Mieszkanie już nie na całe życie. Polacy zmieniają podejście

Rewolucja demograficzna i rosnące koszty życia sprawiają, że Polacy przestają postrzegać nieruchomość jako zakup raz na zawsze. Do 2040 roku co trzeci z nas będzie seniorem, a priorytetem staną się przewidywalne wydatki i elastyczność, spychając prestiż na dalszy plan. 

Model, w którym zakup mieszkania był najważniejszą, jednorazową decyzją finansową w dorosłym życiu, odchodzi do lamusa. Z najnowszego raportu „Living 2040" wynika, że polski rynek nieruchomości znajduje się w punkcie zwrotnym. Zmiany demograficzne, w tym gwałtowne starzenie się społeczeństwa, wymuszają na inwestorach i nabywcach zupełnie nowe podejście do tematu dachu nad głową.

 

Prognozy są nieubłagane: do 2040 roku udział osób w wieku powyżej 65 lat wzrośnie do niemal 30 proc. populacji. Taka struktura demograficzna drastycznie zmieni oczekiwania wobec standardu życia. To wyraźna zmiana w porównaniu z sytuacją sprzed zaledwie kilku miesięcy, kiedy eksperci alarmowali o milionach domów pozamykanych na zardzewiałe kłódki, wskazując na dramatyczne skutki starzenia się społeczeństwa dla rynku nieruchomości. Zamiast metrażu i prestiżowej lokalizacji, na znaczeniu zyskują bezpieczeństwo, funkcjonalność oraz – co kluczowe w dobie inflacji – przewidywalność kosztów utrzymania.
 

Portfel ważniejszy niż prestiż

Analiza priorytetów dzisiejszych konsumentów pokazuje wyraźne przesunięcie w stronę pragmatyzmu. Dla 45 proc. respondentów najważniejszym kryterium wyboru lokalu jest obecnie cena oraz bezpośrednie koszty jego eksploatacji. Na drugim miejscu znalazło się bezpieczeństwo okolicy (42 proc.), a na trzecim cisza i spokój (39 proc.).

 

Co ciekawe, cechy, które jeszcze dekadę temu definiowały status społeczny, dziś tracą na znaczeniu. Prestiż lokalizacji jest istotny jedynie dla 11 proc. badanych. – Raport pokazuje, że przyszłość rynku będzie oparta na większej elastyczności, bezpieczeństwie i długoterminowym myśleniu – wskazuje Aleksandra Goller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu w Skanska Residential. Eksperci podkreślają, że coraz częściej liczy się otoczenie: dostęp do zieleni (34 proc.) oraz bliskość usług (32 proc.) wygrywają z samym standardem wykończenia lokalu.

 

Obecnie aż 32 proc. Polaków nie mieszka we własnej nieruchomości. W tej grupie 15 proc. to najemcy, a 17 proc. stanowią osoby mieszkające z rodziną lub znajomymi bez formalnych opłat. Choć własność wciąż jest w Polsce silnie zakorzeniona kulturowo, to model "mieszkania na etapy życia" zaczyna zyskiwać zwolenników.

Trzy scenariusze dla polskiej własności

Dzisiejsze dane Eurostatu wskazują, że 87 proc. mieszkańców Polski żyje "na swoim", co jest jednym z najwyższych wyników w Unii Europejskiej. Jednak analitycy przewidują stopniowy odwrót od tego przywiązania na rzecz racjonalnego użytkowania. W zależności od tempa zmian gospodarczych, autorzy raportu kreślą trzy scenariusze rozwoju rynku do 2040 roku.

 

W wariancie ostrożnym własność spadnie do 80 proc., a najem instytucjonalny (PRS) zajmie 5 proc. rynku. Scenariusz zrównoważony zakłada już większą polaryzację: 65 proc. właścicieli i aż 10 proc. udziału profesjonalnych funduszy wynajmujących mieszkania. Najbardziej dynamiczna prognoza zbliża Polskę do modelu zachodnioeuropejskiego, gdzie własność kurczy się do 55 proc., a co piąte mieszkanie należy do instytucji (PRS).

 

– Najem dla części osób staje się świadomie wybieranym modelem życia, który daje elastyczność i brak długoterminowych zobowiązań – zauważają autorzy opracowania. Z drugiej strony rośnie grupa osób, które w najmie pozostają z konieczności, odcięte od kredytów przez wysokie ceny i restrykcyjną politykę banków.

 

Ewolucja zamiast rewolucji

 

Choć najem instytucjonalny wciąż jest w powijakach, jego rozwój wydaje się przesądzony. Pod koniec 2025 roku w Polsce funkcjonowało około 25 tys. lokali w systemie PRS, a do 2028 roku liczba ta ma wzrosnąć do 36 tysięcy. To wciąż kropla w morzu potrzeb, ale kierunek zmian jest czytelny.

 

Grzegorz Tomaszewski, prezes PFR Nieruchomości, zauważa, że w Polsce jesteśmy dopiero na początku drogi, którą Europa Zachodnia przeszła dekady temu. Zmiana ma charakter ewolucyjny – własność nie przestanie być ważna, ale przestanie być jedynym wyznacznikiem stabilizacji. Mieszkanie staje się elementem strategii życiowej, która zmienia się wraz z karierą, stanem zdrowia czy mobilnością zawodową.

 

Tendencje te potwierdzają także niedawne prognozy branżowe. Pod koniec 2025 roku eksperci przewidywali ożywienie na rynku nieruchomości, wskazując na wzrost sprzedaży w segmencie deweloperskim o 10-15 proc. w 2026 roku. Równolegle agenci nieruchomości sygnalizowali rosnący popyt na rynku wtórnym, gdzie 61 proc. z nich przewidywało wzrost zainteresowania kupujących. Jednak styczniowe dane GUS ostudziły entuzjazm, pokazując gorsze wyniki we wszystkich kategoriach nowego budownictwa mieszkaniowego.

 

W świecie, gdzie zmiana pracy często oznacza przeprowadzkę do innego miasta, betonowe zobowiązanie na 30 lat dla wielu przestaje być synonimem bezpieczeństwa, a staje się barierą. Szczególnie istotny staje się segment seniorów – jak zauważają analitycy rynkowi, to właśnie rynek osób starszych ma ogromny potencjał wzrostu, biorąc pod uwagę przemiany demograficzne zachodzące w Polsce.