Planowane modyfikacje przepisów mają stanowić odpowiedź na wieloletnie problemy zarządców nieruchomości. Do tej pory główną przeszkodą w skutecznym egzekwowaniu należności był fakt, że osoby uporczywie unikające płacenia czynszu mogły zachować swoje lokum. Wystarczyło, że uregulowały zaległości na samym końcu trwającego procesu sądowego. Taka sytuacja chroniła nierzetelnych lokatorów, ale jednocześnie mocno uderzała w stabilność finansową spółdzielni.
Zgodnie z nowymi regulacjami sądy zyskają możliwość orzekania o wygaśnięciu spółdzielczego lokatorskiego prawa do lokalu niezależnie od tego, czy dług zostanie ostatecznie spłacony w trakcie trwania postępowania. Jeśli zapadnie taki wyrok, członkostwo danej osoby w spółdzielni definitywnie się zakończy, a odzyskane w ten sposób mieszkanie będzie mogło zostać przydzielone komuś innemu.
Obecny stan prawny powoduje, że konsekwencje finansowe utrzymywania dłużników ponoszą ci członkowie spółdzielni, którzy regularnie opłacają swoje rachunki. W skrajnych przypadkach nagromadzenie nieuregulowanych zobowiązań może prowadzić nawet do utraty płynności finansowej przez całą instytucję zarządzającą budynkiem. Skala zjawiska w ujęciu krajowym jest potężna, a łączne zadłużenie w zasobach spółdzielczych i komunalnych szacowane jest na miliardy złotych.
Eksperci rynkowi zwracają uwagę, że kwoty, z którymi zalegają poszczególni lokatorzy, bywają ogromne. Potwierdzają to słowa prezesa Krajowej Izby Gospodarki Nieruchomościami, które za dziennikiem przytacza portal Wprost.
– Przypadki, w których zaległość z tytułu nieuregulowanych opłat za media waha się od 30 do 100 tys. zł, nie należą do rzadkości – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Marek Urban, prezes Krajowej Izby Gospodarki Nieruchomościami.
Wbrew powszechnym przekonaniom to nie najubożsi seniorzy stanowią główną grupę problematycznych lokatorów. Struktura wiekowa osób unikających opłat czynszowych wyraźnie się zmienia, na co wskazują przedstawiciele samorządów zajmujący się rynkiem mieszkaniowym.
– To nie jest tak, że nie płacą biedni emeryci. Problemem jest rosnąca liczba dłużników w wieku 40-50 lat – mówi cytowany przez „Rzeczpospolitą” Marek Wójcik, pełnomocnik ds. legislacji Związku Miast Polskich.
W odpowiedzi na ten kryzys Ministerstwo Sprawiedliwości we współpracy z samorządami przygotowuje dodatkowe narzędzia ułatwiające odzyskiwanie pieniędzy. Jedną z propozycji jest wprowadzenie mechanizmu pozwalającego na potrącanie zaległości czynszowych bezpośrednio z minimalnego wynagrodzenia za pracę. Zgodnie z założeniami egzekucja mogłaby objąć do 25 procent pensji minimalnej.
– Po potrąceniu takiej kwoty zostaje ponad 2800 zł na rękę – argumentuje Marek Wójcik ze Związku Miast Polskich.