Do tej pory o warunki zabudowy mógł wystąpić dosłownie każdy – niezależnie od tego, czy działka należała do niego, czy do sąsiada. Mechanizm ten był masowo wykorzystywany przez spekulantów. Pośrednicy i deweloperzy składali wnioski tylko po to, żeby "przetestować", co da się zbudować na cudzym terenie. Skutki? Sztucznie pompowane ceny ziemi, absurdy w postaci kilku sprzecznych decyzji dla jednego adresu i urzędy zasypane papierkową robotą, z której nie wynikała żadna realna budowa.
Zgodnie z nowymi przepisami to się skończy. Aby dostać wuzetkę, trzeba będzie złożyć oficjalne oświadczenie (pod groźbą kary za kłamstwo), że ma się prawo do dysponowania danym terenem – np. jest się jego właścicielem lub ma się odpowiednią umowę.
Zjawisko to bezpośrednio wpływało na rynek, z którym na co dzień stykają się inwestorzy przeglądający oferty sprzedaży działek.
Te zmiany to kolejny etap robienia porządków w polskim systemie planowania przestrzennego. Przypomnijmy: od początku tego roku wuzetki przestały być bezterminowe i wygasają po 5 latach. Nowy wymóg posiadania praw do działki ma być ostatecznym ciosem w ludzi, którzy traktowali urzędowe dokumenty tylko jako sposób na łatwy zarobek i spekulację.
Przy okazji nowelizacji urzędy w końcu wejdą w XXI wiek. Cała komunikacja z urzędnikami – w tym składanie wniosków o informacje przestrzenne czy uwag do projektów – przeniesie się do internetu, co ma zlikwidować papierologię i przyspieszyć procedury.
Ustawa rozwiązuje też potężny problem, który spędzał sen z powiek deweloperom i osobom budującym domy. Gminy dostaną więcej czasu na uchwalenie tzw. planów ogólnych. Pierwotnie miały się z tym uwinąć do połowy roku, ale szybko okazało się, że większość samorządów nie zdąży.
Gdyby rząd nie wydłużył tego terminu, groziłby nam całkowity paraliż budowlany. Gminy przestałyby wydawać pozwolenia, zabrakłoby nowych gruntów pod budowę, a to z kolei wywindowałoby ceny mieszkań (których i tak na rynku brakuje) w kosmos.
Zgodnie z planem, kluczowy wymóg posiadania praw do działki przy wniosku o wuzetkę wejdzie w życie z początkiem 2027 roku. Z kolei przepisy wydłużające czas dla gmin, które mają uratować rynek przed inwestycyjną blokadą, zaczną działać odpowiednio wcześniej.