firm deweloperskich oraz banków - mówi rzeczniczka PFRN Olimpia Bronowicka. - Po obecnych zmianach korzystanie z "Rodziny na swoim" najprawdopodobniej ograniczy się do jednorodzinnego budownictwa indywidualnego.

Aż 84,21 proc. pytanych pośredników nie spodziewa się jednak znacznych obniżek cen na rynku pierwotnym. - Z naszych prognoz wynika, że zmiany dotyczące programu spowodują mniejszy popyt głównie na rynku wtórnym, lecz same ceny spadną w stopniu na tyle małym, że trudno byłoby owe spadki przypisać zmianom w rządowym programie - uważają pośrednik Damian Słowik z Gdańska oraz warszawska pośredniczka Maria Mogiłko.

Barbara Urbanowicz z Koszalina zwraca jednak uwagę, że część należności może przepływać w szarej strefie. Z kolei deweloperzy - zdaniem pośredniczki - mieliby ustalać cenę zgodną z limitem, a następnie zawierać umowy na wykonanie dodatkowych prac budowlanych.